Torvalds: Microsoft blefuje w sprawie patentów

Zapowiedzi Microsoftu, dotyczące dochodzenia praw patentowych do rozwiązań wykorzystywanych w produktach open-source to, zdaniem Linusa Torvaldsa, jedynie technika marketingowa. Twórca jądra Linuksa sądzi, że koncern z Redmond jedynie blefuje i w rzeczywistości nie zamierza wykorzystać patentów do sądowej walki z konkurencją.

"Oni w przeszłości byli wielokrotnie pozywani w sprawach patentowych - ale sądzę (choć nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej sprawie), że Microsoft nie wykorzysta patentów jako broni w walce rynkowej. Nie znaczy to jednak, że koncern nie użyje ich jako "argumentu marketingowego" - to świetne narzędzie szerzenia FUD-u [Fear, Uncertainty, Doubt - czyli: Strach, Niepewność, Wątpliwość- red.]" - tłumaczy Torvalds w wywiadzie przeprowadzonym przez Jima Zemlina, szefa Fundacji Linuksa (pełny tekst wywiadu ma się pojawić dziś na stronie Fundacji).

"Kolejnym powodem, który według mnie sprawia, że Microsoft nie wykorzysta patentów do walki z konkurencją jest fakt, że ta firma została już w przeszłości skazana za działania monopolistyczne w swoim sektorze rynku. A jeśli masz taką przeszłość, to raczej nie powinieneś pozywać konkurentów o patenty. Myślę, że większość prawników Microsoftu powiedziałaby raczej: Wiecie co, lepiej tego nie róbmy. To brzmi nierozsądnie..." - mówi Linus Torvalds.

52 tygodnie w roku

Warto też odnotować, że na twórcy kernela Linuksa nie zrobiły specjalnego wrażenie ostatnie wysiłki Microsoftu, mające na celu usprawnienie współpracy jego produktów z oprogramowaniem open-source. "Sądzę, że w Redmond są oczywiście ludzie, którzy chcieliby poprawić kompatybilność, ale są i tacy, którzy chcą po prostu wbić konkurentom nóż w plecy. Wydaje mi się, że do tej pory raczej do głosu dochodzili ci drudzy - dlatego też nie jestem skory im zaufać..." - mówi Torvals, który zamiast rozwodzić się nad działaniami Microsoftu, woli skupić się na pracy nad Linuksem. "Pracuję nad tym w tygodniu, w weekendy, przez 52 tygodnie w roku. Po prostu nie chcę, by ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, kto jest liderem tych prac. Oczywiście, jednocześnie staram się stymulować konkurencję wśród developerów - dzięki temu mam tę przyjemność, że mogę obserwować rozwijanie się wielu niezależnych interesujących "gałęzi" kernela".

Brakuje otwartości?

Linus Torvalds zaznaczył przy okazji, że jego zdaniem społeczność linuksowa mogłaby być bardziej otwarta na nowe pomysły. "Jeden z głównych problemów polega na tym, że ludzie mają bardzo ścisłe i rygorystyczne kryteria dotyczące tego, co jest akceptowalne w kodzie, a co - zdaniem developerów - odstraszy użytkowników. Nie powinniśmy tak wysoko ustawiać poprzeczki. Nowy kod, nowe sterowniki... jasne, z tym mogą być problemy. Ale ja chętnie bym się z nimi zmierzył i rozwiązał je."

"Kolejnym problemem jest to, że choć Linux jest już bardzo dobrze rozwinięty technologicznie, to wciąż nie ma znaczącego wpływu na rynek desktopów. Przebicie się w tym sektorze jest bardzo trudne, bo ludzie przywykli już do tego, z czego korzystają od zawsze - czyli głównie do Windows. Tu problemem jest bardzo duża inercja..." - mówi Torvalds.

Więcej informacji znaleźć można na stronie Linux Foundation.


Zobacz również