Toyoty będą hamować za kierowcę?

Producenci samochodów prześcigają się w udoskonalaniu samochodowej elektroniki. Potrafi ona już nie tylko sterować pracą silnika - świetnie radzi sobie również z pilnowaniem bezpieczeństwa na drogach.

Przyglądając się bezpieczeństwu w motoryzacji łatwo dostrzec, jak bardzo wiek XX i XXI się od siebie różnią. W wieku XX pracowano przede wszystkim na ulepszaniem konstrukcji pojazdu i elementów mechanicznych (mniej sztywne ramy, pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, kontrolowane strefy zgniotu itp.).

Obecnie prace skupiają się na udoskonalaniu elektroniki. Komputery kontrolują już rozkład sił hamowania, dzielą napęd na koła, zmieniają biegi czy monitorują poziom uwagi kierowcy.

Toyota robi wszystko, by samochody tej marki uznawane były za najbezpieczniejsze na świecie.

Opracowany przez japońskiego potentata mechanizm "Navi Brake Assist" ma wspomagać kierowcę wykorzystując nawigację GPS. Dotychczas jego zadaniem było ostrzeganie kierowcy przed znakami STOP - najpierw wizualnie, później dźwiękowo i wizualnie.

Teraz szefowie korporacji postanowili pójść o krok dalej. W najnowszych modelach Toyoty elektronika ma zadbać, by kierowca wiedział o znaku - a w razie potrzeby pomoże mu podczas hamowania. Samochód postara się również, by kierujący autem nie rozpędzał się zanadto przed potencjalnie niebezpiecznymi skrzyżowaniami...

Patrz też: "Nie gazuj tak ostro, bo samochód się zawiesi"


Zobacz również