Trapped Dead - tylu zombich w małym mieście (recenzja)

Temat zombiaków jest w grach wideo niczym Lenin w ZSRR - wiecznie żywy. Czy Trapped Dead wnosi coś nowego do gatunku, który jak dotąd kojarzony jest głównie z dynamicznymi grami akcji? Mamy tu przecież strategię czasu rzeczywistego z elementami taktycznymi i w dodatku inspirowaną nie byle czym, a serią Commandos. Jak wypada efekt finalny?

Trapped Dead

Trapped Dead

Scenariusz Trapped Dead doskonale nadaje się na film klasy B (albo nawet C) - dwaj przyjaciele przejeżdżają przez senną mieścinę Hedge Hill, gdzie zatrzymują się na stacji benzynowej. Jeden z nich wchodzi do jej wnętrza, gdzie wita go cisza i brak śladów życia. Niespodziewanie ukazują się zombie, dopadając Geralda i po krótkiej walce ruszamy do szpitala, aby oparzyć rannego kolegę. Niestety, jak się okazuje, miasteczko - w tym i ośrodek zdrowia - został opanowany przez bełkoczących ludzi z szaleństwem w oczach, którzy koniecznie chcą rozgryźć głowy naszych bohaterów. Przetrwali nieliczni i to właśnie wraz z nimi przemierzać będziemy kolejne etapy gry (a dokładnie - dziewięć etapów).

Trapped Dead

Trapped Dead

Gameplay Trapped Dead pokazany jest w rzucie izometrycznym, co pozwala lepiej zorientować się w położeniu bohaterów na mapie, a także zaplanować walkę pod kątem taktycznym - każdy z naszych podopiecznych posiada jakąś oryginalną umiejętność. Na przykład Claus doskonale posługuje się bronią do walki wręcz i może rozwalać głowy zombiakom za pomocą różnych rur, zaś Bo sprawnie operuje bronią palną. Dzięki temu, gdy widzimy zombiaki stojące koło butli z gazem, wysuwamy na przód Bo, ten celnym strzałem rozwala butlę, co powoduje oczywiście eksplozję i przetrzebienie szeregów wroga. Słabsze sztuki dobija Bo w asyście Mike’a i innych. Niestety, jest jeden minus - jeśli którykolwiek z członków ekipy padnie w boju, musimy zaczynać od ostatniego zapisu lub punktu kontrolnego.  W tym pierwszym przypadku nie możemy sobie utrwalić stanu rozgrywki w dowolnym momencie, ale zatrzymując się w wyznaczonej strefie, którą - doprawdy nie wiem czemu - jest często… studzienka kanalizacyjna. Irytujący jest także fakt, że miejsc zapisu jest żałośnie mało i można naprawdę wkurzyć się, gdy po raz trzeci czy czwarty wykonujemy te same czynności. Przez to sztucznie wydłuża się czas zabawy, którą przy optymalnym prowadzeniu ekipy (nikt nie ginie i nie powtarzamy etapu) możemy ukończyć w jakieś pięć godzin.

Trapped Dead

Trapped Dead

Mamy tu połączenie rts i planowania taktycznego. Wydajemy naszym podopiecznym rozkazy, a następnie puszczamy akcję i obserwujemy efekty. W każdej chwili możemy zatrzymać wydarzenia i wydać nowe polecenia ekipie. W związku z tym czujemy się jak scenarzyści filmu, mający bezpośredni wpływ na jego wydarzenia. Kto grał w Commandos i podobne tytuły poczuje się tu jak w domu, inni również nie będą mieli problemów z opcjami związanymi ze sterowaniem. Jednak sama konstrukcja Trapped Dead szybko robi się schematyczna - wchodzimy do lokacji, za chwilę mniejsza grupa zombiaków do rozwałki, potem Wielce Ważne Zadanie, po wypełnieniu którego pojawia się obowiązkowo większa, wymagająca grupa zombiaków, a po jej pokonaniu kolejna lokacja i tak w kółko.

Trapped Dead

Trapped Dead

Wizualnie wszystko jest ok - nie mamy zbyt rozbuchanej grafiki, jest mrocznie i ponuro, krew jest brudna, a całość przypomina gry sprzed kilku lat - choć w tym przypadku to nie minus, kto woli realizm, niech sobie pogra w Dead Island. Umowność zabawy podkreślają cut-scenki w postaci obrazków z komiksu, a można znaleźć także różne smaczki, jak na przykład szpital imienia G.A. Romero. Kim był ten pan? Jeśli macie więcej niż 30 lat, na pewno odpowiecie bez wahania - twórca "Świtu żywych trupów", czyli jednego z kultowych filmów o zombiakach. W dodatku polonizacja wykonana przez IQ Publishing wnosi kilka podobnych, rodzimych "przymrużeń oka" do zabawy. Mógłbym przyczepić się nieco warstwy audio, która jest nijaka i kilka dni po ukończeniu tego tytułu nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiegokolwiek motywu przewodniego, charakterystycznych dźwięków czy innych elementów audio.

Trapped Dead

Trapped Dead

Jak więc podsumować tą pozycję? No cóż, potencjał na fajną zabawę był, jednak można było lepiej popracować nad fabułą, dodać jakieś zaskakujące zwroty akcji, system rozwoju postaci czy też dać możliwość zapisu gry w bardziej dogodnych momentach. Bez tego wyszła gra raczej słaba, która zaczyna dość szybko nużyć i irytować powtarzaniem tych samych czynności przy śmierci któregoś z bohaterów.

Plusy gry to:

  • swoiste poczucie humoru
  • klimatyczna oprawa graficzna
  • interfejs

Minusy:

  • fabuła, którą już znamy
  • brak zaskoczeń
  • irytująco rzadkie miejsca zapisu
  • oprawa dźwiękowa
  • krótki czas zabawy

Werdykt: gra raczej słaba, a szkoda. Można zagrać, ale uprzedzam - szybko zaczynamy ziewać, mimo, że akcji nie brakuje. Ile jednak razy można wciąż powtarzać to samo?

Ocena końcowa: 5/10


Zobacz również