'Tryb porno' nie gwarantuje pełnej prywatności

Wszystkie większe przeglądarki posiadają, lub wkrótce będą posiadały, specjalny tryb, który pozwoli na tzw. bezpieczne przeglądanie internetu. Zamysł tej funkcji jest prosty: chodzi o to, aby uniemożliwić osobie trzeciej dowiedzenie się w jaki sposób korzystamy z sieci. Taka sytuacja jest możliwa dzięki automatycznemu usuwaniu przez przeglądarkę historii odwiedzonych stron, ciasteczek i innych danych. Czy to jednak w dostatecznym stopniu ochroni twoją prywatność?

Tak. Takie zabezpieczenie jak najbardziej sprawdzi się na twoim komputerze. Inna osoba korzystająca z niego nie dowie się z jakich stron korzystałeś czy jakie dane pobierałeś. Ale czy to wystarczy, aby w pełni chronić twoją prywatność? Zdecydowanie nie! Przeglądarki, mimo obsługi tzw. trybu prywatnego, nie uchronią cię przed wejściem na podejrzaną stronę. Takie strony wciąż będą zapisywać twój numer IP, zapamiętywać informacje wpisywane w okienko wyszukiwania czy gromadzić inne informacje dotyczące twojej wizyty. Co więcej, technologia ta nie sprawi, że przeglądanie internetu będzie choć trochę bezpieczniejsze. Twój komputer wciąż będzie narażony na liczne ataki, jakie czekają na nieświadomych użytkowników internetu.

Wygląda więc na to, że tzw. tryb prywatny nie gwarantuje pełnej anonimowości i bezpieczeństwa podczas surfowania. Aby w znacznie większym stopniu zabezpieczyć swoją prywatność przy przeglądaniu sieci, będziesz musiał zastosować specjalne programy przeznaczone do tego celu, jak np. Anonymyzer czy bezpłatny Tor.


Zobacz również