Trzy razy sztuka

To nie film, ale teledysk trwający ponad 90 minut. Jest głośno, dynamicznie i kolorowo, a że trzy główne bohaterki są naprawdę seksowne... sami zobaczcie!

To nie film, ale teledysk trwający ponad 90 minut. Jest głośno, dynamicznie i kolorowo, a że trzy główne bohaterki są naprawdę seksowne... sami zobaczcie!

Kto wam się najbardziej podoba: blondynka, brunetka, ruda czy Bill Murray?

Kto wam się najbardziej podoba: blondynka, brunetka, ruda czy Bill Murray?

W ostatnich latach Hollywood do granic możliwości eksploatuje stare i sprawdzone pomysły. Nie chodzi bynajmniej o ekranizowanie wszystkiego co wpadnie w ręce producentów, ale o odświeżanie starych filmów. Tak powstał chociażby Shaft, którego nową wersję oglądaliśmy niedawno w kinach. Na warsztat wzięto również seriale, na przykład Rewolwer i melonik (film w znakomitej obsadzie okazał się jednak zbyt awangardowy i udziwniony, by stać się przebojem). Teraz przyszedł czas na Aniołki Charliego. Przepis na tytuł wydał się prosty. Wzięto trzy seksowne aktorki, dodano sceny walki, wybuchy i pościgi, a wszystko doprawiono sporą dawką humoru.

Film umieszczono na dwuwarstwowym dysku. Jest stosunkowo krótki, bo trwa zaledwie nieco ponad dziewięćdziesiąt minut, co pozwoliło utrzymać relatywnie wysoki bitrate, a przy tym wygospodarować jeszcze nieco miejsca na dodatki i animowane menu. Cechą charakterystyczną dużych produkcji wydawanych na DVD jest filmowy wstęp do menu, nie inaczej jest i tym razem. Samo menu jest ładne i chociaż część ekranów wyboru jest nieruchoma to między nimi umieszczono liczne animowane wstawki.

Do obrazu na filmie nie można mieć większych za-strzeżeń - jest ostry i wyraźny, a do tego atrakcyjny kolorystycznie. Kompresja i sam transfer nie pozostawiają nic do życzenia. Za najtrudniejszą technicznie scenę można chyba uznać sekwencję walki w zaułku chińskiej dzielnicy, ze względu na jej dynamikę i dosyć ciemną tonację. Wspomniana scena wypadła jednak znakomicie. Wadą płyty są nie najlepsze miejsca przejścia na drugą warstwę dysku. Niestety, jest ono zbyt widoczne i nie jest to raczej wina odtwarzacza.

Aniołki Charliego to jeden z atrakcyjniej udźwiękowionych filmów, jakie zostały u nas wydane. Dużo muzyki i mnóstwo niezwykłych efektów dźwiękowych to prawdziwa atrakcja dla posiadaczy systemu 5.1. Wszystko zaczyna się już w czołówce, jeszcze przed napisami, kiedy aniołki przeprowadzają w samolocie brawurową akcję obezwładnienia bandyty z bombą. Dalej jest równie ciekawie i... szybko. Nic dziwnego, skoro reżyser filmu do tej pory zajmował się głównie produkcją teledysków. Każda scena walki jest obowiązkowo opatrzona charakterystyczną muzyką z dołączonymi efektami. W filmie jest mnóstwo utworów, na które warto zwrócić uwagę, większość jest dynamiczna i dobrze podkreśla akcję na ekranie. Mówiąc o muzyce w Aniołkach, nie można pominąć dwóch najbardziej znanych utworów, czyli Independent Women Destyny`s Child i motywu przewodniego filmu w nowej aranżacji Apollo 440. Szczególnie ten drugi kawałek to prawdziwe dzieło sztuki muzycznej, a nie jest to pierwsza taka przeróbka w wykonaniu tego zespołu. Producent stanął na wysokości zadania i teledyski z obydwoma utworami znalazły się na płycie wśród dodatków. Wszystko to sprawia, że dźwięk zasłużył na piątkę, najwyżej z małym minusem.


Zobacz również