Twardy, ale zdalny

Od niedawna także w Polsce możemy korzystać z przestrzeni dyskowej udostępnianej przez Internet. Przetestowaliśmy i porównaliśmy trzy konkurencyjne, zdalne twarde dyski bezpłatne: warszawski dysk Sawa i wrocławski Edysk oraz komercyjną i-Bazę.

Od niedawna także w Polsce możemy korzystać z przestrzeni dyskowej udostępnianej przez Internet. Przetestowaliśmy i porównaliśmy trzy konkurencyjne, zdalne twarde dyski bezpłatne: warszawski dysk Sawa i wrocławski Edysk oraz komercyjną i-Bazę.

Wszystkie opisywane serwisy pozwalają użytkownikowi na powiększenie powierzchni posiadanych twardych dysków o kilkadziesiąt dodatkowych, wirtualnych megabajtów. Udostępnianie przestrzeni na internetowych dyskach kierowane jest do wszystkich użytkowników Sieci. Do obsługi internetowych dysków wystarczy praktycznie dowolna przeglądarka internetowa. W przypadku propozycji Sawy istotne są jeszcze wymagania związane z użytkowaniem określonego systemu operacyjnego. Wirtualny dysk Sawy zainstalujesz, korzystając z systemów: Windows 95/98/2000/NT oraz Linux. Edysk oraz i-Baza nie stawiają żadnych rygorystycznych wymagań co do używanego systemu operacyjnego.

Edysk

Wygodny, czytelny interfejs przypomina Eksplorator Windows.

Wygodny, czytelny interfejs przypomina Eksplorator Windows.

Usługa Edysk (www.edysk.pl) pojawiła się na rynku na początku stycznia bieżącego roku. Produkt wrocławskiej firmy Epartner to umieszczony w Internecie na wirtualnych serwerach dysk, na który każdy może nagrać swoje pliki i swobodnie nimi zarządzać bez dodatkowego oprogramowania oraz konfigurowania komputera.

Aby zostać użytkownikiem Edysku, należy się zarejestrować na stronie www.edysk.pl. Podczas wypełniania formularza rejestracyjnego określasz nazwę użytkownika oraz hasło dostępu, które posłuży do przyszłej identyfikacji. Gdy rejestracja dobiegnie końca, Edysk jest gotowy do pracy oraz udostępniania 25 MB przestrzeni dyskowej. Epartner nie wprowadza żadnych ograniczeń rodzaju przechowywanych plików, nie stawia również specyficznych wymagań wobec objętości pojedynczego pliku. Dysk obsługuje się za pomocą przeglądarki WWW - na razie dostęp za pomocą klienta FTP nie jest możliwy. Interfejs do złudzenia przypomina Eksplorator Windows, a więc jeśli bez problemów wykonujesz podstawowe operacje na plikach w systemie Microsoftu, nie powinieneś mieć kłopotów. W obsłudze pomaga czytelny rozkład poszczególnych funkcji użytkowych: po prawej stronie ekranu znajdziesz drzewo katalogów, natomiast w głównej części okna wyświetlana jest ich zawartość. Możliwe operacje na plikach to: kopiowanie, usuwanie i zmiana nazwy. Ponadto możesz utworzyć nowe foldery i swobodnie przenosić pomiędzy nimi pliki.

Transfer zasobów między wirtualnym a lokalnym dyskiem jest bardzo prosty: wybierasz opcję Przegrywaj na Edysk i w nowo otwartym oknie dialogowym wybierasz pliki, które zostaną automatycznie przekopiowane na zdalny dysk. Niestety, nie będziesz informowany o szacunkowym czasie zakończenia operacji i o stanie jej zaawansowania. Podczas korzystania z Edysku dopatrzyliśmy się jeszcze jednej niedogodności - nie można pobrać plików z podkatalogów Edysku. Gdy zostaną przeniesione do katalogu głównego, z ich pobraniem nie ma już żadnych problemów.

Prędkość ładowania i pobierania plików zależy głównie od szybkości połączenia internetowego. Do testów używaliśmy standardowego modemu 56 K, który umożliwiał przesłanie pliku o objętości 1 MB w ciągu około 8 minut. Użytkownicy łączy stałych z pewnością osiągną dużo większą prędkość transferu danych, a wygoda korzystania z wirtualnego dysku będzie w ich przypadku nieporównywalnie większa niż przy standardowym połączeniu modemowym.

Dodatkowo, mając na uwadze wzrost liczby przestępstw dokonywanych za pomocą komputerów, zwróciliśmy szczególną uwagę na bezpieczeństwo przesyłania i przechowy- wania danych. W tej kwestii Edysk nie zachwyca, ponieważ poza zapewnieniami autorów o pełnej dyskrecji i poufności danych powierzanych przez użytkowników, nie oferuje chociażby powszechnie stosowanego w Internecie szyfrowania transmisji. Brakuje także możliwości przydzielenia drugiej osobie praw dostępu do określonych zasobów dyskowych. Znacznie ułatwiłoby to na przykład pracę nad dokumentami firmowymi w wypadku, gdy przełożony nie chce, żeby jego pracownik miał dostęp do wszystkich zbiorów przechowywanych na dysku. Jeśli wierzyć zapowiedziom firmy Epartner, Edysk powinien niedługo zostać wzbogacony o tę właśnie funkcję. Wrocławska firma planuje również dodanie opcji umożliwiającej pobieranie plików bez przebywania online. Edysk pobierałby pliki z określonej przez użytkownika lokalizacji i automatycznie nagrywał je na przyznaną klientowi wirtualną przestrzeń dyskową.

Edysk, pomimo drobnych niedogodności, w wielu przypadkach będzie bardzo pożyteczny. Użytkownik może wykorzystać wirtualną przestrzeń na wiele sposobów. Jedną z nich jest posłużenie się dodatkowym napędem jako platformą pośredniczącą w wymianie danych. Osoby korzystające z komputera w miejscu pracy mogą z kolei przechowywać na Edysku swoje prywatne pliki bez obawy, że ktoś nieuprawniony uzyska do nich dostęp. Nie sposób wymienić wszystkich zalet korzystania z wirtualnego dysku. Wydaje się, że szczególnie docenią go osoby korzystające z komputera w wielu miejscach (umożliwiających dostęp do Internetu), które dzięki posiadaniu wirtualnej aktówki nie będą zmuszone do używania zawodnych i mało pojemnych dyskietek. Firma Epartner zapowiada sukcesywne powiększanie dostępnej przestrzeni dyskowej o 5 MB miesięcznie. W niedalekiej przyszłości mają też być wprowadzone płatne usługi dla firm, które chciałyby dysponować kilkusetmegabajtowymi dyskami wirtualnymi.

Wirtualny twardy dysk

Informacje: Edysk, www.edysk.pl

Cena: usługa bezpłatna

Zalety:

- wygodna obsługa

- stosunkowo duża pojemność

- prosta aktywacja

Wady:

- niemożność pobierania plików z podkatalogów

- brak zabezpieczeń

Sawa

Animatorzy Sawy - firma Cavern, właściciel serwisu internetowego Warszawa Online (www.warszawaonline.pl), to pionierzy polskich dysków wirtualnych. Do czasu wkroczenia na rynek konkurencji w postaci Edysku dysk Sawa (www.sawa.pl) był jedyną bezpłatną ofertą tego typu. W zamierzeniach twórców serwis miał być dostępny wyłącznie dla mieszkańców Warszawy i okolic. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby mieszkańcy pozostałych regionów Polski przechowywali swoje pliki na stołecznych, wirtualnych dyskach.

Aby stać się posiadaczem 20-megabajtowej powierzchni dyskowej, należy wejść na strony serwisu Sawa (www.sawa.pl) i zarejestrować się jako nowy użytkownik. Podczas wypełniania dość szczegółowego formularza należy określić m. in. nazwę użytkownika i hasło, które będzie podstawą przyszłej identyfikacji. Jako dodatek otrzymuje się 20-megabajtowe konto e-mail o adresie uzytkownik@sawa.pl. Jedyne ograniczenie korzystania z konta to maksymalna wielkość pojedynczej przesyłki, która nie może przekroczyć 4 MB.

Po zarejestrowaniu się należy skonfigurować system, który po wprowadzeniu drobnych zmian będzie obsługiwał wirtualny dysk. Do Sawy, w przeciwieństwie do Edysku, nie ma dostępu za pomocą przeglądarki internetowej, a wyłącznie przy użyciu protokołu SMB (protokół Microsoftu umożliwiający komunikację w sieciach komputerowych). Skonfigurowanie systemu do obsługi dysku wirtualnego nie należy do najłatwiejszych zadań (zwłaszcza w porównaniu z praktycznie bezproblemową obsługą Edysku). Nieocenioną pomocą jest dostępna na stronach serwisu instrukcja instalacji (dla użytkowników Microsoft Windows 95/98/2000/NT oraz Linuksa), która tłumaczy krok po kroku poszczególne etapy konfiguracji.


Zobacz również