Twitter i zapowiedź "zniszczenia Ameryki" powodem zatrzymania na granicy

Serwisy społecznościowe mogą niekiedy przysporzyć sporo kłopotów. Przekonał się o tym mieszkający na co dzień w Wielkie Brytanii Irlandczyk Leigh Van Bryan, który po nierozważnym zamieszczeniu na Twitterze pewnego wpisu, został zatrzymany na amerykańskim lotnisku.

26-letni Leigh Van Bryan zamieścił na Twitterze wpis następującej treści:

"Masz czas w tym tygodniu na szybkie spotkanie, zanim wyjadę i zniszczę Amerykę?"

Niestety "wyłapał" go amerykański Wydział ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o czym mężczyzna i jego towarzyszka w podróży, 24-letnia Emily Bunting, przekonali się dopiero po przylocie do Stanów Zjednoczonych.

Na lotnisku w Los Angeles para została bowiem potraktowana jak niebezpieczni goście mogący stwarzać zagrożenie dla USA. I na nic zdały się tłumaczenia 26-latka, który twierdził, że pisząc "zniszczę Amerykę" miał na myśli jedynie "dobrą zabawę".

Problem z Marilyn Monroe

Jak się okazało, jego przegraną pozycję przypieczętował także inny wpis, który zamieścił na Twitterze z zamiarem wywołania uśmiechu na twarzach znajomych. Nawiązując do popularnego serialu Family Guy napisał bowiem, że "już za trzy tygodnie będą w LA, wkurzając [oryginalnie użyte słowo było bardziej dosadne - red.] ludzi na Hollywood Blvd i odgrzebując Marilyn Monroe".

Leigh Van Bryan był przesłuchiwany przez pięć godzin, a następnie umieszczony w celi z meksykańskimi handlarzami narkotyków. Po 12 godzinach został zmuszony do powrotu do Wielkiej Brytanii.

Uwaga na Facebooka i inne serwisy

No i nici z planowanych wakacji. W każdym razie, jak widać na opisanym przykładzie, serwisy społecznościowe nie są przestrzenią, w której można wypowiadać się jak się tylko chce. Przekonało się już o tym wiele osób na całym świecie. Dobrym przykładem jest tutaj np. opisywany niedawno przeze mnie przypadek Joanny Grabowskiej zwolnionej z pracy za zamieszczenie na Facebooku galerii kontrowersyjnych zdjęć oraz komentarza, który nie przypadł do gustu jej dyrektorce.

Podsumowując, uważajcie na to co piszecie w serwisach społecznościowych! Poniżej znajdziecie przypadki osób, które nie uważały:

Zwolnieni z powodu Facebooka

Listopad 2008 - cheerleaderka drużyny footballowej New England Patriots, Caitlin Davis, wyrzucona za kompromitujące fotografie. 18-letnia wówczas Davis w trakcie imprezy z okazji Halloween zrobiła sobie zdjęcie z nieprzytomnym mężczyzną, pomalowanym w swastyki i hasła antysemickie.

Luty 2009 - Kimberley Swann (Wielka Brytania) zwoloniona za komentarz: "Pierwszy dzień w pracy, OMG [o mój Boże]!! Co za nuda!!!"

Marzec 2009 - Nathan Singh, strażnik w więzieniu Leicester, zwolniony po tym, jak ujawniono, że wśród jego facebookowych przyjaciół znajdowało się 13 kryminalistów.

Kwiecień 2009 - Szwajcaria; pewna kobieta otrzymała wypowiedzenie po tym, jak nie przyszła do pracy z powodu choroby, ale pracodawca odkrył, że jest zalogowana na Facebooku.

Sierpień 2009 - Ashley Payne, nauczycielka jednego z liceów w Georgii (USA) zmuszona do rezygnacji po tym, jak władze szkoły znalazły na jej koncie zdjęcia z wakacji, na których piła wino i piwo (zdjęcia wykonane były m.in. w browarze Guinnessa w Irlandii). Payne pozwała eks-pracodawców, proces ma ruszyć jesienią br.

Luty 2010 - Jason Brown, strażak i ratownik medyczny z Południowej Karoliny publikuje krótką animację przedstawiającą lekarza i ratownika odpowiadających na wezwanie do wypadku. Film nie rozbawił przełożonych Browna. Wręcz przeciwnie...

Marzec 2010 - Gloria Gadsen, wykładowca uniwersytetu East Stroudsburg (Pennsylvania) aktualizuje status profilu na: "Czy ktoś wie, gdzie mogę znaleźć dyskretnego zabójcę? Tak, to był właśnie jeden z tych dni". Tymczasem miesiąc wcześniej na uniwersytecie Alabama miała miejsce strzelanina, w której profesor Amy Bishop zastrzeliła trzech współpracowników. Rada uczelni East Stroudsburg zwalnia Gadsen w ramach "środków ostrożności".

Maj 2010 - Ashley Johnson, kelnerka w jednej z pizzerii w Karolinie Północnej narzeka na zbyt niski jej zdaniem napiwek, jaki otrzymała od klientów. Nazwisk klientów nie podała, ale wymieniła nazwę pizzerii, co wystarczyło do zwolnienia.


Zobacz również