Twórcze kontrasty

Rozmowa z Andrzejem Zygmuntowiczem

Rozmowa z Andrzejem Zygmuntowiczem

Fotografia reklamowa ma specyficzny warsztat. Jak on wygląda w Pańskim przypadku?

Znakiem charakterystycznym twórczości Andrzeja Zygmuntowicza są mocno nasycone kolory oraz nawiązanie do bogatego w formę barokowego malarstwa holenderskiego.

Znakiem charakterystycznym twórczości Andrzeja Zygmuntowicza są mocno nasycone kolory oraz nawiązanie do bogatego w formę barokowego malarstwa holenderskiego.

Teoretycznie dobry fotograf powinien umieć zrobić wszystko. Praktyka pokazuje jednak, że nie jest to możliwe. Konieczna staje się specjalizacja w jakiejś dziedzinie. Jest to wymuszone chociażby przez rodzaj studia. Inne studio potrzebne będzie przy fotografowaniu samochodów, a inne w przypadku reklam żywności. Sam zajmuję się właśnie tym ostatnim i z doświadczenia wiem, jak wielkim wyzwaniem jest w tym przypadku dobre studio.

W studiu bardzo dużo miejsca zajmują szafy magazynowe, w których przechowuję elementy scenografii "na różne okazje". Akurat w przypadku fotografii kulinarnych konieczne są wszelkie przedmioty związane z kulturą jedzenia. Będą to więc m.in. talerze, sztućce, garnki, obrusy, stoły, meble. Sprzętów tego typu mam zgromadzonych ok. pięciu tysięcy sztuk. Posiadam m.in. talerze z różnych epok - udało mi się skolekcjonować ok. sześciuset, czy kieliszki - ponad dwieście sztuk, każdy innego rodzaju. Są wśród nich egzemplarze zarówno arystokratyczne, jak i plebejskie, reprezentujące różne epoki. Większość z nich zdobyłem na różnych pchlich targach i wyprzedażach.

Innym ważnym elementem studia, na który trzeba zwrócić uwagę, jest oświetlenie. Pracuję w pobliżu stołu, więc operuję zazwyczaj małymi lampami zamontowanymi na różnych statywach, zależnie od sytuacji. Osobiście korzystam z sześciu lamp o natężeniu światła od 1500 do 50 watosekund. Moje studio jest więc klasycznym studiem fleszowym. Jeśli chodzi o aparaty, zazwyczaj używam dwóch sprawdzonych konstrukcji. Podstawowym jest Mamija RB 67, który pozwala mi w trakcie sesji operować jednocześnie elementami na stole. Drugim sprawdzonym przeze mnie aparatem jest wielkoformatowy Toyo 4x5''. Dzięki temu, że jest to urządzenie o niesztywnej konstrukcji, można swobodnie zaburzać lub poprawiać perspektywę. W przypadku małych przedmiotów jest to niezwykle istotne.

Nie ma w tym gronie żadnego aparatu cyfrowego?

Choć osobiście nie mam żadnych oporów przed stosowaniem aparatów cyfrowych, to nie korzystam z nich w pracy. Fotografując jedzenie, koniecznością jest bazowanie na dużych kontrastach, które powodują u odbiorcy wzmożenie pożądanych, w przypadku reklamy, reakcji, jak poczucie pragnienia czy głód. Aparaty cyfrowe mają jeszcze pewne problemy z kontrastem światła. W przypadku zdjęć wykonywanych aparatami cyfrowymi światło staje się bardziej miękkie i niewysycone. Dlatego dużo zdjęć, nie tylko reklamowych, bazuje dziś na małej głębi ostrości, miękkim obrazie i chłodnym oświetleniu. Wynika to z dostosowywania się przez fotografów do możliwości aparatów cyfrowych. Jednak jak już wspomniałem, przypadek produktów spożywczych jest dość specyficzny - kontrast i nasycenie barw odgrywają tutaj bardzo dużą rolę. Mówiąc lapidarnie, nasycone i skontrastowane kolory przyciągają odbiorcę.

Jednak wymagania współczesnej edycji obrazu z pewnością nie pozostawiły Pana obojętnym na technologię cyfrową?

O, nie! Od lat współpracuję z zaprzyjaźnionymi grafikami komputerowymi, którzy zajmują się cyfrową obróbką moich fotografii i niejednokrotnie podpowiadają mi pewne nowe rozwiązania w tej dziedzinie. Dla mnie jest absolutnie jasne, że wszystkie zawodowe zastosowania fotografii, dzisiaj i w przyszłości, są i będą oparte na bazie technologii cyfrowej. Osobiście też korzystam na tym, że fotografia cyfrowa zmniejszyła koszty i skróciła czas obróbki zdjęć do minimum. Nie bez znaczenia jest również fakt, że dzięki obróbce cyfrowej wyeliminowano czynnik błędu przy obróbce materiału światłoczułego w ciemni. To niepodważalne zalety cyfrowej technologii.

Aby w branży reklamowej odnosić sukces, nie wystarczy posiadanie dobrego sprzętu czy studia. Jaka jest Pańska recepta na sukces?

Tajemnicą udanej fotografii reklamowej jest przedstawienie zadanego tematu w sposób zarazem pomysłowy, jak i niekonwencjonalny.

Tajemnicą udanej fotografii reklamowej jest przedstawienie zadanego tematu w sposób zarazem pomysłowy, jak i niekonwencjonalny.

Może zacznijmy od prostej kwestii, czy fotografowanie np. masła jest jeszcze sztuką? Granica jest w tym przypadku bardzo trudna do wytyczenia. Bo choć temat jest bardzo zwyczajny, jego przedstawienie może być genialne. Osobiście traktuję fotografię reklamową jako formę pracy artystycznej. Dlatego zwracam ogromną uwagę na to, by moje zdjęcia były wyrafinowane. Aby jednak odnosić sukcesy, zasadniczą sprawą jest podtrzymywanie własnych zainteresowań i pasji fotograficznych niezwiązanych z pracami zamawianymi przez agencje. Fotograf przez cały czas powinien być twórczym partnerem. Na bieżąco musi analizować projekt i wnosić własne pomysły. On decyduje o kompozycji zdjęcia, grze światłocienia czy gamie zastosowanych barw. Takiego twórczego podejścia oczekują też zleceniodawcy. Zwróciłbym także uwagę na to, by od czasu do czasu zmieniać zleceniodawcę - skorzystać z możliwości współpracy nie tylko z agencją reklamy, ale też z tytułem prasowym czy wydawnictwem książkowym. To uczy nowych możliwości i form wyrazu.

Rozmawiał Krzysztof Wojciechowski

<hr size=1 noshade>Andrzej Zygmuntowicz, urodzony w 1951 r. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Swoje zdjęcia wystawia od trzydziestu lat.

Miał 21 wystaw indywidualnych (ostatnie to "Podróże" w 2004, "Szumy, zlepy, ciągi" w 2003), uczestniczył w ponad stu wystawach zbiorowych. Ostatnie jego prace poświęcone są przemijaniu, zajmuje się także aktem i dokumentem.

Zawodowo uprawia fotografię reklamową, pracował m.in. dla Knorra, Zielonej Budki, McDonalds'a, Drosedu.

Zilustrował ponad 40 książek kulinarnych.


Zobacz również