Ukradzione mistrzostwa?

Na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego inaugurującym pierwsze spotkanie Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Francja 98, ruszyła potężna machina reklamowo - marketingowa. Mistrzostwa i firmy, które je sponsorują są szeroko reklamowane w mediach - również w Internecie. Na Mistrzostwach Świata można bowiem nieźle zarobić. Można je także ukraść... Może nie dosłownie - ale jednak...

Na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego inaugurującym pierwsze spotkanie Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Francja 98, ruszyła potężna machina reklamowo - marketingowa. Mistrzostwa i firmy, które je sponsorują są szeroko reklamowane w mediach - również w Internecie. Na Mistrzostwach Świata można bowiem nieźle zarobić. Można je także ukraść... Może nie dosłownie - ale jednak...

Z pewnością nie da się ukraść największego francuskiego stadionu - wybudowanego specjalnie z okazji Mistrzostw Świata - Stade de France. Łupem nie stanie się też suma ok. 8 mld franków - a więc przewidywany wpływ ze sprzedaży koszulek, czapeczek i innych drobiazgów przygotowanych specjalnie z okazji mistrzostw. Nie uda się też ukraść - wycenionych na ok. 2,5 mld franków - wpływów ze sprzedaży reklam i biletów, ani też samych biletów na finałowe spotkania - bo tych po prostu już nie ma. Można jednak ukraść stronę internetową - a przynajmniej pewne jej elementy.

PANIE, KUP PAN LICENCJĘ!

Firmy i instytucje - oficjalni sponsorzy imprezy - wykupiły wcześniej tzw. "pakiet sponsorski" - wpłacając ogromne sumy na rzecz organizatora Mistrzostw. Tylko prawdziwi sponsorzy mają prawo używać w swoich działaniach oficjalnej symboliki Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej.

Za licencję na lokalizację strony http://www.france98.com trzeba zapłacić - bagatela - ok. 120 tys. USD. Nic dziwnego - najbardziej optymistyczne prognozy mówią, że stronę tę w trakcie trwania imprezy może odwiedzać w ciągu doby nawet 20 mln internautów - a to przecież nie lada gratka dla reklamodawców i sponsorów. Ponieważ żadnego polskiego dostawcy zawartości on-line nie stać na zakup licencji zezwalającej na lokalizację oficjalnego internetowego serwisu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, jak grzyby po deszczu powstają nieoficjalne witryny France '98. Niekiedy zawierają one zastrzeżone przez organizatorów logo nadchodzących mistrzostw, a ich treściowa zawartość (ze względu na przyjęte wzornictwo, wykorzystanie grafik itp.) niebezpiecznie ociera się o granice plagiatu.

Tak jest w przypadku opisanej przez nas witryny firmy BitStudio - której autor (jak sam zresztą poinformował nas w rozmowie telefonicznej) bez zakupu licencji i zawarcia stosownych umów tworzy witrynę zbliżoną do oficjalnej strony MŚ zasłaniając się przy tym stwierdzeniem, że jego witryna nie ma charakteru komercyjnego. Niejako przy okazji jest ona jednak miejscem promującym firmę BitStudio oraz uczestniczących w tym przedsięwzięciu sponsorów. Proceder ten odbywa się przy użyciu i wykorzystaniu oficjalnego symbolu piłkarskiego święta pobranego po prostu z Sieci bez stosownego zezwolenia. Warto zaznaczyć, że sylwetka Footix'a (maskotki mistrzostw) jest nawet wkomponowana w internetowe logo firmy. Firma ta oferuje kompleksowe rozwiązania internetowe - jak widać pierwszym "rozwiązaniem" jest bezprawne przejęcie logo mistrzostw i "porwanie" Footix'a.

W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH - CZYLI... "INTERNETOWA GRZECZNOŚĆ"

W założeniu autora całość opiera się na tzw. "internetowej grzeczności". Użycie zastrzeżonej i... bardzo drogiej symboliki MŚ rekompensować ma zatem kurtuazyjna wzmianka: "w serwisie wykorzystano część grafiki pochodzących z oficjalnych stron MŚ FRANCJA'98 www.france98.com oraz innych serwisów poświęconych MŚ FRANCJA'98". Nie ma natomiast wzmianki o tym, że kopiowanie i powielanie jakiegokolwiek elementu oficjalnej strony MŚ, oraz wykorzystywanie symboliki tych mistrzostw bez pisemnej zgody organizatorów jest zabronione.

Niezależnie od tego jaki pożytek dla społeczności polskich kibiców przyniesie działanie serwisu - wiąże się ono z naruszeniem praw autorskich organizatorów imprezy. A to jest niestety naganne i ma podobny wydźwięk do tradycyjnego piractwa software'owego.

W sprawie tej uzyskaliśmy komentarz Daniela Matusiaka - przedstawiciela PZPN, który jednoznacznie stwierdza, że wykorzystanie w dowolnym celu oficjalnego symbolu Mistrzostw Świata bez zgody organizatorów i poniesienia stosownych opłat licencyjnych jest posunięciem "absolutnie bezprawnym". Żadne normy "internetowej grzeczności" w tym przypadku nie obowiązują i nie stanowią parawanu dla podobnych manipulacji. "Autor strony będzie miał wiele szczęścia jeśli go nie złapią" - twierdzi nasz rozmówca.

Zapewne szczęścia będzie miał więcej niż nam się wszystkim wydaje - w internetowej dżungli nie łatwo jest bowiem egzekwować prawa autorskie. Najwyraźniej nikt nie jest zainteresowany wyciąganiem konsekwencji wobec nadużyć tego typu - nikt też do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, że działania takie są nadużyciem - formą internetowego piractwa. W naszym kraju Sieć zmienia oblicze - staje się powoli ważnym sektorem działań komercyjnych, reklamowych i handlowych, a ochrona znaków towarowych leży przecież w żywotnym interesie firm i instytucji.

NIKT NIC NIE WIE

Pod gorącym telefonem linii antypirackiej (BSA) dowiedzieliśmy się, że stowarzyszenie nie przewiduje prowadzenia działań w zakresie ochrony zawartości stron WWW - nie przyjmuje takich zgłoszeń i nie rejestruje podobnych przypadków. Sprawami tymi zajmuje się jedynie Policja. Jak poinformowano nas (nieoficjalnie) w policyjnym Wydziale Informatyki, w tej konkretnej sprawie (a także w żadnych innych podobnych przypadkach) nie wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. Nie do końca wiadomo też kto zawiadomienie takie miałby złożyć.

Powszechnie panuje przekonanie, że sprawą ochrony znaku powinien zająć się Komitet Organizacyjny MŚ, FIFA oraz krajowe związki piłkarskie. Dochodzenia swoich praw domagać się mogą także oficjalni sponsorzy mistrzostw, a więc firmy bądź instytucje, które nabyły prawa do używania znaku mistrzostw w swoich akcjach promocyjnych. Te ostatnie niestety, chociaż bacznie obserwują firmy próbujące się podszyć pod "oficjalnych sponsorów"(tak było w przypadku akcji promocyjnej jednego z operatorów sieci GSM), nie monitorują Internetu pod kątem tego typu nadużyć.

Przedstawiciel agencji prowadzącej kampanię reklamową Gillette (oficjalny sponsor) jest poruszony zaistniałą sytuacją - twierdzi jednak, że wszelkie działania odnośnie bezprawnego wykorzystywania symbolu mistrzostw podjąć może dopiero na wyraźne życzenie swojego klienta. Osoba reprezentująca kolejną firmę będącą oficjalnym sponsorem mistrzostw, uważa całą sprawę za skandaliczną i zdecydowanie opowiada się za ukróceniem podobnych praktyk. Niestety w takich przypadkach wciąż niejasne są procedury prawne, mogące stanowić podstawę do podjęcia stosownych działań.

Być może cała sprawa wyda się Czytelnikom przysłowiową "burzą w szklance wody", której celem jest sparaliżowanie przedsięwzięcia. Może jednak warto wywoływać ją wcześniej, zanim szklanka zamieni się w rwącą rzekę. Kiedy wraz z nieuchronnym komercyjnym rozwojem Sieci zagrozi nam prawdziwa powódź internetowych nadużyć, może już być za późno. Ofiarą kradzieży padnie dowolny symbol, zawartość każdej strony WWW, każdy z nas...


Zobacz również