Ukryty wymiar

Zdjęcia są ze swej natury płaskie, zupełnie inaczej niż otaczający nas świat. Ale okazuje się, że od trójwymiarowej fotografii dzieli nas zaledwie kilka kliknięć myszką...

Zdjęcia są ze swej natury płaskie, zupełnie inaczej niż otaczający nas świat. Ale okazuje się, że od trójwymiarowej fotografii dzieli nas zaledwie kilka kliknięć myszką...

Nie da się ukryć, że natura wyposażyła nas w dwoje oczu. Jak wszystkie ssaki naczelne i większość drapieżników, gałki oczne mamy skierowane do przodu, co z jednej strony, zawęża nam kąt widzenia, ale z drugiej, pozwala na widzenie stereoskopowe. Mózg ludzki, przetwarzając informacje z obu gałek ocznych, na podstawie różnic w obrazach może starannie określić relacje odległości pomiędzy widzianymi przedmiotami. Na co dzień nawet nie zastanawiamy się, w ilu sytuacjach nam to pomaga. Gdyby nie para oczu, słodzenie herbaty, nawlekanie igły, a nawet zwykłe sięgnięcie do klamki drzwi byłyby nie lada wyzwaniem.

Dla niecierpliwych

Jeśli chcesz szybko obejrzeć zdjęcia trójwymiarowe na ekranie komputera, proponujemy otworzyć pliki zawarte w katalogu Galeria3D na naszej płycie CD, założyć okulary dołączone do tego numeru ZOOM-a i... już.

By osiągnąć taki efekt, musimy mieć dwa zdjęcia tego samego motywu wykonane aparatem umieszczonym w dwóch punktach odległych od siebie o ok. 6,5 cm w poziomie. Zdjęcia wczytujemy do programu MrTwister (można go pobrać z Internetu: www.stamtex.pl), przesuwamy tak, by kontury przedmiotów pokrywały się przynajmniej w jednym punkcie zdjęcia i klikamy zakładkę anaglif. Obraz oglądany przez dwukolorowe okulary powinien stać się trójwymiarowy.

Zjawisko widzenia stereoskopowego fascynowało badaczy od dawna. Zachowały się dokumenty świadczące o tym, że już XVI-wieczni fizycy zajmowali się widzeniem stereoskopowym. Można więc powiedzieć, że stereoskopia jest równie stara, jak geometria optyczna. Prawdziwy rozkwit nastąpił jednak dopiero w XIX w. wraz z wynalezieniem fotografii. Do lat 30. XX w. zdjęcia stereoskopowe były popularną rozrywką mieszczan, którzy oglądali zdjęcia zarówno za pomocą domowych przeglądarek, jak i w fotoplastikonach.

Menu

Czego uczymy: robienia fotografii trójwymiarowych

Poziom trudności: średnio zaawansowany

Potrzebne umiejętności: posługiwanie się komputerem i aparatem

Programy: StereoPhoto Maker

Sprzęt: aparat cyfrowy, komputer, okulary kolorowe

Jednak wraz z wynalezieniem filmu fotoplastikony powoli odchodziły w zapomnienie, wypierane przez kino, pokazujące wprawdzie płaskie, ale za to ruchome obrazy. Patrzenie na świat przez jeden obiektyw stawało się coraz popularniejsze, zwłaszcza że kinu w sukurs przychodziła telewizja. O ile wymyślono kilka systemów oglądania filmów trójwymiarowych w salach kinowych, o tyle nikt dotychczas nie wymyślił trójwymiarowej telewizji działającej w skali masowej. Stereoskopowa fotografia powoli marginalizowała się, jako dziedzina zarezerwowana jedynie dla wąskiej rzeszy pasjonatów i specjalistów.

Zastosowania fotografii 3D

Fotografia trójwymiarowa nie tylko bawi. Oprócz branży reklamowej, wykorzystywana jest jako cenna pomoc w badaniach naukowych. Europejska sonda Mars Express, krążąca po orbicie Czerwonej Planety, regularnie nadsyła zdjęcia stereoskopowe powierzchni badanego globu. Naukowcy studiują je, używając właśnie kolorowych okularów. Również amerykańskie łaziki Sopirit i Opportunity wyposażono w aparaty stereoskopowe, dzięki którym pojazdom łatwiej jest oceniać ukształtowanie terenu pod kołami. Część zdjęć nadsyłanych przez łaziki można połączyć samemu w pary stereoskopowe.

Dopiero na przełomie XX i XXI w. możemy mówić o renesansie fotografii trójwymiarowej. Dotychczas, by cieszyć oczy takimi zdjęciami, trzeba było kupić specjalny aparat fotograficzny i urządzenie do przeglądania zdjęć. Wystarczająco dużo, by zniechęcić wielu ludzi. Jednak jeśli mamy aparat cyfrowy i komputer, potrzebujemy tylko dwóch drobiazgów: odpowiedniego programu i okularów z dwoma kolorowymi szkiełkami. Obie te rzeczy dołączyliśmy do tego numeru ZOOM-a. Zdjęcie odpowiednio spreparowane w komputerze nabiera niesamowitej plastyki i to niezależnie od tego, czy oglądamy je na monitorze komputera, ekranie ciekłokrystalicznym czy kilkumetrowym obrazie wyświetlanym przez rzutnik LCD.

Aparat w dłoń

Oczywiście pierwszym krokiem na drodze ku fotografii stereoskopowej jest samo wykonanie zdjęć. Sposobów jest kilka. Najprostszy to zrobienie dwóch ujęć z przesunięciem aparatu. Najlepsze efekty uzyskuje się wówczas, gdy osie obiektywu dzieli odległość 30 razy mniejsza niż odległość głównego motywu zdjęcia od aparatu. Nie trzeba niewolniczo przestrzegać tej reguły i przy każdym ujęciu biegać z centymetrem w dłoni. Musimy po prostu pamiętać, że przy fotografowaniu odległych przedmiotów trzeba przesunąć aparat bardziej, a przy fotografowaniu z bliska - mniej. Najlepiej przyjąć, że dla wszystkich zdjęć ze średniego dystansu przesuwamy aparat o 6,5 cm, czyli tyle, ile średnio wynosi odległość między źrenicami oczu u ludzi, dla krajobrazów o kilka metrów, a przy zdjęciach z małej odległości tylko o kilka centymetrów. Bardzo przydatny jest trik z przenoszeniem ciężaru z jednej nogi na drugą - aparat trzymany na wysokości oczu przesunie się właśnie o wymagany dystans kilku centymetrów.

Zdjęcie bukietu wykonano w studiu za pomocą aparatu na specjalnej szynie przykręcanej do statywu. Z pary zdjęć udało się utworzyć jedynie anaglif czarno--biały, bowiem ostre kolory kwiatów kłóciły się z kolorowymi szybkami w okularach trójwymiarowych.

Zdjęcie bukietu wykonano w studiu za pomocą aparatu na specjalnej szynie przykręcanej do statywu. Z pary zdjęć udało się utworzyć jedynie anaglif czarno--biały, bowiem ostre kolory kwiatów kłóciły się z kolorowymi szybkami w okularach trójwymiarowych.

Do zdjęć, w których wykorzystujemy statyw, przydatnym gadżetem może okazać się szyna z podziałką centymetrową. Szynę mocujemy do statywu w miejsce aparatu, a aparat przykręcamy do ruchomego wózka. W ten sposób możemy mieć pełną kontrolę nad "rozstawem oczu", co jest szczególnie przydatne w makrofotografii.

Gdy robimy zdjęcia, przesuwając aparat, możemy go delikatnie obrócić, tak by główny motyw zdjęcia był zawsze w centrum kadru. Nie ma w tym żadnej zdrożności, bowiem nasze gałki oczne zawsze są skierowane na obserwowany przedmiot, przez co robimy mniej lub bardziej zbieżnego zeza.

Przesuwanie aparatu pozwala szybko wkroczyć w świat fotografii stereoskopowej, ale ma poważną wadę. Nadaje się jedynie do zdjęć nieruchomych przedmiotów. A rzeczywistość jest smutna - niewiele motywów fotograficznych pozostaje w bezruchu. Nawet krajobrazy bywają mało statyczne - wiatr poruszający liśćmi, przypadkowi przechodnie, turyści i inne zwierzęta często skutecznie uniemożliwiają zrobienie dobrego zdjęcia trójwymiarowego nieruchomych wydawałoby się motywów.

Zdjęcia wykonywane najprostszą możliwą metodą - przez przesuwanie aparatu. Gdy fotografujemy w dzień, wystarczy pomiędzy kolejnymi ujęciami przenieść ciężar ciała z jednej nogi na drugą. W nocy musimy po prostu przestawić statyw o kilka centymetrów. Niestety, w ten sposób nie sfotografujemy ruchomych obiektów.

Zdjęcia wykonywane najprostszą możliwą metodą - przez przesuwanie aparatu. Gdy fotografujemy w dzień, wystarczy pomiędzy kolejnymi ujęciami przenieść ciężar ciała z jednej nogi na drugą. W nocy musimy po prostu przestawić statyw o kilka centymetrów. Niestety, w ten sposób nie sfotografujemy ruchomych obiektów.

Jest na to sposób. Najdroższy i, co tu dużo ukrywać, mało finezyjny to fotografowanie dwoma aparatami. Urządzenia muszą być jednakowe i trzeba znaleźć sposób na jednoczesne ich wyzwolenie, co nie jest zbyt proste, bowiem niewiele aparatów pozwala na podłączenie wężyka spustowego.

Lepszym rozwiązaniem, jeśli obiektyw naszego aparatu jest wyposażony w gwint, jest nasadka z czterema lustrami przykręcana do obiektywu, która rozdziela obraz na dwie części. W latach 70. produkował ją Pentax. Można próbować poszukiwań na giełdach fotograficznych. Do dziś nasadki wzorowane na pomyśle Pentaxa są produkowane w Rosji, nazywają się "Stereofoto kompliet - SKF-1". Tę nasadkę dużo łatwiej znaleźć na bazarach, gdzie handlują przyjaciele zza naszej wschodniej granicy, a koszt jest umiarkowany - od 50 zł w górę. Można też próbować dokonać zakupu na Allegro.pl, tyle że tam jest drożej niż na bazarze i niektóre nasadki wyceniane są wręcz na 180 zł.

Wszystko w jednym

Jeśli niniejszy artykuł zachęcił cię drogi czytelniku do robienia zdjęć trójwymiarowych, zapewne zainteresuje cię również pakiet 3D Master Kit, produkowany przez firmę Stamptex z Zielonej Góry. Znajdziemy w nim wszystko, co potrzebne jest do postawienia pierwszych kroków w świecie trójwymiarowej fotografii. Są tu nie tylko okulary z kolorowymi szkiełkami, ale także przeglądarka do oglądania wydrukowanych zdjęć (wraz z kilkoma przykładami) oraz kilka arkuszy folii soczewkowej, którą można przykleić do specjalnie spreparowanego wydruku, by uzyskać pocztówkę trójwymiarową. Oprócz tego otrzymujemy wyczerpujący podręcznik opowiadający nie tylko o tym, jak robić zdjęcia trójwymiarowe, ale także opisujący historię stereofotografii. W robieniu zdjęć pomoże szyna do statywu z podziałką centymetrową, umożliwiająca precyzyjne ustawienie aparatu. Cena zestawu (450 zł) obejmuje również licencję na wspomniany program MrTwister.

W Internecie: http://www.stamptex.pl

SKF-1, podobnie jak większość produktów rosyjskich, wymaga drobnych poprawek. Fabrycznie nowe urządzenie ma bowiem z reguły brudne szybki. Trzeba je rozmontować i wyczyścić szkło oraz wyregulować kąt rozwarcia lusterek.

Nasadka pozwala zrobić zdjęcie, na którym jedna połówka jest przeznaczona dla lewego, druga dla prawego oka.

Za pomocą przystawki SKF-1 możemy robić zdjęcia również tam, gdzie napotkamy poruszające się przedmioty, np. na moście. Kształt nasadki sprawia, że najlepiej wychodzą motywy wymagające kadrów pionowych. By zdjęcia wprowadzić do programu MrTwister, trzeba jeszcze rozdzielić obie połówki w jakimś programie graficznym.

Za pomocą przystawki SKF-1 możemy robić zdjęcia również tam, gdzie napotkamy poruszające się przedmioty, np. na moście. Kształt nasadki sprawia, że najlepiej wychodzą motywy wymagające kadrów pionowych. By zdjęcia wprowadzić do programu MrTwister, trzeba jeszcze rozdzielić obie połówki w jakimś programie graficznym.

Rozwiązanie, choć znacznie wygodniejsze niż przesuwanie aparatu i zdecydowanie tańsze niż fotografowanie dwoma urządzeniami, nie jest pozbawione wad - zniekształcenia obiektywu dla obydwu połówek są różne. Ale mimo to, fotografowanie z nasadką pozwala na zrobienie wielu ciekawych zdjęć. Poza tym łatwiej obrobić parę gotowych fotografii w programie graficznym, czyli poprawić kontrast, dynamikę, nasycenie barw. Gdybyśmy robili to na dwóch oddzielnych plikach, trzeba by zapamiętywać wykonywane operacje, by powtórzyć je na bliźniaczej fotografii.

Trójwymiarowe zdjęcie Czerwonej Planety wykonane przez sondę Mars Express.

Trójwymiarowe zdjęcie Czerwonej Planety wykonane przez sondę Mars Express.

Właściciele lustrzanek cyfrowych mogą sobie pozwolić na zakup przystawki firmy Loreo (www.loreo.com), zwanej "3D lens in cap". To rodzaj podwójnego obiektywu z lustrami. Ponieważ każda połówka obrazu ma własną soczewkę, zniekształcenia są jednakowe, a więc obraz jest lepszy niż w przypadku nasadki SKF. Nasadka kosztuje ok. 80 USD, a do tego trzeba jeszcze doliczyć koszty wysyłki, cła i VAT, bowiem w polskich sklepach trudno kupić takie urządzenie.

Gdy już mamy dwa zdjęcia, trzeba je jeszcze połączyć. Przydatny w tym będzie program StereoPhoto Maker (umieściliśmy go na naszej płycie). Jak obrobić w nim parę zdjęć, pokazujemy poniżej. Do wyboru mamy dwa rodzaje anaglifów - czarno biały i kolorowy. Rodzaj anaglifu najlepiej wybierać z okularami na nosie - zabawa jest przednia.


Zobacz również