Ulga na internet zostanie zniesiona

"Będziemy proponować zniesienie ulgi na internet" - powiedział premier Donald Tusk w czasie swojego expose w Sejmie.

Donald Tusk ogłasza skład nowego rządu (17 listopada 2011 r., źródło: Kancelaria Prezesa rady Ministrów).

Donald Tusk ogłasza skład nowego rządu (17 listopada 2011 r., źródło: Kancelaria Prezesa rady Ministrów).

Jedną z propozycji nowego rządu na oszczędności budżetowe będzie zniesienie ulgi na internet. Premier Tusk w czasie wystąpienia w Sejmie argumentował, że "maleje znaczenie społeczne" tej ulgi.

Zdaniem prezesa rady ministrów obecność ulgi przestaje znajdować uzasadnienie w sytuacji, w której dostęp do internetu staje się coraz bardziej powszechny, a koszty usług maleją.

Zniesienie ulgi na internet ma przynieść budżetowi państwa oszczędności na poziomie 1,5 miliarda złotych przez następne cztery lata.

Eksperci w zakresie finansów już wcześniej spodziewali się takiego posunięcia. Jarosław Neneman, wiceminister finansów w latach 2004-2006, mówił niedawno, że konieczny jest przegląd wszystkich ulg, policzenie, ile one kosztują budżet i decyzja, które należy zlikwidować natychmiast. "Taką oczywistą ulgą do likwidacji jest ulga internetowa". Podobny pogląd wyraziła dr Irena Ożóg, wiceminister finansów w latach 2001-2003: "W przypadku ulgi internetowej państwo daje podatnikom pieniądze bez jakiegokolwiek celu. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto chce mieć dostęp do sieci, nie mógłby mieć go bez ulgi podatkowej."

Jak wynika z danych o rozliczeniach PIT za 2010 r., dzięki uldze na internet Polacy odliczyli sobie od podatku ok. 2,27 miliarda zł.

Zniesienie ulgi internetowej to nie jedyny pomysł "nowego rządu starego premiera" związany z informatyką i informatyzacją. Dotychczasowe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zostanie podzielone na dwa resorty: Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, którym pokieruje Michał Boni i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Krótka historia ulgi

Ulga na internet zaczęła obowiązywać od 2005 r. Została wprowadzona w drodze nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, przeprowadzonej pod koniec 2004 r. i miała stanowić formę rekompensaty za równoczesny wzrost stawki VAT na usługi internetowe (którą zwiększono wtedy z 0 do 22%).

Dzięki uldze osoby korzystające z dostępu do sieci mogły odliczyć od podstawy opodatkowania kwotę nie wyższą niż 760 zł; wydatki na usługi dostępowe musiały być jednak wyszczególnione na fakturach.

Co ciekawe, w 2008 r. parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej pracowali nad projektem zmian w przepisach znoszącym limit odliczenia czyli umożliwiającym podatnikom odliczenie wszystkich poniesionych wydatków na internet, a nie jedynie do kwoty 760 zł.

Komentarz

Z jednej strony szybki dostęp do sieci z towaru "ekskluzywnego" zmienił się w rzecz zupełnie normalną, a w warunkach silnej konkurencji usługodawcy prześcigają się w ofertach coraz tańszych usług. Na internet wydajemy coraz mniej, a więc i w coraz mniejszym stopniu obciążają one domowy budżet.

Dlatego w sytuacji, gdy globalna recesja nakazuje zaciskać pasa a nie mnożyć kolejne wydatki, decyzja rządu wydaje się zrozumiała.

Ale z drugiej strony - jak inaczej walczyć z cyfrowym wykluczeniem, jeśli nie poprzez ułatwianie dostępu do tak kluczowego medium jak internet? W wypadku osób czy rodzin najgorzej sytuowanych, dla których liczy się każda złotówka, nie będzie problemu z wyborem: środki do życia czy dostęp do sieci. Zrezygnują z tego drugiego.

Można się więc zastanowić, czy nie lepsze byłoby zachowanie ulgi w jakiejś postaci np. dla gospodarstw domowych o najniższych dochodach na członka rodziny (w ten sposób zostanie zmieniony charakter świadczenia tzw. "becikowego").

A co wy sądzicie na ten temat? Czy korzystaliście z ulgi i spodziewacie się, że odczujecie jej brak? Czy stan tzw. "wyższej konieczności" to wystarczający argument przemawiający za zniesieniem ulgi?


Zobacz również