Ultima IX: Ascension

Długo oczekiwana część serii Ultima IX: Ascension, łączy w sobie wiele przeciwstawieństw. Jest zarazem brzydka i ładna, stara i nowa, ekscytująca i nudna, zachwycająca i rozczarowująca. Niestety w ostatecznym rozrachunku przeważają cechy negatywne.

Długo oczekiwana część serii Ultima IX: Ascension, łączy w sobie wiele przeciwstawieństw. Jest zarazem brzydka i ładna, stara i nowa, ekscytująca i nudna, zachwycająca i rozczarowująca. Niestety w ostatecznym rozrachunku przeważają cechy negatywne.

W grze wcielasz się w Avatara - najpotężniejszego z bohaterów, którego zadaniem jest walka ze złem, które zawładnęło Brittanią. Podobnie jak w poprzednich częściach gry, zagrożenie stanowi Guardian - wielka moc, która kiedyś szukała wejścia do naszego świata. W Ascension w końcu się jej to udało i zawładnęła większością populacji. Twoją misją jest odnalezienie ośmiu run które posłużą do zreaktywowania Shrines of the Virtues, które uratują świat.

Ultima IX jest o wiele bardziej liniowa niż jej poprzedniczki. Kolejność głównych wydarzeń jest z góry ustalona, a dialogi nie są zbytnio rozbudowane. Nasz bohater może jedynie przyjmować lub odrzucać proponowane mu zadania.

Aspekt moralny gry obecny w poprzednich Ultimach został pominięty. W Ascension nie musisz przekonywać innych że ich idee są złe, jak to miało miejsce w Ultima VIIa. Wystarczy tylko posłużyć się potężną oczyszczającą magią, aby wszystko znów było po staremu.

W Ultima IX Brittania wygląda zupełnie inaczej niż w jej poprzednich częściach. Punkt widzenia zmienia się w zależności od akcji. Najazdy kamery w momentach gdy jest to wskazane i solidnie zrobione efekty świetlne, stwarzają całkiem imponujący obraz świata. Do tego dochodzi zmieniająca się pogoda, oraz interaktywne środowisko we wnętrzach oraz na otwartych przestrzeniach (niektóre krajobrazy zapierają dech w piersiach).

Ludzie występujący w grze są dokładnym przeciwieństwem jej świata. Ich twarze pozbawione są jakiegokolwiek wyrazu, a ruchy strasznie sztuczne. Przedmioty również nie wyglądają najlepiej, często rozpoznajemy je tylko dzięki podpisowi.

Ascension ma bardzo wygórowane wymagania sprzętowe. Na Pentium II/450 z 128 MB RAM, z niezłą kartą 3D i 1.5 GB swap file, gra przeskakuje gdy Avatar obraca się szybko, lub biegnie gdzieś wysoko ponad powierzchnią ziemi. Dużo tracą przez to sceny walki, które i tak nie są dobrze wkomponowane w środowisko 3D. Czasami pojawiają się postacie których nie ma, a przeciwnicy do których strzelaliśmy z łuku stoją bezczynnie dopóki nie wejdziemy w ich pole widzenia. Bardzo uciążliwe jest także nurkowanie. Avatar często zatrzymuje się bez żadnej przyczyny, a napoje umożliwiające oddychanie pod wodą działają jedynie kilka sekund.

W grze znalazło się jeszcze wiele usterek. Niektóre są po prostu irytujące (jak np. to że po zniszczeniu dolnych skrzyń, czy beczek, te leżące do tej pory na nich, wiszą w powietrzu), na skutek niektórych (jak próby wczytania gry zapamiętanej pod wodą) gra zawiesza się.

Wszystkie te niedociągnięcia powodują, że Ultima IX nie zapewnia takich wspomnień jak jej poprzedniczki.

Ultimy IX: Ascension nie można chyba nawet nazwać grą RPG. Jest to raczej przygodówka z elementami zręcznościowymi i RPG. Jeśli lubisz ten rodzaj gier, to może ci się spodobać, zwłaszcza jeśli masz sprzęt wysokiej klasy i wystarczająco dużo cierpliwości by poczekać na wszystkie patche.


Zobacz również