Underrail - godny następca Fallouta [recenzja]

Jeśli zaliczacie się do osób, które wyniszczony świat Fallouta potrafi wciągnąć na długie godziny, mam dla Was godnego następcę tych klasycznych produkcji.

Underrail

"Klasycznych", bowiem Underrail wzorowany jest na pierwszych dwóch częściach post-apokaliptycznej sagi. Mamy tu rzut izometryczny, klimatyczną grafikę (która nie ma nic wspólnego z wizualnymi wodotryskami a la Fallout 3), a także turowy system walki, pozwalający na staranne rozplanowanie działań. Klimat jest? Jest. I to jaki!

Akcja gry toczy się w całości w podziemnych kompleksach i jaskiniach. Mamy tu oazy ludzkości, która zmuszona była zejść pod powierzchnię i stara się przetrwać w nieprzyjaznych warunkach. Sterujemy tu samotnym bohaterem, który podczas swych przygód może nauczyć się wielu rzeczy, w tym posługiwania mocami psychicznymi - które bardzo przydają się w walce z silnymi fizycznie przeciwnikami. Liczba umiejętności robi wrażenie - jest ich kilkadziesiąt, a każdą możemy rozwijać w skali od 1-100 punktów. Gra nie jest jeszcze ukończona, ale grywalna wersja Alpha pozwala na zabawę przez parę napakowanych akcją godzin. Poniżej prezentuję gameplay z mojej rozgrywki.

Mamy tu zróżnicowane misje - od likwidacji wskazanego celu po uruchamianie maszyn. Podczas nich nie zawsze musimy walczyć z przeciwnikami na drodze - bardzo udanym rozwiązaniem jest możliwość otwierania szybów wentylacyjnych i wędrówka nimi z dala od oczu przeciwników. Przyda się to zwłaszcza w sytuacji, gdy mamy korytarze pełne wciąż działających robotów strażniczych. Underrail robi bardzo dobre wrażenie, a ponieważ nie wszystkie planowane misje dostępne są aktualnie w grze (którą wciąż rozwija Stygian Software), z niecierpliwością czekam na premierę pełnej wersji.

Polecam bardzo gorąco każdemu miłośnikowi klimatów post-apokaliptycznych gier rpg, a zwłaszcza fanom Fallouta.


Zobacz również