Uwaga na głupi dowcip!

Do Polski dotarł krążący od kilkunastu dni w Internecie głupi dowcip, podszywający się pod alert antywirusowy. Autor wiadomości zachęca użytkowników, by wyszukali i usunęli z dysku plik o nazwie JDBGMGR.EXE - problem w tym, że plik ów jest elementem systemu Windows.

Do Polski dotarł krążący od kilkunastu dni w Internecie głupi dowcip, podszywający się pod alert antywirusowy. Od kilku dni polscy internauci ostrzegani są na różne sposoby (np. pocztą elektroniczną oraz za pośrednictwem komunikatorów internetowych) o groźnym wirusie. Autor wiadomości zachęca użytkowników, by wyszukali i usunęli z dysku plik o nazwie JDBGMGR.EXE - problem w tym, że plik ów jest elementem systemu Windows. Jego usunięcie może zaś poważnie destabilizować pracę komputera.

Przed skutkami "żartu" ostrzegli internautów producenci oprogramowania antywirusowego - firmy Symantec oraz F- Secure. Wiadomo już, że e-mail występuje w polskiej, francuskiej, hiszpańskiej, włoskiej, angielskiej oraz niemieckiej wersji językowej, eksperci nie wykluczają jednak, że mogą pojawić się kolejne.

W e-mailu możemy przeczytać, że w Sieci pojawił się nowy, wyjątkowo niebezpieczny wirus komputerowy, który jest w stanie usunąć wszystkie dane z dysków. Sposobem na jego usunięcie jest, według autora listu, znalezienie i usunięcie z dysku pliku JDBGMGR.EXE - jego obecność ma bowiem świadczyć o tym, że komputer jest zainfekowany.

Plik tej znajdzie jednak na swoich dyskach większość użytkowników systemów z rodziny Windows - jest on bowiem niezbędny dla funkcjonowania jednego z elementów systemu, odpowiedzialnego za obsługę języka Java.

Dlatego też przedstawiciele firm "antywirusowych" zalecają użytkownikom ignorowanie sugestii zawartych w takiej wiadomości oraz powiadomienie ich nadawcy o tym, że jest to jedynie głupi żart (zdarza się bowiem, że osoba, która otrzymała fałszywe powiadomienie, w dobrej wierze przesyła je dalej).


Zobacz również