Uwolnieni od reklamy telewizyjnej

Wbrew narzekaniom na niski poziom wykształcenia i podły gust naszego społeczeństwa, okazuje się, że sytuacja nie jest aż tak zła: już tylko 7% Polaków ogląda pilnie reklamy telewizyjne i odsetek ten stale się zmniejsza.

Według badania Ipsos-ASI z lutego br., gdy tylko w telewizji pojawia się blok reklamowy już blisko połowa (47%) Polaków w wieku w wieku ponad 15 lat sprawdza, co jest w tym czasie emitowane na innych kanałach. Odsetek osób deklarujących zmienianie kanału podczas bloku reklamowego jest, według ostatniego badania, wyższy o 10 punktów proc. w porównaniu z rokiem 2000 i aż o 30 punktów proc. w porównaniu z rokiem 1995.

Pilotem w trakcie reklam operują częściej mężczyźni (55% męskiej publiczności) niż kobiety (39% pań siedzących przed telewizorem), osoby z wyższym wykształceniem (63%) oraz młodzi ludzie w wieku od 20 do 24 lat (63%).

Według sondażu Ipsos-ASI, 13% ankietowanych opuszcza na czas reklam pokój telewizyjny, 47% sprawdza, co jest na innych kanałach, 31% zostaje w pokoju ale nie ogląda, a zaledwie 7% ogląda reklamy uważnie. Wypada zauważyć, że według danych Ipsos-ACI jeszcze w 1995 roku reklamy miały niemal 17-proc. publiczność.

Jednym z powodów takiego zachowania telewidzów jest upowszechnienie telewizorów z pilotem, innym może być rosnąca liczba dostępnych kanałów, można domyślać się też braku entuzjazmu dla kultury radosnego konsumeryzmu w czasach gdy większość ludzi zaciska pasa. Nie można jednak nie wspomnieć o praprzyczynie – zmęczeniu reklamą telewizyjną, przede wszystkim jej poziomem. Polskim producentom reklamy telewizyjnej udało się doprowadzić do sytuacji, kiedy to u 42% Polaków emitowane do nich z ekranu „dzieła” wywołują znudzenie, a u 36% - wręcz irytację. Reklamy w polskiej telewizji są już w stanie zainteresować zaledwie 4% widzów. O znudzeniu wywołanym reklamami mówią częściej ludzie młodzi, w wieku od 15 do 29 lat, uczniowie i studenci, o irytacji - najczęściej Polacy powyżej 40. roku życia oraz osoby z wyższym wykształceniem.

Nie sposób na łamach serwisu internetowego uchylać się jednak od porównania z odbiorem e-reklamy. Odbiorca e-reklamy, jakkolwiek często zirytowany pop-upami i bardziej innymi agresywnymi formami reklamy (http://www.internetstandard.com.pl/news/50911.html ) ma więcej okazji do uniknięcia kontaktu z niechcianą reklamą. Niektórzy wykształcili sobie zresztą nawet pewne mechanizmy obronne http://www.internetstandard.com.pl/news/61863.html - z przeprowadzonych analiz wynika, że użytkownicy z łatwością omijają wzrokiem części serwisów internetowych, gdzie znajduje się reklama. Generalnie jednak, odporność użytkowników Internetu także jest ograniczona: 30% toleruje najwyżej 2 reklamy na wyświetlanej stronie, 33% - najwyżej jedną. 36% opuszcza witryny gdzie zagęszczenie przekazu reklamowego przekracza tolerowany przez nich poziom (http://www.cxo.pl/news/47868.html ).


Zobacz również