Użytkownicy Chomikuj.pl dostają "Wezwania przedsądowe"

Tysiące osób posiadających konta w serwisie Chomikuj.pl mogą spodziewać się "Wezwania przedsądowego", w którym adwokat Bartłomiej Wieczorek będzie się od nich domagał sporego odszkodowania za łamanie praw autorskich.

W ostatnich miesiącach głośno było o Annie Łuczak, adwokat z Warszawy, której kancelaria rozsyłała tysiące wezwań oskarżając ich adresatów o nielegalne pobieranie m.in. takich filmów jak Czarny Czwartek i Obława. Jej działania były jednak mocno kontrowersyjne, ponieważ skonstruowane przez nią pisma miały jeden cel: zastraszyć domniemanego "pirata", aby zapłacił sugerowaną karę.

Zarówno w opinii internautów, jak i części prawników mieliśmy tutaj do czynienia z copyright trollingiem, czyli krótko mówiąc nadużyciem ze strony prawnika reprezentującego posiadaczy praw autorskich. Koniec końców, po licznych skargach rozpoczęte zostało postępowanie dyscyplinarne w sprawie Anny Łuczak.

Kolejny przykład

Dzisiaj mamy kolejny przykład podobnego działania, tym razem skierowany przeciwko osobom posiadającym konta w Chomikuj.pl. Stoi za nim adwokat Bartłomiej Wieczorek działający w imieniu polskich studiów filmowych i wydawców, który wysyła wezwania przedsądowe proponując ugodę i domagając się za domniemane piractwo szybkiej zapłaty odszkodowania w wysokości kilku tysięcy złotych (w jednym z przypadków była to kwota 3 tys. złotych). W sumie, jak przyznaje rzecznik prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, podobne pisma może otrzymać kilka tysięcy internautów.

Niestety, jak wspomnieliśmy, tutaj również mamy do czynienia z copyright trollingiem. Jest on może nieco mniej agresywny niż w przypadku Anny Łuczak, lecz działa tak samo. Bartłomiej Wieczorek, jak wszystkowiedząca wyrocznia stwierdza bowiem jednoznacznie, że dana osoba popełniła przestępstwo i powinna za to zapłacić odszkodowanie na rzecz polskich studiów filmowych. Aby wysunąć takie oskarżenie wystarczyło mu ustalenie adresu IP, z którego nastąpiło rozpowszechnianie nielegalnych utworów, oraz właściciela łącza.

Trudno nie dojść do wniosku, że chodzi tutaj przede wszystkim o to, aby poprzez odpowiednio sformułowane pismo (wszystko byłoby w porządku, gdyby było ono napisane w inny sposób, czyli informujący po prostu, że za pośrednictwem danego łącza mogło dojść do naruszenia prawa) zastraszyć (tak, to już pewne, że to ty łamałeś prawa autorskie) domniemanego przecież (to ważne!) pirata i jak najszybciej wyciągnąć pieniądze z jego kieszeni.

Źródło: Dziennik Internautów


Zobacz również