Użytkownicy komunikatorów w Chinach muszą podawać prawdziwe dane

Jak podaje The New York Times, władze Chin wprowadziły nowy przepis, który zmusza użytkowników komunikatorów internetowych do rejestracji pod prawdziwymi danymi. Dlaczego?

Wszystko to w celu "przestrzegania prawa i systemu socjalistycznego". Obejmuje to dosłownie każdego - od oficjalnych kont wielkich koncernów po szeregowego obywatela Kraju Środka. Regulacja ta ma zapobiec rozprzestrzenianiu się niezgodnych z programem partii treści oraz - w praktyce - możliwość sprawdzenia przez władze, kto o czym pisze. Najbardziej uderza to w aplikację WeChat, używaną w Chinach przez 400 milionów osób. Umożliwia ona wymianę wiadomości tekstowych, plików oraz wideorozmowy. Od teraz wszyscy będą musieli zmienić swoje nicki na prawdziwe imiona i nazwiska.

Co prawda pozostaje pytanie, jak władze Chin mają zamiar sprawdzać, czy wszyscy przestrzegają nowych regulacji prawnych, jednak mają one doświadczenie w poskramianiu internautów. W ubiegłym roku nie działał tam czasowo Twitter, a także zamknięto kilka popularnych serwisów, które nie przestrzegały zbytnio zaleceń Pekinu. 7 VIII 2014 zostały zablokowane na terenie Chin południowokoreańskie komunikatory KakaoTalk oraz Line, a jako przyczynę podano "wojnę z terroryzmem". Warto też dodać, że w ciągu ostatnich miesięcy wielu użytkowników platformy mikroblogowej Weibo zostało skazanych na areszt za "rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji" na temat sytuacji w kraju. Jak widać władze Chin próbują pokazać wszystkim, że dostęp do sieci nie oznacza od razu swobody wypowiedzi.


Zobacz również