Użytkownik sieci TOR brutalnie zatrzymany i omyłkowo oskarżony o pedofilię

Jesteś administratorem węzła wyjściowego sieci TOR? Uważaj, możesz zostać oskarżony np. o pedofilię...

Kilka dni temu pewien Austriak przeżył szok, gdy do jego mieszkania wparowała policja, wywlokła go bez udzielenie jakichkolwiek wyjaśnień i zarekwirowała należący do niego sprzęt (m.in. 20 komputerów, które nie odłączono, lecz wyniesiono wyrywając z nich kable zasilające). Dopiero z czasem ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu usłyszał zarzut publikowania treści pedofilskich, za co grozić mu miało nawet dziesięć lat więzienia. Z ustaleń policji wynikało bowiem, że ten obrzydliwy proceder przeprowadzany był z jego adresu IP.

Po pierwszym szoku nieszczęśnikowi (jest nim 20-letni William Weber) udało się jednak w końcu wytłumaczyć policji, że jest on administratorem kilku węzłów wyjściowych zapewniającej anonimowość sieci TOR. Co interesujące, poinformował ich również, że kilka miesięcy temu o wspomniany adres pytała go polska policja, która prowadziła postępowanie dotyczące prób włamania. Dlaczego właśnie jego? Dlatego, że swoje serwery trzyma na terenie Czech, Polski, Ukrainy i Hong Kongu .

Na szczęście pomimo tego, że policjanci nie mogli zrozumieć dlaczego 20-latek "marnuje swój czas i pieniądze" na sieć TOR, został on uwolniony. Nie może jednak opuszczać kraju i czeka go proces, podczas którego będzie się musiał martwić nie tylko o oskarżenia o pedofilię, ale również o to, że podczas przeszukania jego mieszkania znaleziono 3 gramy haszyszu oraz 10 gramów marihuany…

Warto dodać, że to nie pierwszy przypadek, kiedy operator węzła sieci TOR został zatrzymany przez policję. Podobna sytuacja miała np. miejsce w 2007 roku u naszych zachodnich sąsiadów, kiedy to pewien niewinny mężczyzna został oskarżony o groźby podłożenia bomby.


Zobacz również