Virtual Game Station

Sony twierdzi, że sprzedaje około miliona konsol Playstation w ciągu miesiąca. Nawet jeśli jest to liczba przesadzona, to i tak dobrze oddaje popularność tego urządzenia w świecie gier. Istniejących tytułów na tę konsolę są już dziesiątki, jeśli nie setki. Na drugim biegunie cyfrowej rozrywki mamy Macintosha. Wprawdzie sytuacja na rynku zmienia się, lecz wciąż nie tak szybko, jak chcieliby użytkownicy Maców, szczególnie gdy porównamy liczbę dostępnych gier na PC. Firma Connectix znalazła bardzo ciekawy sposób na rozwiązanie tego problemu - emulator Playstation na Maca.

Sony twierdzi, że sprzedaje około miliona konsol Playstation w ciągu miesiąca. Nawet jeśli jest to liczba przesadzona, to i tak dobrze oddaje popularność tego urządzenia w świecie gier. Istniejących tytułów na tę konsolę są już dziesiątki, jeśli nie setki. Na drugim biegunie cyfrowej rozrywki mamy Macintosha. Wprawdzie sytuacja na rynku zmienia się, lecz wciąż nie tak szybko, jak chcieliby użytkownicy Maców, szczególnie gdy porównamy liczbę dostępnych gier na PC. Firma Connectix znalazła bardzo ciekawy sposób na rozwiązanie tego problemu - emulator Playstation na Maca.

VGS (Virtual Game Station), bo tak nazywa się ten program, pozwala uruchomić większość przeznaczonych na Playstation gier na Macu. Niestety, emulator, według specyfikacji producenta, wymaga Maca G3, tak więc posiadacze starszych modeli muszą obejść się smakiem (chociaż słyszałem o pomyślnej próbie uruchomienia VGS na Power Macu z procesorem 604e). Powodem takich wymagań jest to, że Maki G3 mają odpowiednio szybką szynę danych, co wraz z mocą procesora jest głównym warunkiem płynnej emulacji. Co do Maców z kartami G3 to, wbrew zastrzeżeniom producenta, są one zgodne z VGS, chociaż emulacja nie jest tak płynna, jak na normalnym G3.

Instalacja

Na początku instalują się sterowniki i uaktualnienia do chipów graficznych ATI, firmowo montowanych w Macach G3. Trochę dziwnie to wygląda, bo instalator twierdzi, że nie powinien tego robić, ale w instrukcji napisano, żeby instalować, więc montujemy. Na końcu wgrywa się sam emulator i, tu niespodzianka, zajmuje tylko 1 MB na dysku. Wymagania co do pamięci też niewielkie - 8 MB RAM-u całkowicie wystarcza.

Zabawa

Pudełko Sony mam w domu, mogłem więc porównać prędkość działania. Pełen nadziei przyniosłem płytki z grami i zaskoczenie - VGS działa tylko z amerykańskimi wersjami gier. Wprawdzie można takie kupić, ale nie jest ich tak dużo, jak europejskich. Na szczęście przy pomocy znajomych "wtajemniczonych" udało się rozwiązać problem, "oszukując" VGS, że ma do czynienia z wersją gry zza Atlantyku. Po uruchomieniu emulatora pojawia się komunikat, zachęcający do włożenia płyty z grą do napędu CD. Wkładamy, ekran ciemnieje i wszystko zaczyna się jak na Playstation - ekrany początkowe, animacje - słowem działa. Emulator testowałem na Macu G3 z kartą graficzną i bez niej, korzystając z wbudowanych układów. Różnica była niewielka, oprócz tego że przy dużej ilości animacji pełnoekranowych na odchudzonym Macu występowały niewielkie kłopoty z synchronizacją dźwięku. Nic to - pomyślałem - i zabrałem się "do pracy". W tym momencie doceniłem wygodę posługiwania się game-padem Playstation. Na klawiaturze komputerowej mamy zaledwie ułamek kontroli nad grą w porównaniu z oryginalnym urządzeniem. Jeśli jednak przyzwyczaimy się do klawiatury, bicie kolejnych rekordów nie powinno sprawiać już trudności. Większość gier działała zaskakująco płynnie, również najnowsze tytuły, które nawet na Playstation mają czasami "czkawkę". Uruchomiłem na VGS około 10 różnych gier i tylko jedna nie chciała ruszyć, a druga działała niepoprawnie - to i tak niezły wynik.


Zobacz również