W San Francisco atakowane są osoby noszące Google Glass

Google Glass nie są jeszcze powszechnym gadżetem, ale dziwnym zrządzeniem losu od początku roku dwie osoby zostały zaatakowane z powodu ich noszenia. Oba wypadki miały miejsce w San Francisco.

Pierwszy atak miał miejsce 25 lutego, a jego ofiarą padła Sarah Slocum, pisząca dla strony Newsdab. Postanowiła odwiedzić jeden z lokalnych barów, gdzie niemal natychmiast po wejściu została słownie i fizycznie zaatakowana przez - jak to określiła - "hejterów Google". Jeden z napastników zdołał zerwać jej okulary z twarzy, ale udało się je odzyskać. Okulary nagrały to zdarzenie, a filmik poniżej. Nie pokazuje on, że napastnicy pozbawili także kobiety torebki z portfelem.

Drugi incydent miał miejsce w ubiegłą sobotę, 12 kwietnia. Tym razem ofiarą został 20-letni dziennikarz Kyle Russell, który wybrał się w na dworzec autobusowy, gdzie dzień wcześniej miała miejsce demonstracja przeciwko tzw. "google buses". Są to autokary dowożące do pracy specjalistów z Doliny Krzemowej, zaś protest ma kilka różnego rodzaju podłoży, m.in. dobrze opłacani specjaliści powodują, że w okolicy idą w górę ceny najmu mieszkań. Na Russella rzuciła się kobieta, krzycząca histerycznie "Glass", zerwała mu okulary z twarzy, nadepnęła na nie i... uciekła. Dziennikarz nie sądzi, aby miała coś wspólnego z pikietą odbywającą się dzień wcześniej.

Google Glass Russela

Google Glass Russela

Niestety, gadżet stał się bezużyteczny - nie reaguje na komendy głosowe ani dotyk. Zdarzenie to jest nie tylko sygnałem dla Google, aby popracować nad mocniejszymi komponentami. To także sygnał dla zwykłych ludzi, że nie wszyscy dookoła będą zachwyceni faktem noszenia przez nich tego typu gadżetów.


Zobacz również