W Wielkiej Brytanii będą dalej karać za piractwo

W Internecie zawrzało po pojawieniu się doniesień na temat rezygnacji Wielkiej Brytanii ze ścigania osób pobierających pirackie treści z Internetu. To wielkie nieporozumienie...

Od wczoraj w wielu serwisach pojawiła się informacja o tym, że w Wielkiej Brytanii na bazie porozumienia pomiędzy dostawcami internetu, politykami i przemysłem filmowym/muzycznym uruchomiona zostanie nowa inicjatywa o nazwie Creative Content UK. Zakłada ona, że osoba, która pobiera z Internetu pirackie treści, otrzyma w sumie maksymalnie cztery pisma z pouczeniem o nielegalności takiego działania oraz poradami, w jaki sposób zdobyć podobne materiały legalnie. Dodatkowo towarzyszyć ma temu wspomagana przez rząd kampania medialna. Co jednak z zatwardziałymi piratami, którzy zignorowaliby te działania? Nic, to stracone niereformowalne duszyczki...

Duże nieporozumienie

Dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, których ucieszyła ta informacja, mamy jednak sprostowanie: nie będziecie bezkarni. Doszło bowiem do wielkiego nieporozumienia. Jak wyjaśnił przedstawiciel Creative Content UK, mamy tutaj bowiem jedynie do czynienia z dodatkową inicjatywą mającą na celu zachęcenie internautów do korzystania z legalnych źródeł. Oznacza to więc, że obecna polityka firm chroniących prawa autorskie nie zmieni się i dalej będą one występowały przeciwko piratom na drogę sądową w ramach obecnie obowiązującego prawa.

Ponadto dostawcy internetu, którzy przystąpili do inicjatywy zobowiązali się do tego, że w przypadku osób, które otrzymały cztery ostrzeżenia podejmą kroki polegające na spowolnieniu łącza, lub przekierowywaniu na specjalną stronę. Niedogodności te znikną dopiero wtedy, gdy użytkownik ukończy internetowy kurs edukacyjny o prawie autorskim.


Zobacz również