W kinie: "Człowiek widmo" (8.09)

Naukowiec o mile brzmiącym imieniu Sebastian (Kevin Bacon) przed kilkoma laty wymyślił środek, dzięki któremu organizmy żywe mogą stać się niewidzialne. Jego najnowszym dziełem jest specyfik ten proces odwracający.

Naukowiec o mile brzmiącym imieniu Sebastian (Kevin Bacon) przed kilkoma laty wymyślił środek, dzięki któremu organizmy żywe mogą stać się niewidzialne. Jego najnowszym dziełem jest specyfik ten proces odwracający. Test na zwierzętach wypadł pomyślnie. Odważny naukowiec postanawia więc wypróbować jego działanie na sobie. I tu także uzyskał pozytywny efekt. Gdy po kilku dniach Sebastiana zaczyna nudzić bycie niewidzialnym, podejmuje próbę powrotu do stanu normalnego. Niestety, kończą się ona – a także kolejne – fiaskiem. Staje się jasne, że tamte chwile już nie wrócą. Wobec takiej perspektywy bohater zamierza posmakować życia, w którym wszystko wolno. Któż bowiem ukarze niewidzialnego złoczyńcę?

Motyw „czapki niewidki” rzadko pojawia się na ekranach kin, dlatego z ciekawością obejrzałem tę produkcję. Trzeba przyznać, że realizatorzy filmu sporo się natrudzili, realizując sceny z udziałem niewidzialnego człowieka, zwłaszcza wizualizując jego przemianę i stopniowe zatracanie ludzkiej powłoki. Chyba jednak zabrakło im nieco inwencji, taki szaleniec bowiem mógłby wiele zdziałać w nieświadomym jego istnienia społeczeństwie.


Zobacz również