W świecie surround

Wydawało się, że więcej niż siedem kolumn podłączonych do karty dźwiękowej w pececie to raczej teoretyczna możliwość niż realna perspektywa. Wraz z wprowadzeniem do sprzedaży nowej serii 8-kanałowych kart dźwiękowych serii Sound Blaster rekord siedmiu zespołów głośnikowych został pobity - w sklepach można kupić system złożony z siedmiu kolumn satelitarnych i subwoofera.

Wydawało się, że więcej niż siedem kolumn podłączonych do karty dźwiękowej w pececie to raczej teoretyczna możliwość niż realna perspektywa. Wraz z wprowadzeniem do sprzedaży nowej serii 8-kanałowych kart dźwiękowych serii Sound Blaster rekord siedmiu zespołów głośnikowych został pobity - w sklepach można kupić system złożony z siedmiu kolumn satelitarnych i subwoofera.

To nie Creative Labs było pierwszym producentem układów audio, który zaproponował użytkownikom karty dźwiękowe umożliwiające otoczenie stanowiska komputerowego ośmioma kolumnami. Wcześniej dostępne już były 8-kanałowe produkty konkurencji oparte na procesorach audio Crystala czy VIA. Nie ujmując zasług konkurencji, trzeba przyznać, że to właśnie Creative kształtuje rynek kart dźwiękowych (w dużym stopniu też zestawów głośnikowych), a co za tym idzie - wyznacza standardy przyjmowane przez użytkowników pecetów. Nowe karty dźwiękowe serii Audigy2 ZS jako jedno z udoskonaleń oferują właśnie obsługę zestawów 8-kanałowych. Zorientowani wiedzą, że nagrań 8-kanałowych na płytach DVD czy CD nie znajdziemy. Najbardziej zaawansowane realizacje mają dźwięk zapisany w standardach Dolby Digital EX bądź DTS ES. Ten ostatni pozwala na fizyczne nagranie dodatkowego, centralnego kanału tylnego. Dolby Digital, jako standard zamknięty, (ograniczony do sześciu kanałów) do tworzenia dodatkowego kanału centralnego z tyłu wykorzystuje moc obliczeniową procesorów, które z kanałów lewego i prawego surround wydzielają odpowiednie pasmo przesyłane do tylnej kolumny centralnej. Teoretycznie DTS pozwala na zapis dowolnej liczby fizycznych, odseparowanych od siebie kanałów, praktycznie nie spotyka się jednak nagrań o większej liczbie ścieżek niż w DTS ES (6.1). Można więc spytać, po co nam dodatkowa kolumna rozbudowująca konfigurację do systemu 7.1? No właśnie - po co? W stacjonarnych, pełnowymiarowych instalacjach kina domowego osiem kolumn ma jak największy sens. Mimo że dwie z tylnych kolumn surround (właśnie szósta i siódma) odtwarzają te same partie ścieżki dźwiękowej, dzięki pomnożeniu kolumn na tylnej ścianie dźwiękowej, jest ona lepiej wypełniona i bardziej jednorodna, co jest szczególnie mile widziane w instalacjach wykonanych w dużych pomieszczeniach. W mniejszych pokojach, gdzie tylna kolumna centralna jest ustawiona blisko dwóch pozostałych kolumn surround, ósma kolumna nie jest już niezbędna i zwykle rezygnacja z niej nie pogarsza obszerności i czytelności sceny dźwiękowej.

Powyższy opis odnosi się do zaawansowanych systemów kina domowego, które zwykle lokuje się w specjalnie przeznaczonych do tego pomieszczeniach - kolumny nie zagracają pokoju i nie ma problemów z ich prawidłowym rozlokowaniem.

Pokój pełen kolumn

Opłacalność

Opłacalność

Czy podłączanie do komputera ośmiu kolumn ma sens? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Wiele czynników przeczy sensowności takiej instalacji. Z kolei plusów jest już znacznie mniej. Jedyny i zarazem najważniejszy argument za to lepsze wypełnienie przestrzeni za słuchaczem. Osiem kolumn rzeczywiście może sprawić, że oglądając film czy koncert poczujemy się, jakbyśmy uczestniczyli osobiście w wydarzeniach dziejących się na ekranie. Aby tak się jednak stało, muszą zostać spełnione określone warunki. Po pierwsze, kolumny muszą być wysokiej jakości. Bez trudu można przygotować zestaw 7.1, który gwarantowałby odpowiednie brzmienie, ale ilu użytkowników pecetów zdecydowałoby się go kupić? Bardzo niewielu. Przed producentami komputerowych zestawów głośnikowych staje więc bardzo trudne zadanie znalezienia kompromisu pomiędzy jakością i ceną, co przy produkcie tak rozbudowanym, jak system 7.1, nie jest łatwe. Creative Labs to na razie jedyny producent zestawów głośnikowych do komputerów, który zdecydował się na sprzedaż kolumn 7.1. Chodzi o Inspire T7700, który mieliśmy okazję testować. Rezultaty opisujemy na kolejnych stronach.

Kolumny Creative'a na tle konkurencji wypadły dobrze, ale gdyby w teście wzięły udział najlepsze zestawy testowane niejednokrotnie wcześniej w naszej redakcji i z tego względu pominięte w obecnym porównaniu, to ich pozycja nie byłaby już tak wysoka. System Creative'a nie jest drogi, jak na osiem kolumn. To odbija się wyraźnie na jakości użytych komponentów, a co za tym idzie - brzmienia. Nie ma cudów. Z pustego i Salomon nie naleje, dlatego też osobom, które wolą sześć, ale porządnie grających zespołów głośnikowych, polecamy lepsze modele Creative'a, Logitecha bądź innych firm, których produkty prezentujemy na naszych łamach.

Jak to rozstawić?

Brzmienie

Brzmienie

Kolejne zagadnienie, często pomijane przy omawianiu konstrukcji zestawów głośnikowych do peceta, to możliwości ich instalacji. Z rozstawieniem przednich kolumn głównych i centralnej nie ma zwykle większych problemów - boczne wędrują na biurko, a centralna ląduje pod nim bądź na monitorze (jeśli masz monitor CRT, to pamiętaj, że kolumna centralna musi być ekranowana, aby nie wprowadzać zakłóceń w pracy kineskopu). Z subwooferem sprawa także jest prosta. Wystarczy umieścić go pod biurkiem. Kłopoty rozpoczynają się, gdy mamy ustawić kolumny surround. Najczęściej producenci oszczędzają, jak mogą, i do kolumn nie dołączają specjalnych podstawek, które pozwoliłyby umieścić je mniej więcej na wysokości uszu słuchacza. W kolumnach znajdują się najczęściej nagwintowane otwory, pozwalające na montaż stojaków stanowiących wyposażenie opcjonalne. Jeśli nie stać cię na takie "standy", to pojawia się problem. Ustawienie kolumn na podłodze, za słuchaczem, nawet jeśli promieniują nieco do góry, z punktu widzenia elementarnych zasad akustyki jest nie do przyjęcia. Przy dwóch tylnych kolumnach surround instalacja sprawia jeszcze stosunkowo mało kłopotów. Wyobraź sobie jednak pokój, w którym po bokach masz dwie kolumny surround boczne, a z tyłu kolejne dwie, reprodukujące dźwięk kanału centralnego (tylnego). To właśnie jest konfiguracja 7.1. Plątanina kabli jest najczęściej nieunikniona, a prawidłowe rozstawienie systemu wymaga odpowiednio dużego pomieszczenia. Analizując wszystkie za i przeciw systemu 7.1, stajemy na stanowisku, że w przypadku "kinowych" systemów opartych na komputerze jest to po prostu przerost formy nad treścią. Możesz mieć jednak inne zdanie, które szanujemy i cenimy, dlatego nie pomijamy tego tematu, rzetelnie testując systemy 6.1 i 7.1, a następnie opisując nasze wrażenia.

Do peceta czy do kina

Niektóre zestawy kolumn nie tylko dobrze brzmią, ale również ciekawie wyglądają.

Niektóre zestawy kolumn nie tylko dobrze brzmią, ale również ciekawie wyglądają.

Większość testowanych przez nas zestawów kolumn zdecydowanie różni się od kompletów, które jeszcze do niedawna stanowiły większość oferty rynkowej. Różnica to zwiększenie uniwersalności nowych zestawów. Producenci bardzo często wyposażają je w analogowe wejścia 5.1, co pozwala nie tylko na ich podłączenie do wielokanałowej karty dźwiękowej, ale także do zewnętrznego, stacjonarnego odtwarzacza DVD, wyposażonego we wbudowane dekodery cyfrowe DD czy DTS. Taka konfiguracja spełni jednak oczekiwania wyłącznie mało wymagających kinomanów. Nie da się ukryć, że kolumny o przeznaczeniu głównie komputerowym nie sprawdzają się najlepiej w porównaniu z tradycyjnymi pełnowymiarowymi kolumnami do stacjonarnego kina domowego. Często też nie są wobec nich konkurencyjne cenowo.

Bez dekoderów

Ţaden z nowych zestawów, które poddaliśmy testom, nie zawierał własnych, wbudowanych dekoderów DD i DTS. Wydaje się to rozsądnym posunięciem, bo obecnie praktycznie każda karta dźwiękowa, a nawet zintegrowane na płytach głównych kodeki audio radzą sobie bez najmniejszych problemów z dekodowaniem dźwięku wielokanałowego. Rezygnacja z dekoderów pozwala na obniżenie ceny kolumn, a jeśli nie chcesz podłączyć ich do zewnętrznego odtwarzacza DVD pozbawionego własnych dekoderów, brak ten nie zmniejsza ich użyteczności.

Poziom rośnie

Przystępując do testowania nadesłanych przez dystrybutorów zestawów, nauczeni doświadczeniem, obawialiśmy się powtórzenia nieraz już przerabianego scenariusza - wielogodzinnego katowania uszu przeraźliwymi dźwiękami wydobywającymi się z komputerowych zestawów głośnikowych. Tym razem zostaliśmy jednak bardzo miło zaskoczeni. Poziom brzmienia kolumn komputerowych wzrósł. Tylko kolumny z końca stawki wywoływały obawy o przytępienie słuchu. Pozostałe systemy można pochwalić bardziej lub mniej za przynajmniej przyzwoitą pracę. Słuchanie niektórych to wręcz przyjemność i właśnie te kolumny z czystym sumieniem możemy polecić.


Zobacz również