W zasięgu cyfrowych połączeń

Rozbudowa sieci komórkowych to w naszym kraju prawdziwie niewdzięczne zajęcie. Przy okazji budowy przekaźnika telefonii komórkowej biznes zrobił lub chciał zrobić niejeden rolnik czy właściciel kamienicy, skutecznie opóźniając tempo rozwoju sieci. Również polskie prawo i przepisy administracyjne w bezsensowny sposób utrudniają życie operatorom, traktując budowę przekaźników na równi z budową zanieczyszczających środowisko fabryk.

Rozbudowa sieci komórkowych to w naszym kraju prawdziwie niewdzięczne zajęcie. Przy okazji budowy przekaźnika telefonii komórkowej biznes zrobił lub chciał zrobić niejeden rolnik czy właściciel kamienicy, skutecznie opóźniając tempo rozwoju sieci. Również polskie prawo i przepisy administracyjne w bezsensowny sposób utrudniają życie operatorom, traktując budowę przekaźników na równi z budową zanieczyszczających środowisko fabryk.

Wzrost liczby potencjalnych klientów oznacza większy ruch w sieci, a tym samym większe jej obciążenie. By obsłużyć ogromną liczbę rozmów, zapewniając rozmówcom nienaganną jakość połączenia i ergonomię korzystania z przenośnych telefonów, operatorzy zmuszeni są do ciągłej rozbudowy i modernizacji infrastruktury sieci. Wiąże się to przede wszystkim z budową stacji bazowych BTS (Base Tranceiver Station).

Liczba BTS-ów i ich rozmieszczenie zależą przede wszystkim od zapotrzebowania na realizację połączeń, ukształtowania terenu i strategii operatora. Ekonomia budowy nowoczesnej sieci zakłada podział obszaru objętego planowanym zasięgiem na elementy zwane komórkami.

Tajemniczy BTS

Stacja bazowa (BTS) to urządzenie zapewniające komunikację przenośnego telefonu komórkowego z siecią drogą radiową. W jej skład wchodzi maszt z zespołem anten oraz pomieszczenie zawierające sprzęt nadawczo-odbiorczy i komutacyjny. Urządzenia podłączone są do sieci energetycznej i telefonicznej łączem 2 Mb/s. Łącze telefoniczne zapewnia komunikację z centralą systemu, a tym samym nawiązywanie połączeń z innymi użytkownikami sieci.

Ich integralną częścią są stacje BTS połączone z wieżami antenowymi. Wielkość komórki, a tym samym liczba stacji i ich umiejscowienie, zależy do parametrów sieci. Miejsca pod budowę nadajnika wybierane są bardzo precyzyjnie. Często jednak postawienie w nich BTS-a graniczy z cudem.

<font face="Arial" size="-1" color="#0080C0">Obecnie nie ma jednoznacznych dowodów na negatywny wpływ BTS-ów na zdrowie człowieka.

Polskie prawo zakłada surowe normy dotyczące budowy stacji BTS. W myśl przepisów stacja bazowa jest urządzeniem, "mogącym pogorszyć stan środowiska naturalnego". Co za tym idzie urządzenie takie musi uzyskać pozytywną opinię Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Opinia taka jest wydawana po zbadaniu rozkładu gęstości mocy pochodzącej z anten stacji. Emitowane przez nie pole elektromagnetyczne może negatywnie oddziaływać na środowisko naturalne. W Polsce normy określające wartość dopuszczalnej gęstości mocy są bardzo restrykcyjne i zakładają maksymalne dopuszczalne wartości kilkakrotnie mniejsze niż np. w krajach Unii Europejskiej. Gęstość mocy w rejonach zamieszkanych nie może bowiem w Polsce przekraczać 0,1 W/m2, natomiast w USA - 6 W/m2. Z prostego rachunku wynika, że amerykańskie normy są 60 razy łagodniejsze.

Chcąc wybudować stację BTS przy założeniu, że operator dysponuje spełniającym polskie normy sprzętem, musi on przejść trudną i długą drogę biurokratyczną. Skomplikowana procedura uzyskiwania kolejnych pozwoleń spowodowała powstanie nowego zawodu "poszukiwacza lokalizacji". Do jego obowiązków należy nie tylko znalezienie dogodnego miejsca budowy, ale i załatwienie wszystkich dokumentów i pozwoleń. A z tymi bywa różnie.

<font face="Arial" size="-1" color="#0080C0">Dlaczego do ustawienia zespołu anten na dachu domu stosuje się te same przepisy, co do budowy 30-metrowej wieży?

Na początku inwestor musi zakupić teren i uzyskać pozwolenie na budowę zgodnie z lokalnym planem zagospodarowania terenu. W myśl obowiązujących przepisów każda wolno stojąca konstrukcja wyższa niż 3 m jest traktowana jako budowa. Stawiając więc na dachu domu maszt z antenami oraz skrzynkę mieszczącą aparaturę, inwestor musi uzyskać te same dokumenty i pozwolenia co przy budowie np. domu. Paradoksalne więc stają się sytuacje, gdy na dachu budynku po pokonaniu wielu biurokratycznych przeszkód stawiany jest maszt 3,5-metrowej wysokości tuż obok komina, który jest od niego o kilka metrów wyższy. By postawić ten drugi, nie są potrzebne praktycznie żadne zezwolenia. Natomiast budowa wspornika anten stacji BTS wymaga nie tylko zgody lokatorów domu, na którym zostanie on postawiony, ale i urzędu gminy oraz... opinii Głównego Inspektoratu Lotnictwa i Dowództwa Wojsk Lotniczych w sprawie bezpieczeństwa lotów.

Anteny stacji BTS w terenach zabudowanych są umieszczone bezpośrednio na elementach infrastruktury miejskiej, takich jak dachy budynków czy kominy fabryk. W terenie nie zamieszkanym istnieje konieczność budowy specjalnych masztów kilkudziesięciometrowej wysokości.

Na tym jednak nie koniec. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę inwestor musi odczekać 14 dni, po czym może rozpocząć prace. Jeżeli w ciągu tego czasu ktoś złoży odwołanie od decyzji, mając do tego konkretne podstawy, rozwój sieci zostaje powstrzymany do czasu ustalenia zasadności odwołania. Często, po ominięciu wszystkich problemów natury biurokratycznej, budowa nie może dojść do skutku z przyczyn wynikających z ludzkiej niewiedzy. W dużych skupiskach ludności przekaźniki montowane są na dachach budynków w bezpośrednim sąsiedztwie mieszkań, co nierzadko wzbudza sprzeciw lokatorów i skutecznie powstrzymuje inwestycje operatorów. Głównym powodem protestów osób zamieszkujących okolice planowanej lokalizacji BTS-a jest obawa przed szkodliwym promieniowaniem emitowanym przez urządzenia nadawcze. Niestety, nie udało się potwierdzić ich całkowitej obojętności na zdrowie ludzkie. W związku z tym operatorzy zmuszeni są do inwestowania dodatkowych pieniędzy i szukania alternatywnych rozwiązań lokalizacji BTS-ów.

Bywa, że na rozwoju sieci próbują zarobić osoby trzecie. Wykorzystując luki prawne, przekwalifikowują typ gruntu, który kierownictwo danej sieci chce kupić pod budowę przekaźnika, by uzyskać wyższą cenę. Znane są sytuacje, kiedy mieszkańcy posesji nie chcą zgodzić się na lokalizację BTS-u w konkretnym miejscu, motywując to obawą o własne zdrowie. Jednocześnie wskazują jako idealne miejsce lokalizacji działkę położoną zaledwie o kilkadziesiąt metrów dalej. Ta pozornie lepsza dla zdrowia lokalizacja może przynieść im tylko i wyłącznie korzyści majątkowe, wynikające z większej wartości gruntu, który inwestor będzie musiał kupić pod budowę.

Czasami operatorzy mają niemałe problemy z działającym już nadajnikiem. Spółdzielnia mieszkaniowa, podpisując umowę najmu fragmentu dachu budynku mieszkalnego pod budowę, powinna spytać o zgodę lokatorów, czego często nie robi. Oburzeni mieszkańcy widząc na swym domu dziwne urządzenia protestują, motywując sprzeciw na przykład naruszeniem konstrukcji stropu w ich mieszkaniach. Zmusza to firmy do przeprowadzania kosztownych ekspertyz, tylko po to by udowodnić, że protesty są bezpodstawne.

Zupełnie ekstremalny przypadek wydarzył się w jednej z poznańskich fabryk. Umiejscowiona na jej terenie stacja bazowa sieci Era GSM stała się narzędziem dla strajkującej załogi, która zagroziła, że wyłączy urządzenie. W efekcie negocjacji zażądano od operatora darmowego telefonu na potrzeby akcji okupacyjnej. Należy nadmienić, że nadajnik nie był własnością fabryki, tak więc w lokalny spór została wplątana postronna firma.

Zwieńczeniem długiego procesu uzyskiwania potrzebnych pozwoleń i ekspertyz bywają więc kolejne problemy, wynikające z ludzkiej niewiedzy, głupoty lub z chęci szybkiego wzbogacenia się. Mimo to, na szczęście, sieci rozwijają się powiększając zasięg o kolejne obszary kraju.

Luki prawne

Promienisty BTS

Promień obszaru obsługiwanego przez jeden BTS waha się od 1 do 35 km. Nie jest to jednak regułą. W dużych aglomeracjach miejskich obciążenie sieci wymaga zagęszczenia struktury urządzeń przekaźnikowych. Zależnie od systemu GSM 900 lub GSM 1800 liczba stacji przypadających na jednostkę terenu o powierzchni 1 km2 może wynieść nawet 4. Bywa, że w centrum wielkich miast anteny montuje się w kilkudziesięciometrowych odstępach. W okolicach terenów mniej zaludnionych i autostrad stawia się zazwyczaj przekaźniki telefonii cyfrowej co kilka kilometrów, a na terenach nie zabudowanych - co kilkadziesiąt.

Brak odpowiedniej regulacji prawnej jest bezpośrednią przyczyną wstrzymywania rozwoju sieci telefonii komórkowej. Jeszcze nie tak dawno, w 1998 r., kiedy wprowadzono w życie nową ustawę o ochronie środowiska, dało się zaobserwować radykalne wstrzymanie budowy stacji BTS na terenie kraju. Na skutek braku odpowiednich przepisów wykonawczych powstała luka prawna wstrzymująca proces wydawania pozwoleń na ich budowę. Ministerstwo Ochrony Środowiska bardzo długo ociągało się z ich wydaniem, co postawiło po znakiem zapytania możliwość wywiązania się z zobowiązań operatorów telefonii komórkowej, dotyczących pokrywania zasięgiem kolejnych powierzchni kraju.

Obecnie w wielu rejonach Polski obowiązują lokalne przepisy wykonawcze, które w mniejszym lub większym stopniu regulują prawne aspekty budowy stacji BTS. W wielu przypadkach budowa nowej stacji zależy tylko i wyłącznie od przychylności urzędników na danym terenie. Jednak rozwój sieci powoli nabiera tempa. Miesięcznie przybywa około 50 nowych BTS-ów w każdej z cyfrowych sieci. Operatorzy powoli realizują swoje zobowiązania koncesyjne. Obecnie około 90% powierzchni kraju jest już w zasięgu sieci Plus GSM i Era GSM. W przyszłym roku również Idea rozszerzy swój zasięg dzięki przyznanej niedawno częstotliwości.


Zobacz również