Waga brzmienia, styl obrazu

Urządzenia za kilka tysięcy złotych oferują tak fantastyczne możliwości, że bardzo trudno wskazać to najlepsze. Podjęliśmy jednak to wyzwanie i porównaliśmy modele: Marantz DV 7010, Sherwood Newcastle V-756 i Panasonic DVD A7.

Zasada jest taka: im droższy sprzęt, tym bardziej zbliżona jakość. Urządzenia za kilka tysięcy złotych oferują tak fantastyczne możliwości, że bardzo trudno wskazać to najlepsze. Zwycięzcą testów zostaje najczęściej to, które różni się od pozostałych jedną, wyjątkową cechą.

Tym razem testujemy trzy odtwarzacze z tego samego przedziału cenowego 4000-4500 złotych. Wszystkie, wykonane bardzo estetycznie, należą do wysokiej klasy urządzeń, a jednak dają się między nimi zauważyć tak istotne różnice, że nad wyborem któregokolwiek z nich należałoby się zastanowić nieco dłużej. Każdy zaspokoi potrzeby pewnej wybranej grupy odbiorców. Niestety do uniwersalnego odtwarzacz mogącego całkowicie zdyskwalifikować konkurencję wszystkim zawodnikom było daleko. Nie wynikało to jednak z jakichś ewidentnych wad, lecz ze ścisłej specjalizacji w zakresie funkcji dodatkowych. Tak więc Panasonic jest przykładem odtwarzacza DVD Video-Audio, Sherwood ma na pokładzie dekodery nowego standardu AC-3 i DTS 6.1, a Marantz realizuje koncepcję audiofilskiego minimalizmu przy maksymalnej jakości obrazu i dźwięku. Warto tutaj opisać pewne zabiegi usprawiedliwiające istnienie urządzeń, które pomimo spełniania podobnych funkcji potrafią kosztować wielokrotnie drożej niż modele bazowe. Diabeł elektroników, jak żaden inny, ukryty jest w szczegółach. O cenie urządzenia decyduje nie tylko ilość dostępnych funkcji czy uzyskana początkowa wartość parametrów elektrycznych, lecz również trwałość i niezawodność. Pozwoliliśmy sobie rozkręcić testowane urządzenia. W wyniku tego zabiegu stwierdziliśmy, że Sherwood i Marantz mają podwójny układ zasilania z osobnymi transformatorami do sekcji analogowej i cyfrowej. Natomiast konstruktorzy Panasonica położyli szczególny nacisk na technologię materiałową i dzięki temu podstawa urządzenia oraz mechanizm szuflady dobrze tłumią drgania. Warto tutaj wspomnieć o takich smaczkach, jak miedziane ekrany kubkowe założone na wzmacniacze operacyjne w układach wyjściowych analogowego toru audio Marantza. Z kolei Sherwood zaskakiwał rozbudowanym systemem zabezpieczeń przeciw przepięciowych - w jego torze znalazło się aż 6 bezpieczników chroniących poszczególne sekcje układu. We wszystkich trzech odtwarzaczach użyto elementów o bardzo wąskim zakresie tolerancji, wszystkie wyposażono w tak samo solidnie złocone gniazda przyłączeniowe. W Marantzu i Sherwoodzie zastosowano ferrytowe pierścienie mające na celu eliminację zakłóceń pochodzących z układu zasilania. I tak dalej...

Przed wydaniem, bądź co bądź, niebagatelnej sumy zadajmy sobie pytanie: czy warto płacić ponad cztery tysiące za "zwykłe" DVD? Jeżeli uwierzymy producentom, że płacimy za bardziej wyrafinowaną myśl techniczną, lepiej wyselekcjonowaną mechanikę, specjalnie zoptymalizowane elementy i dokładniejszą niż zazwyczaj kontrolę jakości, możemy zrozumieć, czemu istnieją rozbieżności cenowe pomiędzy poszczególnymi modelami. Biorąc pod uwagę, że mają one również więcej możliwości ustawień lub tak, jak w wypadku Panasonica czy Sherwooda możliwość pracy w nowym standardzie, uznajemy ich cenę za w pełni usprawiedliwioną.

Marantz DV 7010

Marantz DV 7010 przy olbrzymim Sherwoodzie i nieco mniejszym Panasonicu, wygląda na urządzenie wyjątkowo delikatne. Panel przedni wraz z umieszczonymi na nim elementami prezentuje się dosyć nietypowo. Jest to zasługa nie tylko umieszczonej z boku szuflady, ale także wyświetlacza. Zajmuje on prawie całą wysokość odtwarzacza, z tym, że górna część pokazuje informacje o stanie odtwarzania, natomiast na dole jest sześć wąskich przycisków, bardzo zgrabnie wkomponowanych w całość. Część informacyjna wyświetlacza nie wzbudza zastrzeżeń i jest bardzo czytelna. Obok szuflady na płytę umieszczono guzik do otwierania i zamykania. Pod kieszenią jest dioda informująca o stanie zasilania urządzenia i duży okrągły przycisk Power on/off. Oprócz tego są nadruki informujące o możliwości wyprowadzenia sygnałów na wzmacniacz dekodujący DTS i Dolby Digital. Urządzenie nie ma wbudowanych dekoderów.

Prawa strona to duże przyciski Play i Stop oraz nieco mniejsze Pauza, Next, Previous i Repeat. Jest także gniazdo na słuchawki i potencjometr głośności. Przyznam, że stylistyka tego odtwarzacza wyróżnia go w znaczący sposób spośród całej masy prawie jednakowych urządzeń i kojarzy się z wieżami audio wysokiej klasy.


Zobacz również