Warhammer 40.000 Space Marine - recenzja gry

Programiści Relic Entertainment uraczyli graczy kolejną odsłoną pangalaktycznego konfliktu we wszechświecie Warhammer. Najnowszy odcinek epopei o zmaganiach Kosmicznych Marines nie jest jednak następnym dodatkiem do serii strategii Dawn of War II, ale samodzielną pozycją, która walkę w obronie Imperatora przed hordami orków, zastępami Chaosu czy rojami Tyranidów przenosi na zupełnie nowy poziom. Bardzo wysoki poziom.

Otwarcie gry Warhammer 40.000 Space Marine przypomina raczej lakoniczną i rzeczową odprawę, na której przełożeni nakreślają sytuację strategiczną i przydzielają podwładnym zadania, wyznaczając cele i misje do zrealizowania (chodzi o pomoc w wyzwoleniu odległej, ale niezmiernie ważnej ze strategicznego punktu widzenia planety Imperium, która miała tego pecha, że przelatująca obok flota inwazyjna orków postanowiła zatrzymać się na niej by rozprostować kości - rzecz jasna, nie swoje - i, hmm, uzupełnić zapasy).

Dla formalności jeszcze krótki filmik z desantu i… po krótkiej chwili stoję już twardo na ziemi, odziany w pancerz bojowy Kosmicznych Marines, dzierżąc nóż bojowy w jednej, a pistolet boltowy w drugiej ręce.

"Do boju, Kruki, do boju"? Nie tym razem

W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do tego, że WH 40.000 to w mniejszym lub większym stopniu strategie. Tak było w wypadku Warhammer 40.000 Dawn of War i jego kolejnych dodatków, kontynuacji (Dawn of War II) i rozszerzeń kontynuacji (Chaos Rising, Retribution). Mieliśmy tu do czynienia ze strategiami, chociaż w wypadku tych ostatnich tytułów były to raczej "wariacje na temat", mocno zahaczające o inne gatunki, w tym grę akcji czy cRPG/hack’n’slash (w końcu był tam rozwój postaci i awanse na kolejne poziomy doświadczenia).

Formuła ta była dość mocno eksploatowana (jednak nie na tyle, by nie miał powstać Dawn of War III), że Warhammer potrzebował powiewu świeżości. I, co najważniejsze, doczekał się.

Space Marine to pierwszy od czasów Fire Warriora z 2003 r. tytuł ze świata Warhammera, będący strzelanką.

Bohaterami czy postaciami pierwszoplanowymi nie są tu żołnierze elitarnego zakonu Krwawych Kruków, rozpoznawalni po charakterystycznych czerwonych zbrojach. Tym razem wcielamy się w oficera nie mniej szacownego zakonu Ultramarines - a więc tego samego zakonu, który "zagrał" w animowanym filmie z 2010 r. pod tytułem Warhammer 40.000 Utramarines.

"Zabij ich wszystkich, Imperator rozpozna swoich"

Warhammer 40.000 Space Marine to najogólniej biorąc shooter z widokiem zza pleców postaci, której poczynaniami steruje gracz. Słowo "strzelanina" jest jednak nieprecyzyjne, bo nasz dzielny kapitan Ultramarines z upodobaniem bierze udział w walce wręcz i z wprawą właściwą Kosmicznym Marines posługuje się bronią białą (a ma pod tym względem do dyspozycji wszelkie zakonne atrybuty, od podstawowego noża bojowego, poprzez miecz łańcuchowy i topór energetyczny, na młocie bojowym kończąc).

Podręczny arsenał uzupełniają wspomniany już pistolet boltowy, bolter, karabin snajperski i miotacz granatów plazmowych - wymienione narzędzia będziemy odkrywać stopniowo w miarę postępów w grze.

W Warhammer 40.000 Space Marine co pewien czas można skorzystać z ekstra-wyposażenia, np. plecaka rakietowego.

W Warhammer 40.000 Space Marine co pewien czas można skorzystać z ekstra-wyposażenia, np. plecaka rakietowego.

Można też skorzystać z granatów ręcznych oraz innych zabawek, przewidzianych przez programistów w konkretnych sytuacjach. W ten sposób w pewnym momencie założymy np. plecak odrzutowy i z oficera kosmicznej piechoty morskiej przeistoczymy się na chwilę w jednoosobowy oddział szturmowy; w innej części gry zdobędziemy działko plazmowe. Tych "bonusowych" cacek nie można jednak zabrać ze sobą.

Co ważne, posługując się bronią białą można skorzystać z całej gamy ciosów specjalnych, polegających zwykle na kilkukrotnym wciśnięciu klawisza myszki i dodaniu przycisku klawiatury. Combosy są nie tylko widowiskowe, ale pozwalają odblokowywać osiągnięcia o epicko brzmiących nazwach.

Zaryzykuję nawet tezę, że "Space Marines" to taki Mortal Kombat wśród strzelanek/gier akcji. Gracz może bowiem wykonywać efektowne egzekucje ("fatalities") na wrogach powalonych (nie takich, co to charakteryzują się nienachalną inteligencją - chociaż to orki - tylko ogłuszonych kopnięciem). Egzekucja pozwala odzyskiwać żywotność, której pasek często gwałtownie się kurczy, co przydaje się zwłaszcza gdy otacza cię kilkunastu wrogów, a kolejni rażą z daleka ogniem maszynowym.

Rozgrywka w Warhammerze 40.000 Space Marine pozwala zadawać bronią białą ciosy specjalne i kombinacje, różne dla różnych typów broni.

Rozgrywka w Warhammerze 40.000 Space Marine pozwala zadawać bronią białą ciosy specjalne i kombinacje, różne dla różnych typów broni.

Kosmiczny szwadron śmierci

Na całe szczęście nie jesteśmy w naszych wysiłkach osamotnieni. W trakcie brawurowego desantu na okupowaną przez orków planetę kilku naszych dzielnych druhów wylądowało w nieco innych miejscach. Przebijając się przez kolejne zastępy wrażych zielonoskórych zdołamy odnaleźć dwóch innych Ultramarines, którzy przyłączą się do głównego bohatera w charakterze "skrzydłowych". Niestety użytkownik w kampanii dla jednego gracza nie ma nad nimi absolutnie żadnej kontroli.

Co ciekawe, wkrótce po premierze producent ma odblokować graczom tryb kooperacji, umożliwiający wspólną zabawę z przyjaciółmi.

Gra oferuje trzy poziomy trudności, opisane prosto acz dosadnie - w zależności od tego, który wybierzesz, będziesz ginął rzadko, częściej albo co chwilę. Na poziomie normalnym gra zwykle nie nastręcza większych trudności: komputerowa inteligencja w tym ustawieniu może nie uprzykrza życia w szczególnie natrętny sposób, ale stara się to nadrabiać liczbą wrogów, zgodnie z zasadą nec Hercules contra plures. Przeciwnicy nie stoją jednak w miejscu spokojnie czekając na to aż wycelujesz i przyspieszysz im nieuniknione spotkanie z wiecznością - starają się przemieszczać, zmieniać pozycje, wykorzystywać osłony i zachodzić cię z tyłu. Dlatego też bywają momenty trudne, gdy danego etapu kilka razy z rzędu nie daje się przejść, co zwykle znaczy, że trzeba zmienić taktykę.

Warhammer 40.000 Space Marine: główny bohater (pośrodku) i towarzysze broni

Warhammer 40.000 Space Marine: główny bohater (pośrodku) i towarzysze broni

Nie wspomniałem jeszcze o bossach, czyli wyjątkowo potężnych orkach, niepodatnych na byle atak czy kopnięcie, a sprawiających wrażenie, jakby pociski się od nich odbijały. Takich musisz załatwić sam, może nie w pojedynku ale w bezpośrednim starciu - wsparcie ze strony towarzyszy broni nie na wiele się tu zda. W ich pokonaniu pomogą kombinacje ciosów ogłuszających w połączeniu z Furią (w miarę postępów w eksterminacji kolejnych przeciwników od pewnego momentu w grze uzupełniasz zapas energii, który po osiągnięciu "masy krytycznej" możesz spożytkować aktywując tryb Furii, a zadajesz zwiększone obrażenia).

Wesołe jest życie kosmicznego marine

Wysoką notę przyznam grze za ogólne wrażenia z rozgrywki. Lądujemy w samym środku pobojowiska, które wygląda jak po przejściu hordy orków - co w zasadzie odpowiada prawdzie. Industrialny krajobraz wypełniony bryłami gigantycznych budowli, skupiskami rur, pochylni, pomostów, magazynów i dźwigów, jest upstrzony zasiekami i umocnieniami obronnymi. Zdewastowane obszary przemysłowe jeszcze potęgują wrażenie wszechobecnego chaosu i piekła kosmicznej wojny.

Pola bitew żyją własnym życiem - słyszymy komunikaty Gwardii Imperialnej, komentarze towarzyszących nam marines, buńczuczne zawołania orków, którzy zwłaszcza po trafieniu stają się wyjątkowo wojowniczy (np. pokrzykując "Zabiję cię za to!").

Na oficera zakonu Ultramarines czeka wiele zadań. Wszystkie mają wspólny cel - wygrać wojnę!

Na oficera zakonu Ultramarines czeka wiele zadań. Wszystkie mają wspólny cel - wygrać wojnę!

Cele, jakie musimy zrealizować, także są w miarę zróżnicowane - w zależności od etapu na którym się znajdujemy. Trzeba np. unieruchomić ogromne działo orków ostrzeliwujące okręty desantowe czy przeszkodzić w opanowaniu ważnego ośrodka przemysłowego: przedarcie się przez zastępy wrogów jest "tylko" warunkiem do wypełnienia zadania.

Gracz pecetowy może się co najwyżej przyczepić do pewnej "konsolowości" rozgrywki - stan gry zapisywany jest automatycznie w określonych miejscach (brak możliwości ręcznego "sejwowania"); a przy szybkim obracaniu postaci w lewo lub prawo otoczenie rozmywa się, co może powodować chwilową utratę orientacji). Można się jednak do tego przyzwyczaić i nieco ograniczyć ten efekt przez zmniejszenie czułości myszy. Może też nieco brakować funkcji mapy (chociażby w formie kolistego pseeudo-radaru w rogu ekranu).

Grać? Nie grać?

"Wojna… wojna nigdy się nie zmienia". Słynne motto, które stało się już hasłem rozpoznawczym kultowej serii Fallout, z powodzeniem można zastosować wobec najnowszego dzieła programistów Relic. Wydawać by się mogło, że w uniwersum Warhammera 40.000 wojna - logicznie rzecz biorąc stan wyjątkowy - jest stanem permanentnym.

Wojna w świecie Warhammer 40.000 toczona jest na epicką skalę. Świadczy o tym chociażby skala zniszczeń.

Wojna w świecie Warhammer 40.000 toczona jest na epicką skalę. Świadczy o tym chociażby skala zniszczeń.

Dowodem na poparcie tej tezy jest fakt, że autorzy nie napracowali się szczególnie nad pogłębieniem fabularnego tła Warhammera 40.000 Space Marine. Z jednej strony to zrozumiałe - wiadomo przecież, że fabularna otoczka towarzyszącą kolejnym odcinkom sagi ma znaczenie raczej drugo- niż pierwszorzędne i że bez względu na klasyfikację gier chodzi w nich przede wszystkim o brutalne rozprawienie się z wrogami Imperium. Z drugiej strony, trochę szkoda, bo wartość każdej gry komputerowej jest wprost proporcjonalna do opowiadanej przez nią historii (tak, to frazes, ale wciąż aktualny).

Najlepsze jednak jest to, że w ogóle mi to nie przeszkadza. Od kilku dni w każdej wolnej chwili z pasją zarzynam zielonoskórych...

Warhammer 40.000 Space Marine

Gatunek: akcja/TPP

Platforma: Windows PC, Xbox 360, PlayStation 3

Zalecane wymagania dla Windows: procesor czterordzeniowy Intel lub AMD, 1 GB RAM (XP), 2 GB (Vista/7), karta graficzna z serii GT100/200 lub Radeon z serii 5800

Producent: Relic Entertainment

Wydawca: THQ

Dystrybutor w Polsce: CD Projekt

Wersja językowa: kinowa (polskie napisy)

Cena sugerowana: 129,99 zł (wersja podstawowa)

Ocena GameStara: 8/10

PS. Tego czasu nie mam aż tyle, by wypróbować tryb rozgrywki sieciowej z innymi graczami, a z opinii krążących po Sieci wnioskuję, że jest to jedna z mocniejszych stron Space Marine. Jeśli macie w tej materii swoje doświadczenia, chętnie je poznam!


Zobacz również