Warlords 3: Reign of Heroes

Tak długo przez niektórych oczekiwana kolejna część cyklu WARLORDS niestety nieco rozczarowuje niewielką ilością innowacji. Gra niewątpliwie jest ciekawą propozycją dla smakoszy tego cyklu jak i dla zwykłych zjadaczy chleba (a raczej komputerowej strawy).

Tak długo przez niektórych oczekiwana kolejna część cyklu WARLORDS niestety nieco rozczarowuje niewielką ilością innowacji. Gra niewątpliwie jest ciekawą propozycją dla smakoszy tego cyklu jak i dla zwykłych zjadaczy chleba (a raczej komputerowej strawy). Dla pierwszych głównie dlatego, że gra została poszerzona o kilka opcji które czynią ją bardziej złożoną i dopracowaną, dla drugich główną atrakcją może być świetna grafika i niesamowity klimat gry. Ale głównym atutem jest możliwość gry w kilka osób która jak wiadomo potrafi uczynić z najgorszego chłamu świetną rozrywkę.

Kontynuując tradycję, w grze mamy dwa podstawowe typy jednostek bohaterów (hero) i armie, te ostatnie dzielą się na najemników, sojuszników i własne ciężką pracą wybudowane jednostki. Interfejs został nieomal niezmieniony, przeredagowany został jednak rozkład ikon i okienek co powoduje, że jest on poręczniejszy, istotne znaczenie ma chociżby umiejscowienie składu aktualnie używanego oddziału na ekranie głównym, co znacznie ułatwia jego obsługę. Możemy rozgrywać kilka typów gier: kampanię, pojedyncze scenariusze, mapy losowe lub trening. W wypadku kampanii musimy przyjąć rolę ludzi, natomiast w oderwanych scenariuszach możemy wcielić się w jedną z wielu ras, lub stworzyć własną.

Nowalijki które zostały wprowadzone to przede wszystkim magia którą mogą posługiwać się nasi bohaterowie i duże różnice które występują pomiędzy rasami, możemy również ograniczyć czas trwania tury, i ...rozbudowywać miasta (na co czekali zawiedzieni użytkownicy drugiej części gry, gdzie zostali tej możliwości pozbawieni). Rzeczą której można przypisać cechy plagiatu są różne lokacje na mapie (sites), takie jak: pola, kopalnie, szkoły fechtunku czy warsztaty kowalskie; na myśl przychodzi HEROES OF MIGHT AND MAGIC. Wspierają one najbliżej położone miasta. Magia o której wspomniałem powyżej nie jest niestety zbyt fasynująca, kilka nieciekawych czarów które niełatwo nabyć, a łatwo jest bez nich się obejść, przydają się raczej tylko przy oblężaniu najsilniejszych twierdz. Rzeczą która może być poczytywana za istotną rewolucję jest ograniczenie typów produkowanych jednostek do ośmiu, ale za to możemy każdej rasie

przypisać specyficzne jednostki które mogą być tylko przez nią budowane. Podobnie sprawa wygląda z najemnikami, sojusznikami i bohaterami (ich też jest kilka typów). Dla każdego typu jednostek możemy przypisać inny ich rodzaj, więc odpowiednio możemy nająć trzy rodzje najemników, zdobyć cztery rodzaje jednostek sojuszniczych i cztery rodzaje bohaterów. Swoje armie możemy wybrać spośród 60 innych, bohaterów spośród 10, możemy także wybrać jeden z czterech statków który będą używały nasze jednostki do transportu wodnego. Wszystkie te ustawienia, którymi możemy obdarzyć naszą rasę, możliwe są jedynie dla pojedynczych scenariuszy (a szkoda).Nowością jest również zróżnicowanie wypraw (quest),na łatwe, średnie i trudne, moim zdaniem jest to jedna z ciekawszych części gry.

Garść rad która przyda się każdemu posiadaczowi gry:

- każdą jednostkę charakteryzuje 6 podstawowych współczynników, mianowicie: Siła (strenght) , Wytrzymałość (hits), Ruch (move), Zasięg wzroku (view), Utrzymanie (upkeep), Czas produkcji (time).

- to, jakie jednostki powinniśmy produkować zależy od fazy gry, na początku warto rozejrzeć się po okolicy i jeżeli sąsiednich, neutralnych zamków bronią słabe załogi to warto produkować szybkie jednostki (nawet słabe), tak aby zdobyć jak najwięcej zamków w możliwie krótkim czasie.

- autorzy gry kładą również w podręczniku duży nacisk na zróżnicowanie jednostek w grupie tak aby ich cechy szczególne uzupełniały się.

- nie warto łączyć jednostek latających z naziemnymi (chyba, że tuż przed szturmem na miasto), gdyż traci się ich operatywność.

- nasi bohaterowie zwykle są ludzkiej postury tak więc lotnictwo choćby jakości "Irydy" (nietoperze) może ich transportować drogą powietrzną.

- bohater, nawet najlepszy, sam niewiele znaczy warto więc obdarzyć go solidną drużyną i w fazie walki z innymi lordami traktować jako główny korpus ekspedycyjny (ze względu na umiejętności bohatera znacznie zwiększa się siła armii).

- na początku nie warto angażować bohatera w walkę, a lepiej jest posłać go na eksplorację ruin.

- questy i ruiny pomimo, że wydają się być tylko dodatkiem mogą zadecydować o przebiegu całej rozgrywki (raz na początku gry otrzymałem 4 smoki i losy innych lordów były już przesądzone).

- na początku gry lepiej okupować miasta, palenie lepiej zostawić na później lub dla daleko wysuniętych zdobyczy.

- grając kampanię posiadamy możliwość zmiany charakterystyk naszych jednostek, warto zainwestować w pegazy, po kilku scenariuszach otrzymujemy jednostki uniwersalne, silne, o krótkim czasie produkcji (1 tura).

- właściwie w kampanii trzeba pokonać jedynie Lorda Bane i Sarteka zwykle inni lordowie podporządkują się wtedy naszej władzy.

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o całkiem niezłym intro i licznych przerywnikach video, tego brakowało mi w poprzedniej części, lecz aby rozkoszować się tymi "arcydziełami światowej kinematografii" trzeba posiadać coś więcej niż pentium100. Pomimo wrażenia małej złożoności gry(być może powodowanego szybkim dostępem do większości możliwości), trzeba jednak podkreślić jej niewątpliwe atuty: wciągający klimat, ciekawe mapy, duże możliwości konfiguracji gry, rozbudowana charakterystyka jednostek, możliwość gry w sieci lokalnej i internecie oraz świetna muzyka. Wersja Deluxe zawiera edytor map. Sztuczna inteligencja komputera natomiast jest, niestety, na poziomie przedszkolnym, a dyplomacja właściwie niczemu nie służy.


Zobacz również