Warsztaty wyobraźni

Igor Morski jest zwycięzcą tegorocznego konkursu digita na grafikę komputerową. Poniżej przedstawiamy jego sylwetkę.

Igor Morski jest zwycięzcą tegorocznego konkursu digita na grafikę komputerową. Poniżej przedstawiamy jego sylwetkę.

Studia

Dlaczego nie jestem wystawiennikiem, co sugerowałby ukończony przeze mnie kierunek studiów? Szybko przekonałem się, że chociaż sprawia mi to ogromną przyjemność i niezwykle pobudza moją wyobraźnię - kłóci się z moją naturą, ponieważ jestem bardzo słabym organizatorem. Po szkole przeżyłem krótką, czteroletnią przygodę ze scenografią w poznańskim oddziale TVP. Natomiast bardzo wcześnie odkryłem dla siebie komputer, zacząłem na nim pracować już w 1991 roku. Pchnęła mnie do tego przede wszystkim ciekawość: przez pierwsze dwa tygodnie siedziałem przy nim prawie non stop (tyle czasu zajęło mi wtedy opanowanie prostej wersji Corela). Około 1995 roku zacząłem pracować w Photoshopie i muszę przyznać, że dla mnie jest to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Można wręcz powiedzieć, że rozumiemy się, ja i program, doskonale. Bardzo pomocny jest też mój, w miarę sprawny, warsztat rysunkowy, który zdobyłem już w trakcie pracy zawodowej i, przede wszystkim, zdolność obserwacji otoczenia.


Iluistracje dla "Bussinesmamna" o prowadzeniu interesów z innymi nacjami.

Ciekawość świata

Myślę, że moją najważniejszą cechą jest fascynacja przyrodą i ciekawość świata. Dlatego staram się wiele podróżować. Jestem pod szczególnie dużym wrażeniem sztuki plemiennej Afryki i Oceanii. Obserwowanie natury sprawia mi ogromną przyjemność, ale też pomaga w pracy. To, czym na pewno mogę się pochwalić, to umiejętnością odtwarzania z pamięci najdrobniejszych szczegółów anatomicznych różnych zwierząt. W ogóle bardzo dobrze zapamiętuję zauważone gdzieś kształty, formy, grę świateł...


Ilustracje do kalendarza i reklamy Skoda Auto

Można powiedzieć, że ze względu na mnogość zainteresowań zawsze miałem problem ze stworzeniem własnego, rozpoznawalnego stylu. Uleganie różnym estetykom sprawia, że moje prace z poszczególnych okresów znacznie się od siebie różnią. Jeżeli w tej chwili stałem się w jakiś sposób rozpoznawalny, to zawdzięczam to głównie pewnej powtarzalności zagadnień, wokół których się poruszam (jak choćby okładki do "Intermediów", tematycznego dodatku do tygodnika "Wprost" czy ilustracje do miesięcznika "Businessman Magazine").


Zobacz również