Watch Dogs i hakowanie: jak ma się do rzeczywistości?

W grze Watch Dogs szczególny nacisk położono na hakowanie otoczenia. Jak zaprezentowane w niej "sztuczki" mają się jednak do rzeczywistości? Odpowiedział na to ekspert ds. bezpieczeństwa z Kaspersky Lab, firmy, która pomogła twórcom gry udzielając konsultacji technicznej.

Watch Dogs to tytuł, którego premiera odbiła się szerokim echem na rynku gier. Z jednej strony święcił bowiem sukcesy w zakresie sprzedaży (w tydzień po premierze gra sprzedał się w liczbie ponad 4 milionów egzemplarzy), z drugiej budził spore kontrowersje ze względu na słabszą niż się spodziewano grafikę (na przedpremierowych pokazach wyglądała znacznie lepiej) oraz masę błędów uprzykrzających rozgrywkę.

Hakerskie sztuczki

Gra Watch Dogs przykuła jednak uwagę graczy przede wszystkim sztuczkami hakerskimi, jakie możemy wykonywać, gdy wcielimy się w postać Aidena Pearce’a. Przy ich opracowywaniu duży wkład mieli eksperci z Kaspersky Lab, do których twórcy gry zwrócili się z prośbą o konsultację techniczną. Wielu z Was z pewnością zastanawia się, jak hakowanie w grze ma się do rzeczywistości i czy takie możliwości faktycznie istnieją. Na to pytanie postarał się odpowiedzieć Igor Szołmenkow, ekspert ds. bezpieczeństwa z Kaspersky Lab. Poniżej wybrane fragmenty udzielonego przez niego szerokiego wywiadu:

Musimy pamiętać, że Watch Dogs nie uczy nas hakowania, a jedynie pozwala odczuć, jak potężne może to być narzędzie.

W prawdziwym życiu hakowanie wymaga o wiele więcej przygotowań i nie wystarczy do tego kilka kliknięć czy wykorzystanie gotowych exploitów.

Mam nadzieję, że dzięki grze ludzie zaczną więcej myśleć o problemach bezpieczeństwa w dużych miastach, których funkcjonowanie w dużej mierze uzależnione jest od rozmaitych systemów operacyjnych. Sama gra jest jedynie interesującą symulacją, która pokazuje, co może się stać, gdy nowoczesna technologia trafia w ręce nieodpowiednich osób.

Pełny wywiad znajdziecie na blogu Kaspersky Lab.


Zobacz również