Waterworld

W grze "Waterworld" kierujemy grupą ludzi walczących o byt w niezwykle trudnych warunkach. System kierowania naszym oddziałem przypomniał mi czasy Cannon Fodder i Syndicate. Podobnie jak w wymienionych grach tak i w tej kierujemy grupą widzianą z góry.

W grze Waterworld kierujemy grupą ludzi walczących o byt w niezwykle trudnych warunkach. System kierowania naszym oddziałem przypomniał mi czasy Cannon Fodder i Syndicate. Podobnie jak w wymienionych grach tak i w tej kierujemy grupą widzianą z góry.

Każda misja jest kontynuacją poprzedniej. Zawsze przed rozpoczęciem walki oglądamy krótkie filmy nakręcone specjalnie na potrzeby gry. Czasem możemy dopatrzyć się scen pochodzących z kinowego filmu. Po tych efektownych prezentacjach musimy uzbroić nasz oddział. Kolejne, coraz to lepsze bronie i gadżety otrzymujemy stopniowo po przejściu kolejnych misji. Dodatkowo przed każdą walką możemy sprzedać zbędne akcesoria i dokupić sobie nowe. Jak już wspomniałem walutą w wodnym świecie nie są pieniądze, a ziemia, hydro (woda pitna) i żelazo. Po tych "zakupach" dostajemy szczegółowy plan misji. Nie są one zbyt skomplikowane. Przeważnie nasze zadanie sprowadza się do wycięcia wszystkich co do nogi i zebrania przy tym trochę surowców.

Jako kapitan notujemy wszystkie zdarzenia z dzienniku. Nowe bronie, plemiona, postępy poszczególnych żołnierzy - wszystko to jest skrupulatnie zapisywane. Wspomnieć tu należy, że doświadczenie ludzi przechodzi z misji na misję. Jeżeli nasz najlepszy człowiek zginie, zostanie zastąpiony nowym, ale bez doświadczenia w walce. Jednak na początku wszyscy są niezbyt efektownie uzbrojonymi żółtodziobami. Punkty doświadczenia zdobywamy przez zabijanie wrogów, a na lepsze bronie niestety musimy cierpliwie czekać. Otrzymujemy je po niektórych misjach, jeżeli znajdziemy odpowiednią dokumentacje, w postaci leżących tu i ówdzie kartek papieru.

Rozpoczynamy z niezbyt efektownymi mieczami, procami i kuszami. Sukcesywnie dochodzą nam wybuchowe kusze, pistolety strzelby, granaty czy karabiny. Faktyczna rozgrywka trwa do pojawienia się tego ostatniego rodzaju broni. Po tym jak naszych ludzi uzbroimy w minigun-y żadna misja nie powinna przysporzyć nam większych problemów. Nie jest to zbyt korzystna cecha gry, gdyż skraca nam znacznie zabawę. Trzeba jednak przyznać, że zanim zdobędziemy te wymarzone uzbrojenie przyjdzie nam się trochę potrudzić. Mi osobiście najbardziej podobały się misje bardziej taktyczne, z konkretnym celem, kiedy trzeba było wykazać się swoimi umiejętnościami dowódczymi i np. przegrupować odpowiednio oddziały, zająć jakieś pozycje czy działa. Niestety misje tego typu stanowią mniejszość i przeważnie gra sprowadza się do ostrej jatki. Na pewno niektórym właśnie taki aspekt spodoba się bardziej, ale jest to kwestią upodobań.

Wypada także wspomnieć nieco o grafice. Jest to dość dziwny element. Pewne screeny są zrobione bardzo ładnie i funkcjonalnie, nie mam zastrzeżeń także do wszelkich przerywników filmowych, jednak graficzne przedstawienie rozgrywki może budzić sprzeczne uczucia. Na pierwszy rzut oka, każda sceneria jest inna, jednak po pewnym czasie zaczynają być monotonne. Bardzo jednolite jest także morze. Mi osobiście nie podobają się również zwłoki zostające po zabitych. Nie mam nic przeciwko krwistym trupom i tryskającym sercom, ale według mnie sposób ich przedstawienia jest zły. Powoduje to, że czasem w ferworze walki nie możemy odróżnić żywych od martwych, nie mówiąc już o poszczególnych żołnierzach. To czego mi jeszcze bardzo brakuje to możliwości wrzucenia wroga do wody. Nawet na półmetrowym moście po starciu zostają zwłoki (czasami są szersze o samego mostu wystają o dwie długości nad wodę).

"Waterworld" obfituje, jeszcze w kilka niedociągnięć. Przede wszystkim zabawa przy tej grze jest zbyt krótka. W mgnieniu oka kończymy 23 misji i jesteśmy zmuszeni odłożyć grę na półkę. Na początku brakowało mi również możliwości zapisywania gry podczas rozgrywki, ale stwierdziłem, że z taką możliwością gra trwałaby jeszcze krócej. Jednak rażącym brakiem jest niemożność rozegrania pojedynku z kumplem. W grze nie zamieszczono żadnej opcji multiplayer. A szkoda, bo mogłoby to choć po części zrekompensować braki. Podczas gry brakowało mi też jakiegoś dobrego brzmienia towarzyszącego w akcji. Ogólnie mówiąc gra Waterworld to nie najgorsza strategia czasu rzeczywistego. Opinia będzie zależeć raczej od gustu - o którym się nie dyskutuje. Nie ustrzegła się jednak bardzo oczywistych błędów i niedociągnięć. Na koniec trzeba powiedzieć, że oferuje chyba trochę zbyt mało zabawy.


Zobacz również