Weryfikacja nostalgii

Drodzy moi,nic lepiej się nie nadaje do weryfikacji wartości nostalgicznych wspomnień filmowych niż płyty DVD. Przynoszą nam nasze skarby sprzed lat podane na złotej tacy: ładnie opakowane i uzupełnione. Na ich widok najpierw odczuwam entuzjazm i przyjemne mrowienie w głowie. Przez myśli przebiegają mi zapamiętane sceny i aż chciałbym wykrzyknąć: ech, wtedy to były filmy! Ale potem przychodzi lęk: czy ich wspaniałość nie wywietrzała? Czy wydane na DVD nie okażą się klęską? Czy nie stracę przez to miłych wspomnień?

Drodzy moi,nic lepiej się nie nadaje do weryfikacji wartości nostalgicznych wspomnień filmowych niż płyty DVD. Przynoszą nam nasze skarby sprzed lat podane na złotej tacy: ładnie opakowane i uzupełnione. Na ich widok najpierw odczuwam entuzjazm i przyjemne mrowienie w głowie. Przez myśli przebiegają mi zapamiętane sceny i aż chciałbym wykrzyknąć: ech, wtedy to były filmy! Ale potem przychodzi lęk: czy ich wspaniałość nie wywietrzała? Czy wydane na DVD nie okażą się klęską? Czy nie stracę przez to miłych wspomnień?

Ostatnio kupiłem kilka takich płyt i... nic złego się nie stało. Pozostały dokładnie takie, jakie zapisały się w mojej pamięci. Zresztą, sprawdźcie sami! Na przykład filmy wydane przez Best Film w serii "Kultowe filmy polskie". A więc najpierw "Rejs" Marka Piwowskiego. O tym filmie nie mówi się już dzisiaj inaczej niż "kultowy". Groteskowa komedia satyryczna uchwyciła precyzyjnie cechy umysłowości Polaków i to wcale nie tylko tych z PRL-u W gruncie rzeczy ostrze jej satyry do dzisiaj pozostało ostre i raniące. Na statku wycieczkowym płynącym po Wiśle pojawił się gapowicz (Stanisław Tym), pomyłkowo wzięty przez kapitana za kaowca, czyli instruktora kulturalno-oświatowego. Skoro tak - organizuje zebrania, wybory rady rejsu, gry i zabawy.

Wiem coś o tym, sam kiedyś byłem oficerem rozrywkowym na trochę większym statku, bo transatlantyku "Stefan Batory". Też organizowałem zebrania, gry (w bingo), bale i wybory. Ciężka praca, ale dająca niespodziewaną władzę nad pasażerami... Tak dzieje się też na filmowym statku płynącym po Wiśle: samorzutny kaowiec staje się wodzem, skupia wokół siebie grono pasażerów i przygotowuje wielki bal na cześć kapitana z okazji zakończenia rejsu. Przy okazji oglądamy improwizowane scenki rozgrywające się wśród pasażerów statku i słuchamy jedynych w swoim rodzaju dialogów: to koncentrat polskiego sposobu myślenia, bezwstydnie wystawiony na ośmieszenie.

Jeśli jesteśmy przy kultowych polskich komediach, to warto też znaleźć na DVD "Misia" Stanisława Barei, także ze Stanisławem Tymem w roli głównej. W "Misiu" Tym jest Ryszardem Ochódzkim, prezesem klubu sportowego "Tęcza". Ma wyjechać do Londynu (a w czasach PRL-u nie było to bynajmniej łatwe!), ale zostaje zatrzymany, bo jego żona Irena złośliwie wyrwała z paszportu kilka kartek. Złośliwość żony nie jest pozbawiona przyczyny. Państwo Ochódzcy postanowili się rozstać, ale... przed laty założyli w Londynie nielegalne wspólne konto, na którym zdeponowali znaczną kwotę. Teraz toczy się między nimi walka o to, kto z nich - żona czy "Miś" - dotrze nad Tamizę pierwszy, by podjąć z konta całą sumę.

Nie należy jednak dać się zwieść komediowej fabule. Nie ona tutaj jest najważniejsza. Stanowi tylko konieczną kanwę dla dziesiątek obserwacji i dialogów obnażających - podobnie jak to było w "Rejsie" - naszą mentalność, przyzwyczajenia, słabości i śmiesznostki. Owa wesoła narodowa psychodrama nie jest jednak ani przez chwilę drapieżna, ani okrutna. Jest w niej tyle pogody, a nawet... miłości, że nic dziwnego, iż stała się obiektem nostalgii.

Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym w czasie naszej filmowej weryfikacji nostalgicznych wspomnień pominął wydawane na DVD kreskówki. Ostatnio wpadł mi w ręce serial telewizyjny "O dwóch takich co ukradli księżyc" w reżyserii Leszka Gałysza, oparty na motywach popularnej wśród dzieci książki Kornela Makuszyńskiego. Ten wyprodukowany w latach 80. przez Studio Miniatur Filmowych w Warszawie film był jednym z ostatnich wybitnych osiągnięć "polskiej szkoły animacji". Dzisiaj zadziwia nowoczesnością rozwiązań graficznych, kojarzących się z "Żółtą łodzią podwodną" Beatlesów i nieprzemijającym urokiem piosenek zespołu Lady Pank. Zresztą sprawdźcie sami. Zróbcie własną weryfikację wspomnień na DVD. Obiecuję wiele wzruszeń...

Tomasz Raczek krytyk filmowy i wydawca. Prowadzony przez niego Instytut Wydawniczy Latarnik wydaje książki poświęcone filmowi i mediom. Autor książki "Pies na telewizję". Z Zygmuntem Kałużyńskim stworzył duet znany z telewizji, publikacji prasowych ("Wprost") i książek: "Poławiacze pereł", "Perłowa ruletka".


Zobacz również