Wielka akcja przeciw piractwu w Stanach Zjednoczonych

Amerykańskie służby zajmujące się walką z piractwem komputerowym, przeprowadziły wczoraj zakrojone na szeroką skalę działania. Agenci wkroczyli jednocześnie do 32 domów w 16 stanach. Złapano wiele osób podejrzewanych o posiadanie sprzętu pozwalającego na nielegalne korzystanie z konsol takich producentów jak Microsoft, Nintendo czy Sony.

Jak podają amerykańskie źródła, akcja jednocześnie odbyła się w szesnastu stanach, w tym w Kalifornii, Teksasie, Illinois oraz Nowym Yorku. Szukano przede wszystkim hardware'u umożliwiającego uruchomienie pirackich gier na oryginalnych konsolach markowych firm.

Jak podkreślają amerykańskie służby, tego typu sprzęt tworzony jest tylko w jednym celu. Jego zadaniem jest łamanie praw autorskich i okradanie firm, które wkładają wiele wysiłku w tworzenie nowych dzieł. Taki proceder, rocznie, przynosi w samych tylko Stanach Zjednoczonych straty rzędu miliardów dolarów.

Jak podaje agencja ESA (Entertainment Software Association) straty powstałe w wyniku piractwa można szacować na ok. 3 miliardy dolarów w ciągu roku (w skali globalnej). Jest to prawie połowa wszystkich wpływów z rynku. Wynoszą one bowiem 7 miliardów dolarów.

Całą akcję bardzo pozytywnie skomentował Microsoft. Gigant z Redmond wyraził zadowolenie z faktu, iż amerykański rząd dba o interesy firmy oraz jej współpracowników. Całą akcję określono mianem wielkiego kroku naprzód w wojnie z piractwem. Pozostaje sobie tylko zadać pytanie, czy aby nie jest to walka z wiatrakami...


Zobacz również