Wiktor Suworow: "Prawdziwy szpieg nie używa gadżetów. Szpieg używa tylko mózgu"

"W zawodzie szpiega kiedy popełnisz błąd masz przeciw sobie 3 helikoptery, 10 psów, 100 policjantów i jeśli trzeba to i wóz pancerny. Pistolet i karate nic ci nie da. Jedyne czego potrzebujesz to twój mózg." - mówi w rozmowie z PCWK Online Wiktor Suworow, pisarz i publicysta, były rezydent radzieckiego wywiadu wojskowego GRU w Genewie.

PCWK Online: Swoje powieści pisze pan na komputerze, na maszynie czy może ręcznie?

Wiktor Suworow: Na komputerze oczywiście.

A poza pisaniem, poza pracą, dużo korzysta pan z Internetu?

Bardzo dużo

Jaki jest odbiór pana książek w Rosji? Patrząc na rosnący tam kult bohaterów wojennych można dojść do wniosku, że pana powieści są mocno krytykowane w Internecie. Jak z tym jest? Rozmawia pan z takimi krytykami?

Wiktor Suworow

Wiktor Suworow (prawdziwe nazwisko Władimir Bogdanowicz Rezun) - znany rosyjski pisarz i publicysta. Autor kilkunastu książek na temat radzieckiej historii, tajnych służb i Drugiej Wojny Światowej. Ukończył Wojskową Akademię Dyplomatyczną w Moskwie, będącą w istocie w czasach komunistycznych szkołą wywiadu. Wcześniej, jako dowódca czołgu uczestniczył w inwazji Wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. W latach 1974-1978 był rezydentem wywiadu wojskowego GRU w Genewie. Po ucieczce do Wielkiej Brytanii zaocznie skazany na karę śmierci. Wyrok ten, mimo upadku Związku Radzieckiego, nie został uchylony do dzisiaj.

Wie pan, w Internecie mam zwolenników i przeciwników - z tym, że ci ostatnio to często pracownicy FSB. Jeżeli przyjrzymy się najnowszej historii Rosji, historii II Wojny Światowej to pozornie nie ma podstaw do dyskusji ale moi przeciwnicy mówią tak: "Był Stalin, naród radziecki i był Hitler. Początkowo byliśmy przyjaciółmi z Hitlerem i chcieliśmy kontynuować ten sojusz. To Hitler swoimi działaniami nam to uniemożliwił." Ja odpowiadam im: "Chłopaki, to jest amoralne. Od początku chcieliśmy zaatakować Hitlera i to było prawidłowe. Być przyjacielem Hitlera to było przecież barbarzyństwo." Ja walczę o honor swojego narodu. Nie Stalina ale właśnie honor Rosjan. Stalin na początku, tzn. w 1939, 1940 i na początku 1941 r. dawał mu wszystko - ropę, chleb, mangan, molibden, złoto - trzeba głośno mówić, że to było złe i gdybyśmy zostali przyjaciółmi Hitlera przez całą wojnę, to byłaby hańba na zawsze.

Rosyjski reżim stara się to przedstawić zupełnie na opak. Mam przyjaciół w Rosji, nawet w KGB czyli teraz FSB, którzy informują mnie co tam się dzieje. W Rosji jest ustawa o bezpieczeństwie informacyjnym - czyli zagłuszaniu informacji niebezpiecznych dla Putina, dla reżimu. Oni od razu zrozumieli, jak niebezpieczny dla nich może być Internet ale nie potrafią go na razie kontrolować. Myślą oczywiście jak to robić - na razie wprowadzają prowokatorów, jak za starych radzieckich czasów. Są zatrudnieni ludzie, którzy zajmują się zawodowo pisaniem różnych świństw w Internecie, nie tylko o mnie. Między innymi dlatego nie ma sensu dyskutować z pomówieniami w Internecie - temu człowiekowi za to płacą, a z drugiej strony nie da się w sieci nic nikomu udowodnić. Ja mówię - lepiej napisać o tym książkę, artykuł i potem zamieścić to w Internecie. Wszystkie moje książki można w Internecie znaleźć - proszę bardzo, to jest moja polemika. Dla mnie najważniejsze są właśnie książki, Internet służy mi nie do spierania się z wrogami ale do dyskusji z przyjaciółmi, zwolennikami, czytelnikami - pod warunkiem, że ja wiem, iż osoba, z którą rozmawiam to nie jest pracownik służb. Wbrew pozorom łatwo to poznać po argumentach. Czytelnik mówi: "Nie masz racji, to wygląda inaczej" i razem szukamy prawdy. Sprzedawczyk, wróg mówi: "Jesteś alkoholikiem". Proszę mi powiedzieć czy tak wygląda rosyjski alkoholik w wieku 59 lat? Coś Panu pokażę, czego Pan nie powtórzy!

[W tym momencie Wiktor Suworow wykonał serię ćwiczeń, których rzeczywiście ani autor wywiadu, ani nikt mu znany nie powtórzy. Przede wszystkim z obawy o złamanie kręgosłupa - przyp. red.]

Czy coś takiego zrobi 59 letni alkoholik?

Nie, chyba nie...

No właśnie - a widzi Pan, oni piszą, że jestem chorym psychicznie alkoholikiem. No i niech piszą, co mi tam. Z tym, że z takimi nie ma dyskusji, oni nie dyskutują - oni piszą pomówienia.

I nigdy nie zdarza się panu odpowiedać na takie pomówienia?

Nie, nigdy. Po co mi to?

Pytanie "z innej beczki". Czy kiedy pracował pan w GRU, korzystał pan z jakichś ciekawych gadżetów? Czy rosyjski wywiad przypominał choć trochę to, co znamy z filmów akcji?

Rzecz w tym, że prawdziwe życie bardzo różni się od filmów, co nie znaczy, że jest mniej ciekawe. Zanim wstąpiłem do Akademii GRU byłem w oddziałach wywiadowczych i dużo czasu spędzałem z chłopakami ze SPECNAZ-u - to wielkie chłopy, możecie poczytać o tym w książce. Sytuacja była taka, że oni nosili broń - ja nie. Potem, w Akademii powiedziano nam: "Chłopaki, strzelać nigdy nie będziecie, nie będzie żadnych pistoletów, żadnych automatów. Zapomnijcie o tym. Jeżeli ktoś trenował sztuki walki, niech o tym zapomni, to nie dla was. To nie będzie wam potrzebne." To było dla nas dziwne, przecież James Bond zawsze walczy i tak dalej. Oni wyjaśniają dalej tak: "Niech no tylko zakończą ten piękny stalinowski budynek w centrum Warszawy - tam będą pracować profesjonaliści, a nie James Bond." W alpinistyce pas zabezpieczający ma i doświadczony i niedoświadczony - ale my, pracując na górze, nie mogliśmy używać tego pasa - dlatego zawsze musieliśmy być czujni. Niedoświadczony zawsze używa zabezpieczeń, raz zapomni i leci w dół. Nasz "pas zabezpieczający" to mogłoby być właśnie karate, pistolety i tak dalej, ale to wszystko to głupstwo. Tłumaczono nam tak - "Zamiast tego masz mózg. W zawodzie szpiega gdy popełnisz błąd to masz przeciw sobie 3 helikoptery, 10 psów, 100 policjantów i jeśli trzeba to i wóz pancerny. Pistolet i karate nic ci nie da. Mózg masz po to, żeby takiego błędu nie popełnić. Pamiętaj, oprócz mózgu nie masz nic. Nie jesteś ubezpieczony, nic ci nie pomoże - jak popełnisz błąd to po tobie i koniec.". Proszę popatrzyć na Jamesa Bonda - muskuły, gadżety, karate - to nie jest szpieg. To wszystko bzdury. Nas uczono, że nawet lepiej mieć troszeczkę tłuszczyku, nie wyglądać na supermana.

Owszem, technologia była, był sprzęt ale najważniejsze to były umiejętności, a wśród nich najważniejsza - jak zwerbować człowieka. Jeżeli ktoś raz się otworzy to nigdy cię nie zdemaskuje - taka ludzka natura. Jeśli zwerbujesz odpowiedniego człowieka, to nigdy nie będziesz potrzebował całej techniki, mikroaparatów czy czego tam jeszcze. Nie będziesz musiał być Jamesem Bondem. Człowiek, na przykład w Ministerstwie Obrony, w wydziale szyfrów, sam ci wszystko przyniesie.

Czyli te wszystkie gadżety to bujda?

Nie do końca, techniki jest dużo - ale powtarzam: najważniejsza technika to kontakty z ludźmi, a nie to, że wciśnie się jakiś magiczny przycisk, użyje jakichś super technologii z kosmosu i ma się wszystkie tajemnice. Tajemnice zdradzają ludzie, nie gadżety.

A to co widzimy w nowych rosyjskich filmach?

Staram się nie oglądać filmów, to co dzieje się z rosyjskim filmem jest straszne. Mieliśmy wielkie kino. W Rosji było wielkie kino, w Polsce też, a teraz wszystko skupia się w Hollywood. Ludzie traktują to jak wzór i starają się zrobić takie filmy - to bez sensu. Ja uważam, że dobry film to nie ten, w którym są ładniejsze wybuchy tylko ten, na którym mężczyźni płaczą w kinie. Coś musi ich poruszyć, wywołać emocje. W Hollywoodzkim kinie są stłuczki samochodów, wszyscy biegają, strzelają ale ja nie odczuwam żadnych emocji, żadnych. Wiem, że wszystko dobrze się skończy. Czy te filmy są dla debili? To nie jest sztuka. Rosyjska telewizja poszła w tym samym kierunku.

Wie Pan, czym Szekspir poruszał ludzi? U niego, jeżeli przemawia nawet sam diabeł, to mówi tak, jakby miał rację. Nie ma tego, że dobrzy bohaterowie zawsze mają rację, a źli zawsze się mylą. U Szekspira, gdy ktoś coś robi, coś mówi, to tak, że widzi się, że wierzy że ma rację. Tak jest w życiu, tak powinno być w sztuce. Proszę zobaczyć - ja mogę się mylić ale wierzę że mam rację. Kiedy pan coś mówi, też pan w to wierzy. A w kinie hollywoodzkim tej prawdy nie ma. Są dobrzy i źli. Jest białe i jest czarne. No, czasami ktoś jest zły, a pod koniec okazuje się dobrym ale to wciąż nie jest sztuka. To jest kłamstwo.


Zobacz również