Wings of Honour

W powietrze wzbił się właśnie polski symulator, którego akcja rozgrywa się w czasie I wojny światowej. Sprawdzamy, ile wart jest na polu walki.

W powietrze wzbił się właśnie polski symulator, którego akcja rozgrywa się w czasie I wojny światowej. Sprawdzamy, ile wart jest na polu walki.

Jakiś czas temu zespół City Interactive wpadł na pomysł, aby na podstawie silnika graficznego Starmageddonu stworzyć symulator lotniczy. Wymyślili scenariusz i przystąpili do pracy.

O dziwo, wyrobili się w zaplanowanym terminie, a tymczasem dzisiaj mało kto dotrzymuje tego. Tak więc, zgodnie z zapowiedziami, Wings of Honour jest już na sklepowych półkach.

Piękny życiorys

Camel w całej okazałości. Ładne modele samolotów to jedna z niewielu zalet gry.

Camel w całej okazałości. Ładne modele samolotów to jedna z niewielu zalet gry.

Nazywam się James Earl Biscupp. Urodziłem się 18 sierpnia 1896 w angielskim Nottingam. W wieku siedemnastu lat, po trosze za namową ojca pastora, postanowiłem zostać inżynierem. Wojna zastała mnie na pierwszym roku studiów, które musiałem porzucić, aby spłacić dług wobec ojczyzny.

W marcu 1917 roku zakończyłem lotnicze szkolenie. Z dyplomem pilota oraz stopniem podporucznika zostałem przeniesiony do myśliwskiego dywizjonu stacjonującego we Francji. Zdałem sobie sprawę, że służba w armii oraz wojna były moją jedyną szansą na stanie się Kimś...

Czyż to nie piękny życiorys? Akurat w sam raz dla przyszłego wojennego bohatera i lotniczego asa zarazem. Postacią, w którą się wcielisz, jest młody i niedoświadczony pilot prosto po szkole. Pilot, jakich wielu było po obu stronach frontu. Starzy wyjadacze mówią o nich mięso armatnie. W grze twoim zadaniem będzie poprowadzenie żółtodzioba przez wszystkie szczeble kariery.

Trening czyni mistrza

Sterowiec to wyjątkowo łatwy cel. Co ja gadam, w tej grze w ogóle nie ma trudnych celów. Samoloty wroga strącasz jak kaczki.

Sterowiec to wyjątkowo łatwy cel. Co ja gadam, w tej grze w ogóle nie ma trudnych celów. Samoloty wroga strącasz jak kaczki.

Żadna szkoła, nawet najlepsza, nie może równać się z doświadczeniem zdobytym w boju. Kierując się tą starą prawdą, autorzy umieścili w grze kilka misji treningowych poprzedzających właściwą karierę. Zadania te pozwolą ci zaznajomić się ze sterowaniem samolotu i jego właściwościami. Poznasz niektóre techniki walki z przeciwnikiem i sposoby unieszkodliwiania nietypowych statków powietrznych. Nie każdy bowiem wie, że na przykład najlepszą bronią przeciwko Zeppelinom są race. W trakcie treningu zapoznasz się także z terenem, nad którym będziesz toczył późniejsze boje. Tryb szkolenia jest dostępny w trakcie całej kariery. Wracasz do niego w dowolnej chwili, aby potrenować wybrane elementy walki.

Medalowa kariera

Nie myśl sobie, że z racji małego doświadczenia należą ci się jakieś przywileje lub dowództwo coś ci odpuści. Wręcz przeciwnie. Będziesz wyznaczany do najtrudniejszych zadań. Wszystkie misje są honorowane stosownymi medalami, które pełnią rolę kolejnych stopni na drodze do awansu. Za zadania o wyjątkowo wysokim poziomie trudności otrzymasz nawet po dwa ordery. Jeśli nie uda ci się wykonać misji lub wykonasz ją połowicznie, zawsze możesz wrócić i później spróbować ukończyć ją jeszcze raz.

Płonący wrak. Nie wszystkie misje kończą się happy endem. Niestety, zwykle śmierć jest rezultatem twoich błędów.

Płonący wrak. Nie wszystkie misje kończą się happy endem. Niestety, zwykle śmierć jest rezultatem twoich błędów.

Awans wiąże się z odblokowaniem następnego poziomu gry. Z reguły zmienia się wtedy miejsce stacjonowania twojej jednostki i masz przed sobą nową planszę. Awans odblokowuje także dostęp do kolejnego samolotu.

Lotnicze krągłości

Zgodnie z obietnicami ludzi tworzących Wings of Honour w grze pojawia się dziesięć typów samolotów. Sześć spośród nich to maszyny aliantów. Trzeba przyznać, że graficy z City Interactive postarali się, a samoloty prezentują się okazale. Dokładnie widać kształty konstrukcji i niektóre jej szczegóły. Efekt dopełniają słoneczne promienie odbijające się od lakierowanych lotniczych krągłości.

Pierwszą maszyną, którą pilotujesz, jest Sopwith Camel - teoretycznie najlepszy samolot ze wszystkich dostępnych. Trochę to niezgodne z wcześniejszymi zapowiedziami. W scenariuszu stało jak byk - najpierw Sopwith Pup, potem coraz lepsze samoloty w miarę zdobywanych umiejętności i awansów. Dajmy jednak temu spokój. To małe zamieszanie z maszynami i tak nie ma wpływu na przebieg gry, ponieważ...

O kurcze! Baron już atakuje.

O kurcze! Baron już atakuje.

...wszystkie dostępne samoloty zachowują się w powietrzu dokładnie tak samo. I nie ma różnicy, czy pilotujesz Camela, Pupa czy też niemieckiego Fokkera. Samoloty latają z taką samą prędkością, wszystkie są tak samo zwrotne i skuteczne w walce. Różnią się jedynie wyglądem i odgłosem pracy silnika.

Mietek, zakręć no śmigłem!

Wings of Honour nie jest symulatorem lotu. Gra jest raczej zręcznościówką, w której poruszasz się maszyną typu samolot. Poruszasz się, bo o pilotowaniu nie może być tu mowy. Latasz wbrew prawom fizyki i intuicji pilota. Chcesz, to lecisz do góry, słyszysz co prawda, że silnik słabnie, ale nic poza tym. Żadnego zwalenia na ogon, żadnych korkociągów, po prostu powoli zaczynasz przechylać się w bok. Chcesz - lecisz w dół. Rozpędzasz się do maksymalnej prędkości, pędząc prawie pionowo i tuż nad ziemią wyrównujesz.

I co? I nic. Ażurowe skrzydła twojego dwupłata są na swoim miejscu. Żadnych, najdrobniejszych nawet uszkodzeń. Czysty realizm.

Mimo zapewnień City Interactive, żadna z misji nie zaczyna się od startu z lotniska. Tylko w dwóch natomiast jesteś zmuszony do lądowania. Autorzy gry twierdzą, że chcieli uniknąć długich i nudnych procedur startowych. Jakich procedur? Zakręcenia śmigłem?


Zobacz również