Wiosna w obiektywie

Trudno o bardziej malowniczą porę roku. W przyrodzie dosłownie codziennie dzieje się coś nowego. Nie można przepuścić takiej okazji do zrobienia wspaniałych zdjęć.

Trudno o bardziej malowniczą porę roku. W przyrodzie dosłownie codziennie dzieje się coś nowego. Nie można przepuścić takiej okazji do zrobienia wspaniałych zdjęć.

Choć za oknem dominującym kolorem są różne odcienie szarości, warto już dziś przygotować się do najbardziej kolorowej pory roku. Coraz więcej światła słonecznego z każdym dniem mówi, że wiosna za pasem.

Póki czas, dobrze zrobić szybki przegląd naszego sprzętu fotograficznego i przygotować się do nowego sezonu. Czas odkurzyć aparat i sprawdzić, czy czegoś mu nie brak. W końcu wiosna może być też znakomitym pretekstem do zakupów fotograficznych - czemu nie zrobić sobie prezentu?

Niezbędny statyw

Jeśli jeszcze nie mamy statywu, warto bardzo poważnie rozważyć zakup tego dodatku. W fotografii krajobrazowej bardzo się przyda. W makrofotografii, której na wiosnę też warto spróbować, jest narzędziem niezbędnym. Niestety ze statywem jest jak ze zbyt krótką kołdrą. Powinien być lekki, żeby łatwo go było nosić, ale ciężki, by zapewniał stabilność aparatowi. Powinien być mały, ale wystarczająco wysoki, by wygodnie robić z niego zdjęcia. Powinien być wykonany z porządnych materiałów, ale dobrze by było, gdyby był tani. Wszystkich postulatów nie uda się zrealizować...

Zakup statywu proponujemy rozpocząć od wizyty w dobrym sklepie fotograficznym, czyli takim gdzie oprócz amatorskiego można kupić również sprzęt profesjonalny. Weźmy ze sobą aparat i przymocujmy go do statywu firmy Gitzo, Slik czy Manfrotto. Nie przejmujmy się ceną oscylującą w okolicach połowy ceny aparatu cyfrowego - ćwiczenie ma charakter poglądowy. Rozstawmy statyw i zobaczmy jak sztywno i pewnie trzyma się na nim aparat. Jak łatwo jest zmienić kadr. Gdy już dokładnie obejrzymy, czego potrzebujemy, czas ruszyć na łowy w kierunku urządzeń pasujących ceną do kieszeni amatora. Nie obawiajmy się mocowania aparatu do każdego statywu, jaki oglądamy. Wypróbujmy jak ustawia się na nim kadr, jak reaguje na naciskanie spustu migawki. Wyciągnijmy na całą długość środkową kolumnę (prawie każdy statyw ma taką), połóżmy dłoń na aparacie, dociśnijmy lekko do podłoża i potrząśnijmy. Widać będzie wszystkie drgania konstrukcji.

W większości przypadków statyw z wysuniętą środkową kolumną drży jak osika na wietrze. Trzeba się liczyć z tym, że nigdy jej nie będziemy używać - to funkcja, za którą przepłacamy. To oznacza, że wybierając wielkość statywu nie powinniśmy brać pod uwagę dodatkowej długości, jaką daje środowa kolumna.

Statywy amatorskie różni od profesjonalnych materiał z jakiego jest wykonana głowica, czyli ta część, do której przypinamy aparat. W konstrukcjach amatorskich prawie zawsze są to odlewy z plastiku. Również stopka, do której przykręcamy aparat, wykonana jest z plastiku, często jeszcze wyłożonego gumą lub korkiem. Takie rozwiązanie o tyle nie ma sensu, że wprowadza dodatkową elastyczność w połączenie, które powinno być jak najsztywniejsze.

Wybór statywu jest rzeczą bardzo trudną, bo musimy decydować, ile jakości jesteśmy gotowi poświęcić w zamian za niską cenę i ile stabilności w zamian za niedużą masę. Ale gdy wybierzemy dobrze, zakup zwróci się w satysfakcji ze zdjęć, których bez statywu nie dalibyśmy rady zrobić.

Soczewki, baterie i pierścienie

Na wiosnę warto uzbroić się w komplet akcesoriów potrzebnych do makrofotografii. Jeśli nasz aparat pozwala na zainstalowanie filtrów fotograficznych, możemy kupić zestaw soczewek makro, które przykręcone do obiektywu pozwalają na większe zbliżenia. Soczewki oznaczane są numerami "1", "2" itp. To tzw. wartość skupiająca soczewki wyrażona w dioptriach. Im wyższa, na tym większe zbliżenia pozwala taka nasadka. Komplet soczewek to wydatek rzędu 120-150 zł. Ponieważ soczewki można ze sobą łączyć, ich zdolności skupiające dodają się. Ale nie można ich łączyć w nieskończoność, bowiem każda z soczewek wprowadza zniekształcenia. Tak więc połączenie nasadek "1" i "3" daje gorszy obraz niż jedna "4". Do większości aparatów cyfrowych filtry można przykręcać dopiero po zakupieniu specjalnej osłonki mocowanej do korpusu. To wydatek rzędu 50 zł.


Zobacz również