Wirtualne światy łakomym kąskiem dla Intela

Wraz z rozwojem wirtualnych światów i multimediów w Internecie rośnie zapotrzebowanie na moc obliczeniową. Na zakończenie konferencji Intel Developer Forum, Justin Rattner, Chief Technology Officer Intela podkreślił, że to, co Intel nazywa siecią 3D zmieni sposób, w jaki ludzie wykorzystują Internet. Chodzi tu o wirtualne światy w rodzaju Second Life, znacznie jednak bardziej realistyczne, mające zastosowanie w medycynie i biznesie. Rattner twierdzi, że rozwój takich usług to doskonała wiadomość dla procesorowego giganta.

"To mogą być killer appy dla innych killer appów" - powiedział Rattner na zakończenie konferencji Intel Developer Forum - "Ludzie oczekują bardziej wyraźnego, realistycznego doświadczenia, to podniesie zapotrzebowanie na moc obliczeniowa do nieznanych jeszcze poziomów".

Nacisk na CPU i procesory graficzne przy korzystaniu z Internetu zwiększa się wraz z tym, jak tradycyjne strony internetowe przekształcają się w aplikacje takie jak Google Maps, Google Earth, gry typu massive multiplayer online czy wirtualne światy jak Second Life. Przejście z surfowania po tradycyjnych stronach np. do Second Life może zwiększyć obciążenie procesora nawet trzykrotnie a procesora graficznego nawet dwudziestokrotnie.

Zwiększy się także obciążenie serwerów. Według Rattnera maszyna, na której gra 2500 graczy World of Warcraft może jednocześnie obsłużyć jedynie 160 użytkowników Second Life.

Jak na prezentację przedstawioną na targach IDF, podsumowanie Rattnera było bardzo rozrywkowe. Chciał on w ten sposób dodatkowo podkreślić, jak daleko sięgać mają zmiany. Przykładowo, od filmów renderowanych w grach ludzie oczekiwać będą cieni i refleksów świetlnych przemieszczających się razem z ruchomymi obiektami. Jeden z naukowców Intela, Daniel Pohl, zaprezentował tego typu środowisko z kolejnej odsłony gry Quake. Wysokiej rozdzielczości obraz wykorzystał niemal całą moc obliczeniową serwera wyposażonego w dwa czterordzeniowe procesory Intel x5365.

Tak zaawansowane środowiska graficzne mogą mieć zastosowanie w medycynie. Umożliwią chirurgom przeprowadzanie operacji na wirtualnych pacjentach. Obecna technologia pozwala na symulację wykonywania równych, prostokątnych nacięć na skórze i otwieranie ich w czasie rzeczywistym. Według uczestniczącego w prezentacji profesora Josepha Terana z Uniwersytetu Kalifornii potrzeba dużo większej mocy obliczeniowej aby zasymulować dokonanie nieregularnych nacięć skóry lub np. operację podniebienia.

Na zakończenie Rattner podkreślił, że do największych wyzwań stojących przed 3D Web należy stworzenie interfejsu użytkownika i określonych standardów. Zadania, które zajmują godziny, np. stworzenie cieni czy refleksów świetlnych muszą być zautomatyzowane tak, by przeciętny użytkownik mógł bezproblemowo tworzyć zawartość powstających wirtualnych światów. Należy także stworzyć odpowiednie kontrolery. Jako przykład pierwszych tego typu urządzeń Rattner podaje manipulator SpaceNavigator firmy Logitech czy Falcon firmy Novint Technologies. Jako niezbędny element rozwoju równoległych światów wirtualnych Rattner podał dodatkowo konieczność stworzenia standardów takich światów. W przyszłości mogłoby to umożliwić przechodzenie awatarów graczy z jednego do drugiego świata.


Zobacz również