Wirtualne tortury, prawdziwe emocje

Jak człowiek reaguje na tortury prowadzone na wygenerowanej przez komputer postaci? Czy okazywane "cierpienie" na niego wpływa, czy może świadomość, że wszystko dzieje się "na niby" pozwala mu na pełen relaks podczas dawkowania kolejnych dawek elektrowstrząsów?

Naukowiec Mel Slater postanowił przeprowadzić eksperyment: nakazał ochotnikom odpytywanie stworzonej przez komputer postaci. W przypadku odpowiedzi niepoprawnych lub poprzedzonych zbyt długim czasem namysłu, wirtualny byt miał zostać ukarany uderzeniami prądu (oczywiście wirtualnymi).

O reakcjach postaci niektórzy dowiadywali się wyłącznie czytając komunikaty na ekranie. Inni słuchali kobiecego głosu dobiegającego z głośników lub wręcz obserwowali wyrenderowaną przez komputer postać.

Za każdym razem wirtualny byt mógł "narzekać" na surowe kary bądź też błagać o litość, kiedy napięcie stawało się zbyt wysokie.

Podczas testów na bieżąco badano przewodnictwo skóry i częstotliwość skurczów serca (EKG) ochotników.

Okazało się, że świadomość, iż po drugiej stronie znajdował się wyłącznie wytwór ludzkiej fantazji wygenerowany przez komputer, wcale ludziom nie pomagała.

Widoczne objawy "cierpienia" powodowały u badanych stres. Niektórzy nie dotarli do granicy zabójczego napięcia, a mniej więcej połowa zastanawiała się na wycofaniem z badań...

Warto zajrzeć: "A Virtual Reprise of the Stanley Milgram Obedience Experiments" (w języku angielskim)


Zobacz również