Wiwa DivX!

Stacjonarne odtwarzacze DVD zostały już doskonale dopracowane. Nieznane są problemy z którymi borykaliśmy się jeszcze rok temu. Urządzenia obsługują pliki zakodowane zdecydowaną większością popularnych kodeków, a wygoda ich obsługi jest zdecydowanie wyższa niż odtwarzanie DivX-ów z komputera (szczególnie dla osób będących z techniką na bakier). Napisy z tłumaczeniem dialogów, rzecz kluczowa dla większości polskich widzów, wyświetlane są bez problemów i we wszystkich formatach jakich dusza zapragnie. Prezentujemy test nowego, stosunkowo mało znanego jeszcze odtwarzacza stacjonarnego Wiwa HD228 i odnosimy się do jego jakości mając na względzie jego najgroźniejszego, popularnego konkurenta - Mantę 007 Emperor ( w wersji 2! ).

Wiwa to marka dystrybuowana przez tę samą firmę, która sprzedaje odtwarzacze Bellwood. Urządzenie trafiło do sklepów po premierze rynkowej megaprzeboju Manty - 007 Emperor, co wzbudziło u tego producenta zrozumiałe poirytowanie. Dzieje się tak dlatego, że Wiwa to tak naprawdę klon Emperora, a pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że oba modele mają identyczną obudowę. Cena jest jeszcze niższa, tak więc wojna o klienta poszukującego taniego odtwarzacza czytającego pliki DivX, jest jak widać szczególnie zacięta. Klony na rynku audio to jednak nic nowego, dlatego jako redakcja, nie podchodzimy do tego tak emocjonalnie, a koncentrujemy się na właściwościach samych urządzeń. Do redakcyjnych testów dotarł ostatnio nowy Emperor w wersji drugiej, który od jedynki różni się dość istotnie i właśnie do tego modelu, ale też do starszego (bo wciąż jest w sklepach) będziemy Wiwę porównywali.

Wiwa ma ponoć słabszą odmianę procesora ESS Vibratto II, co jednak w praktyce nie ma większego znaczenia, bo funkcjonalność i jakość dekodowanego obraz z Emperora i Wiwy jest zbliżona. Zupełnie inaczej trzeba oceniać Emperora 2, ale o tym napiszemy w dalszej części recenzji.

Producent wprowadzając Wiwę do sprzedaży wiedział już czego nie lubią w Emperorze 1 klienci Manty. Na pewno nie lubią błękitnego podświetlania przedniego panelu, którego nie można było wyłączyć. Wiwa takowego gadżetu nie ma, przez co nie męczy widza silnym i niepotrzebnym światłem. Inne jest oczywiście menu urządzenia. Tu posiadacze Bellwooda BW-301 poczują się jak u siebie w domu. Jako, że urządzenie wyposażono we wbudowany dekoder DD 5.1, na tylnej ściance znajdziemy odpowiednie wyjście analogowe 5.1. W menu możemy skonfigurować takie parametry z nim związane jak wielkość kolumn, ich odległość od słuchacza. Najciekawiej prezentują się jednak opcje związane z odtwarzaniem plików DivX i Xvid. Obsługa napisów w formacie .txt jest praktycznie pełna. Można zdecydować, że będą się uruchamiały wraz z plikiem wideo, można je także uruchamiać ręcznie wybierając odpowiedni plik tekstowy z menu. To rozwiązanie ma tę zaletę, że plik z tekstem nie musi mieć takiej samej nazwy jak filmowy, a w dodatku może być umieszczony np. w innym katalogu na płycie. Napisy jak i filmy wyświetlane są bezbłędnie. Nie napotkaliśmy na film z którym Wiwa miałaby problemy. Napisy mogą być wyświetlane na półprzeźroczystym tle lub bez tego dodatku, a ich wysokość jest regulowana w dwóch płaszczyznach. To duża zaleta zarówno dla posiadaczy telewizorów panoramicznych jak i tradycyjnych. Miłym dodatkiem jest możliwość wyboru koloru w jakim napisy będą prezentowane - żółtym lub białym. Napęd Wiwy pracuje szybciej niż Manty 1 i Bellwooda. Pliki odczytywane są bardzo szybko, nawet gdy na płycie DVD (dowolnego formatu) umieścimy sporo zagnieżdżeń katalogów. Sprawdziliśmy także, że pliki MP3 zapisane na krążkach DVD odtwarzane są również bez najmniejszych problemów. Jakość obrazu jest niestety przeciętna. Najlepszy obraz uzyskamy na wyjściu Euroscart ( z poprawnie działającym RGB ), dobry zafunduje nam także S-Video.

Nowy Emperor

Emperor 2 ma na wyposażeniu to czego bardzo brakowało wielu klientom chcącym kupić wersję pierwszą - wyjście komponentowe. Niestety wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie wyświetla ono obrazu bez przeplotu. Sygnał poprowadzony z Emperora 2 do projektora czy ekranu plazmowego po wyjściu komponentowym ma jednak zdecydowanie lepszą jakość niż obraz z gniazd Euro (z RGB) w Wiwie czy pierwszym Emperorze. Różnica jest diametralna zarówno w definicji czerni (jest głęboka, a nie szara jak w "jedynce"), ostrość i stabilność obrazu zyskują bardzo wiele. Kolory są przy tym prezentowane bardzo naturalnie. W Emperorze 2 wprowadzono kilka udoskonaleń nieobecnych w pierwszej wersji - irytujące błękitne podświetlanie przedniego panelu można wyłączyć, napęd optyczny pracuje szybciej i ciszej, pojawiło się także całe mnóstwo nowych opcji dotyczących wyświetlania napisów i trybów odtwarzania (są one także dostępne w pierwszej wersji Emperora po wgraniu najnowszego firmware). Napisy występują teraz w dwóch rozmiarach, można je umieszczać w trzech pozycjach na ekranie, zmieniać kolor czcionki oraz tworzyć listy odtwarzanych po kolei plików DivX wraz z napisami.

Odtwarzacz Manta 007 Emperor

Odtwarzacz Manta 007 Emperor

Wiwa jest skierowana do osób, które podłączą ją do telewizora, stąd brak komponentowych gniazd można jej wybaczyć. Do obrazu mamy następujące uwagi. Obraz nawet na bardzo dobrze zakodowanych filmach DivX był nieco rozmyty. Lepszą jakość gwarantował pod tym względem Emperor Manty w wersji 1, dwójka po wyjściu komponent pod tym względem jest o wiele lepsza od obu urządzeń. Wiwa oferuje za to lepszą głębię czerni i bardziej wyważoną równowagę barwową niż pierwszy Emperor. Kolory nie są przejaskrawione, co było słabą stroną branego także pod uwagę podczas testów Bellwooda BW301 (przy korzystaniu z gniazda Scart). Dźwięk wyprowadzony wyjściem cyfrowym ma bardzo dobrą dynamikę, tu urządzeniu należą się pochwały. Wyjęcia analogowe obnażają już wszelkie niedostatki w budowie taniego odtwarzacza. Brzmienie staje się bardziej płaskie, suche pozbawione wigoru z którym mieliśmy do czynienia przy wykorzystaniu zewnętrznych dekoderów surround (w amplitunerze). Zastrzeżenia mamy do solidności wykonania niektórych elementów urządzenia. O ile tworzywa obudowy są przy tej cenie do zaakceptowania, to już tacka napędu jest zrobiona z tak cienkiego plastiku, że przy wkładaniu płyty należy uważać aby jej przypadkowo nie złamać. Podsumowując, pomimo wszelkich wad, jest to dobry, budżetowy odtwarzacz DVD z DivX. Nie powiela wad wielu swoich konkurentów, a wytknięte przez nas niedoskonałości w tym segmencie cenowym są jeszcze do przełknięcia. Na koniec ważna informacja - oba odtwarzacze odtwarzają filmy DVD z dowolnej strefy regionalnej.

Informacje: Bellwood, tel. (22) 654 76 66, http://www.bellwood.pl

Wymiary (Sz x W x Gł): 43 x 6 x 27 cm

Waga: 2,5 kg

Funkcje: odtwarzanie MP3, JPEG, WMA, DivX, konfiguracja dekodera DD 5.1, pełna obsługa napisów w plikach .txt.

Złącza: Euroscart, kompozyt, S-Video, analogowe wyjście 5.1, cyfrowe audio (elektryczne i optyczne).

Cena: 229 zł

Cena odtwarzacza Manta 007 Emperor to 299 zł.


Zobacz również