Władze Chin odcinają kraj od Dropboxa

Internetowa wolność wymiany myśli i informacji będzie zawsze nie w smak władzom, które rządzą silną ręką i nie znoszą sprzeciwu. Iran, Turcja czy Chiny już nie raz blokowały popularne usługi sieciowe, a od środy Kraj Środka wprowadził blokadę usługi Dropbox.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy możliwość dzielenia się plikami jest nie na rękę chińskiemu rządowi. Poprzednia próba blokowania usługi miała miejsce w 2010 roku. Obecna spowodowana jest zmianą techniczną aplikacji - obecnie używana ona bezpiecznego protokołu HTTPS, który skutecznie uniemożliwia pracę cenzorom. Jak na razie sam Dropbox odmawia komentarzy w tej kwestii.

Warto przypomnieć, że niedawno zablokowano także Google, co miało miejsce z okazji rocznicy krwawych wydarzeń na placu Tiananmen. O ile blokada wyszukiwarki ma wpływ na wszystkich internautów w Chinach, o tyle zablokowanie Dropboxa utrudni życie niewielu chińczykom. Serwis ten nie jest zbyt popularny w Kraju Środka, mając w dodatku lokalną konkurencję w postaci Baidu. Tak czy owak wielu internautów złożyło petycję, w której domagają się odblokowania zarówno Google, jak i Dropboxa, jednak ich posty na chińskich forach są błyskawicznie kasowane przez cenzurę.


Zobacz również