Wojna na kałamarze

Całkiem różne modele drukarek atramentowych często kryją się pod bardzo podobnymi nazwami. Z tego punktu widzenia przyjrzyjmy się najnowszym produktom Canona i Hewlett-Packarda.

Całkiem różne modele drukarek atramentowych często kryją się pod bardzo podobnymi nazwami. Z tego punktu widzenia przyjrzyjmy się najnowszym produktom Canona i Hewlett-Packarda.

Wydawać by się mogło, że oferta dwóch modeli: najtańszego, przeznaczonego do użytku domowego, i drugiego, droższego, bardziej wydajnego, przeznaczonego do pracy biurowej wystarczy producentom do spokojnej egzystencji na rynku drukarek atramentowych.

Jest zupełnie inaczej. Zaostrzająca się konkurencja wymusza na producentach najdokładniejsze dopasowanie charakterystyki produktu do oczekiwań klienta. Nie ma już mowy o tradycyjnym podziale wyrobów na trzy półki: do użytku domowego, małych biur i najwyższej wydajności. Takich półek, półeczek i przegródek pojawia się coraz więcej. Ich wypełnienie staje się dla producentów warunkiem przeżycia. Stąd w ofercie Epsona jest prawie dwadzieścia modeli, Canona - podobnie. W portfelu Hewlett-Packarda znajdziesz ich jeszcze więcej. Prawie wszystkie z nich to nowości wprowadzone do sprzedaży w 2001 roku.

Z powodu wielkiej różnorodności wybór odpowiedniego modelu jeszcze nigdy nie był tak skomplikowany.

W jednym owies, w drugim siano

Na pierwszy rzut oka trudno odgadnąć, o co tutaj chodzi. Które z cech drukarek zmieniają się najszybciej? Może nowe modele drukują o wiele piękniej, a może znacznie szybciej? Często tak jest w istocie, ale jeszcze częściej najważniejsze zmiany nie zachodzą w specyfikacjach technicznych urządzeń, a raczej w pozycjach cennika.

W ciągu ostatnich dwóch lat koszt średniej klasy drukarki spadł o połowę. Szczególnie ostra walka na ceny toczy się w segmencie wyrobów najtańszych.

Cen nie można obniżać bez końca. Kiedy nie da się zastosować mniej kosztownych surowców, cieńszych elementów ani przenieść produkcji do Chin, producenci sięgają po inne metody. Kusić można niską ceną drukarki, nie wspominając o materiałach eksploatacyjnych. Stosuje się przy tym specyficzną formę kredytowania. Liczy się na to, że, nie chcąc ryzykować stosowania materiałów innych marek, większość użytkowników zaopatrzy się w droższe tusze producenta, spłacając im w ten sposób pozostałą część kosztów wytworzenia drukarki.

Zaoszczędzić na kosztach produkcji można też, konstruując modele poniżej pewnego standardu. Używanie np. kolorowych atramentów z palety CMY do drukowania na czarno jest w zasadzie możliwe, choć niesłychanie drogie. Zbudowane zgodnie z tym pomysłem urządzenie pozbawione jest głowicy do czarnego koloru i dzięki temu może być nawet nieco tańsze. Dopóki nie jest używane. Już po wydruku kilkudziesięciu zdjęć okazać się może, że łączne koszty zużytego atramentu dodane do niewielkiej ceny drukarki zaczynają przewyższać cenę atramentu i koszt zakupu modelu standardowego.

Metody marketingowe, o których była mowa, trudno zaliczyć do eleganckich. Niemniej jednak przynoszą pożądany skutek. Kierowane są przede wszystkim do klienta, który kupuje urządzenie po raz pierwszy. Kiedy szybko rośnie sprzedaż, właśnie takich osób jest najwięcej. Także rozwiązania techniczne próbuje się dostosować do tej specyfiki. Chodzi w nich o możliwie największe ułatwienie obsługi drukarki.

Dwie czynności sprawić mogą kłopoty niedoświadczonym użytkownikom. Pierwszą jest regulacja wzajemnego położenia kilku głowic drukujących w poszczególnych kolorach. Ten zabieg powinno się wykonać zawsze po wymianie czy nawet poruszeniu którejkolwiek z głowic. W przeciwnym razie kontury złożone z podstawowych kolorów nie zachodzą należycie na siebie, skutkiem czego wydruki stają się nieostre. Niektóre modele są w stanie zarejestrować moment rozłączenia się kontaktów elektrycznych głowicy z drukarką. W takiej sytuacji uruchomiony zostaje odpowiedni program, a użytkownikowi pozostaje jedynie wskazać najlepszy z wydrukowanych wzorcowych symboli.

W innych modelach korekcja odbywa się automatycznie. Do oceny wzorca wykorzystuje się wbudowany element światłoczuły. Za jego pośrednictwem dochodzi do analizy wydrukowanych testów i obliczenia odpowiednich współczynników korekcji. Poza grupą najbardziej zautomatyzowanych urządzeń istnieje też druga, niewymagająca regulacji wzajemnego położenia głowic. To modele, w których segmenty odpowiadające za druk poszczególnych kolorów są ze sobą scalone. Takie konstrukcje są potencjalnie droższe w utrzymaniu z powodu groźby wymiany całego zespołu nawet w przypadku niedziałania chociażby pojedynczej dyszy.

Gdy potrzebna jest wysoka jakość druku, dochodzi do subtelnej gry pomiędzy właściwościami barwników i papieru, jego kolorem, przepuszczalnością, połyskiem, zdolnością wchłaniania w głąb i w poprzek powierzchni. Konstruktorzy próbują upakować całe bogactwo rozmaitych rodzajów papierów wraz z ich charakterystykami w ramy kilku czy kilkunastu opcji sterownika. Wskazanie najlepszej możliwości nie jest łatwe nawet dla doświadczonego użytkownika.

W niektórych drukarkach zautomatyzowano ten proces. Wykorzystuje się detektor rodzaju papieru, działający na zasadzie pomiaru współczynnika odbicia światła. Jasne, że prawidłowo rozpoznane mogą być tylko typy papieru znane producentowi drukarki.

W ten sposób, poza atramentem, także papier staje się spoiwem wiążącym użytkownika z wytwórcą. Z tego powodu można oczekiwać wprowadzenia detektora nie tylko do najdroższych, ale i do najprostszych drukarek.

Foto dla oszczędnych

Test drukarek atramentowych

Test drukarek atramentowych

Najbardziej charakterystyczne cechy łączące i różniące poszczególne modele z najnowszej serii drukarek Hewlett-Packarda wyszczególniono w tabeli. Poza automatycznym pozycjonowaniem głowic i systemem do rozpoznawania rodzaju papieru, o których była już mowa, uwagę zwraca przystosowanie do współpracy z adapterem sieciowym, możliwość podłączenia mechanicznego dupleksera i obecność procesora, którego głównym zadaniem jest dekompresja danych zakodowanych uprzednio przez CPU po to, aby zmniejszyć tłok na łączu pomiędzy drukarką a komputerem. Temu samemu celowi służy umiejętność obracania, skalowania i przycinania grafiki.

HP 845C wyposażono w drugą, a pozostałe egzemplarze serii - w trzecią wersję systemu poprawy jakości PhotoREt.

Stosuje się dwie metody druku. W pierwszej korzysta się z umiejętności wystrzeliwania kropel atramentu różnej wielkości i wydawałoby się zbyt niskiej rozdzielczości 600x600 punktów na cal. W drugiej przeciwnie. Wielkość kropli nie może się zmieniać, w związku z tym liczba barw pojedynczego piksela maleje do ośmiu, za to rozdzielczość podniesiono do 2400x1200. Z lektury dokumentacji wynika, że producent większą sympatią darzy pierwszy sposób. Ma powody. Rzeczywiście, przy rozdzielczości 2400x1200 dpi drogą symulacji koloru oddać można tylko około dwóch tysięcy rozmaitych odcieni, podczas gdy z kropel 29 różnych wielkości otrzymuje się ich wielokrotnie więcej. Dlatego tryb pierwszy lepiej nadaje się do druku zdjęć, drugi - do precyzyjnej grafiki.

Ocena końcowa

Ocena końcowa

Ciekawe wnioski wynikają z porównania nominalnych szybkości druku poszczególnych modeli. Stosuje się w nich ten sam system głowic i atramentów, dlatego zbyt duże zróżnicowanie szybkości pracy nie wydaje się możliwe. To przypuszczenie znajduje potwierdzenie w praktyce. Co prawda, zadania najprostsze (tekst w trybie szkicowym) najdroższe modele wykonują dwa razy szybciej (patrz tabela), ale już na druku tego samego tekstu z normalną jakością nie zyskują aż tak dużo. Prawidłowość jest następująca: im wyższa jakość, tym bardziej maleje przewaga modeli droższych. Dla trybu foto - znika całkowicie. Wynika z tego, że różne wynalazki stosowane w droższych modelach przyspieszają wykonanie tylko najprostszych zadań. Kiedy dodamy grafikę, kolory lub zdjęcie - model najtańszy wydrukuje nam nie tylko równie ładnie, ale i tak samo szybko.

Takie same wnioski wynikają z testu w naszym laboratorium. Cała grupa drukarek HP, nie tylko z serii 9xx, ale i druga, Photosmart, z identycznym systemem druku, uzyskała bardzo zbliżone oceny za jakość i szybkość pracy. Jedynym czynnikiem różnicującym poszczególne modele jest ich wyposażenie. Zdecydowanie wolniej i gorzej drukuje HP DeskJet 845C, w której stosuje się poprzednią wersję systemu PhotoREt.


Zobacz również