Wojsko też spamuje

Armia amerykańska prowadziła pewien zaskakujący eksperyment. Do osób w niej służących wysyłane były e-maile z ofertą darmowych biletów do parków rozrywek. Celem testu miało być sprawdzenie, jak bardzo wojskowi podatni są na tego typu ataki.

Badanie prowadzone było przez Dowództwo Wywiadu i Bezpieczeństwa Sił Lądowych (INSCOM). W rozsyłanych wiadomościach znajdował się odsyłacz przekierowujący na specjalnie spreparowaną stronę wyglądem przypominającą oryginalny serwis.

Po wejściu na nią odbiorca proszony był o podanie informacji osobistych, w tym adresu zamieszkania, e-maila oraz numeru telefonu. Jest to typowy sposób na wykradzenie danych, czyli tzw. phishing.

Rozsyłając klasyczny spam wojsko próbowało oszacować, jaka jest skuteczność nowych metod ataku na armię - tym razem uderzających nie w wielkie skupiska ludzi, ale w każdego żołnierza z osobna. Przedstawiciele armii sprawy nie skomentowali, wyników eksperymentu nie ujawniono.

Patrz też: "Wojny robotów - to tylko kwestia czasu"


Zobacz również