Wszystko w rodzinie

Porównanie zestawów kombo Philips FW-D5 i Philips MX1060D.

Rynek DVD jest zadziwiająco różnorodny. Poza klasycznym, segmentowym układem: wzmacniacz, odtwarzacz i kolumny, pojawia się na nim coraz więcej gotowych zestawów dla średniozamożnych użytkowników.

Philips MX1060D

Philips MX1060D

FW-D5 to znana już od jakiegoś czasu konstrukcja w formie klasycznej wieży, nie przypominająca na pierwszy rzut oka urządzenia do kina domowego. MX1060D to natomiast zupełnie nowa propozycja, wykonana jako jedna całość. Model ten kojarzy się bardziej ze zwykłym odtwarzaczem DVD niż zintegrowanym zestawem. Oba urządzenia są mniej więcej w tej samej cenie - D5 kosztuje 3100 zł, zaś MX1060D jest o 100 zł tańszy.

Odsłuch

Podstawowym kryterium wyboru sprzętu powinno być jego brzmienie. Szczególnie istotne jest to w zestawach combo, ponieważ żadnego z ich elementów nie da się wymienić po zakupie. Z drugiej strony, łatwiej jest tak dopasować na przykład kolumny, by maksymalnie wykorzystać możliwości całego zestawu.

FW-D5 nie zaskakuje w żaden sposób. Dołączone głośniki od razu sugerują, że mocną stroną tego sprzętu będzie raczej stereo niż tryb wielokanałowy. Podczas testów brzmienie było przyjemne i wyrównane, chociaż konieczne okazało się włączenie na stałe podbicia basów. W zależności od upodobań możliwe jest osiągnięcie zupełnie zadowalającej intensywności tonów niskich, nawet dla osób o większych wymaganiach. Diametralnie inne wrażenie odnosi się słuchając dźwięku wielokanałowego z nośnika DVD. Mimo ustawień dekodera, małe głośniczki nie są w stanie dorównać brzmieniu głośników głównych. Szczególnie głośnik centralny zapada się gdzieś daleko za dialogami i brzmi nienaturalnie. Razem daje to jednak efekt bardzo ładnie i melodyjnie odtworzonych kanałów przednich oraz całkiem szerokiej i wyraźnej sceny dźwiękowej, z wbitym w nią kanałem centralnym. Można się jednak zastanawiać, czy w niektórych filmach nie brzmi lepiej downmix z sześciu do dwóch kanałów. Basu jest ogólnie wystarczająco dużo, chociaż porównanie bardziej spektakularnych scen z podobnymi testowanymi na sprzęcie innych firm wypada na niekorzyść Philipsa z powodu braku głośnika niskotonowego.

MX1060D ma wszystkie głośniki mniej więcej tej samej wielkości jak głośniki tylne modelu D5, ale dodatkowo uzupełniono je głośnikiem niskotonowym. Niestety, nie sprawuje się on najlepiej, zarówno w stereo, jak i w trybie wielokanałowym. W stereo od razu można zauważyć, iż słabo zestrojono małe głośniczki z głośnikiem niskotonowym. Wyraźna jest dziura gdzieś w środku pasma, więc być może lepiej byłoby zestroić subwoofer nieco wyżej i próbować prowizorycznie ją załatać. Nie pomaga nawet podbicie basów na maksimum we wzmacniaczu i przyciszenie głośnika niskotonowego. Ogólne wrażenia z trybu stereo są bardzo słabe, małe piszczące głośniczki i nisko zestrojony, zbyt słaby subwoofer po prostu nie są w stanie prawidłowo odtwarzać muzyki, szczególnie tej bardziej dynamicznej. Ze względu na nieco inne wymagania, odsłuch w trybie wielokanałowym był zdecydowanie lepszy, chociaż wciąż nie na poziomie sprzętu w tej cenie. Głośniki są zbyt punktowe, co negatywnie wpływa na ich zdolność kreowania przestrzeni. Głośnik centralny trzeba było przyciszyć, gdyż wyraźnie górował nad i tak niezbyt szeroką sceną dźwiękową. Subwoofer nabrał wigoru i biorąc pod uwagę jego wielkość można uznać, że spisywał się bardzo dobrze. Wspomniana dziura w tonach średnich jakby nieco zanikła, chociaż nadal była zauważalna.

Słabe wyniki w odtwarzaniu zwykłej muzyki na sprzęcie typu MX1060D to w zasadzie nic nowego, konkurencja bowiem ma takie same problemy. W tej kategorii cenowej raczej nie można oczekiwać od głośników wysokiej jakości.


Zobacz również