Wujek Samo Zło: "Wielu małolatów nam zazdrości i dlatego bluzgają na nas w Internecie"

"Ludzie leczą się w Internecie z kompleksów. Myślę, że wielu małolatów zazdrości mi na przykład tego, że blisko obcuję ze światem hiphopowym. Pewnie wyobrażają sobie, że też siedzą sobie z Sokołem czy z Dabem, palą sobie 'lolka', piją piwko i tak dalej." - mówi w rozmowie z PCWK Online Maciej Gnatowski, znany jako Wujek Samo Zło, raper prowadzący w telewizji MTV program "Rap pakamera".

PCWK Online: Dużo czasu spędzacie grając w gry komputerowe?

Wujek Samo Zło: Nie za dużo, ale przyznam szczerze, że w pracy lubię sobie pograć, na przykład w Quake'a. Jest parę osób "zaszczepionych" tą grą i mimo tego, że pewne osoby zabraniają nam grać to robimy to w konspiracji. Mamy nawet taka miniligę i "ciupiemy" w tego Quake'a regularnie. W domu gram tylko czasami, raczej w klasykę - Diablo II. Lubimy też z dziewczyną przyciąć w Tekkena.

Wujek Samo Zło

Wujek Samo Zło (czyli Maciej Gnatowski) - znany raper i od dwóch lat dziennikarz telewizyjny. Szerszej publiczności dał się poznać biorąc udział w konkursie Super MC. Stale współpracujący z Człowiekiem Nowej Ery (w duecie WSZ/CNE). Brał udział w wielu hiphopowych projektach, występował również gościnnie na licznych albumach innych wykonawców. Współpracował między innymi z Kalibrem 44 (w ramach Baku Baku Skład), składem Gib Gibon, raperami Tede, Peją, Borixonem. Z Człowiekiem Nowej Ery wydał dwie płyty - "Te-Rap-Ja (2001) oraz "Jeszcze Raz" (2005).

Wujek Samo Zło i modelka Karolina Seklecka

Wujek Samo Zło i modelka Karolina Seklecka

W 2005 roku wraz z CNE, Wujek Samo Zło rozpoczął współpracę z programem VIVA Polska. Prowadzili tam hiphopowy program "Rap kanciapa". Po rozwiązaniu współpracy z VIVĄ, duet WSZ/CNE kontynuuje działalność telewizyjną na antenie MTV. Ich program nazywa się obecnie "Rap Pakamera".

Kto wygrywa?

No ja oczywiście...

Dobra, dobra, powiedz prawdę.

Przecież nie powiem, że przegrywam z dziewczyną, ha ha.

Ok, wróćmy do komputerów. Ile to jest godzin dziennie w Twoim przypadku?

Najwięcej w pracy. Na granie poświęcam około 45 minut, do godziny.

Korzystasz z Internetu przy tworzeniu tekstów? Bywa, że jest on źródłem inspiracji?

Hmm, inspiracją dla rapera jest raczej życie, nie Internet. W ogóle z komputera korzystam bardzo mało, może 2 godziny dziennie. Dbam o wzrok, żeby szybko nie oślepnąć (śmiech) Kiedyś, jak byłem dzieciakiem to sporo grałem na fliperach w salonach gier. Wrzucało się "hajsik", dwa złote czy złotówkę i można było pograć. Czasami jak szło się w niedziele do kościoła to człowiek dostawał "hajs" na tacę i to wszystko szło na flipery, ha ha.

Ale w domu komputer masz? Jaka jest Twoja ulubiona strona?

Hmm, ulubiona? Jako startowa mam ustawioną hip-hop.pl. Mają ciekawe forum, na którym zawsze można się dowiedzieć "co w trawie piszczy" i "o czym wróbelki ćwierkają". Odwiedzam też inne portale hiphopowe.

A co się dzieje jak znajdziesz komentarz na swój temat. Ktoś powie: "Było świetnie" albo nabluzga na ciebie...

Ha, raczej bluzgają. Ludzie leczą się z kompleksów.

Jak reagujesz, kiedy ktoś negatywnie skomentuje na przykład twój koncert? Odpowiadasz na takie teksty?

Pewnie! Zaraz loguje się pod jakimś nickiem, np. "Pan Hip Hopu" i piszę: "No co ty, było super". Potem wybieram inny nick i dopisuję: "Wujek był dzisiaj wyjątkowo kreatywny". A tak na poważnie to w Internecie występuję niemal zawsze pod stałą ksywą - Osamo bin Zło. Zresztą użytkownicy hiphop.pl, przynajmniej ci stali wiedzą, że jeżeli ktoś wpisuje się pod tym nickiem to jest to Wujek Samo Zło. Jak popatrzysz na to forum to zobaczysz, że czasami wchodzę w jakieś dyskusję, ale nie zakładam topiców na swój temat - choć jak sądze niektórzy lubią się tak promować. Są to jednak ci, którzy nie mają innej możliwości promowania samych siebie.

Mówisz, że ludzie pisząc negatywne komentarze odreagowują swoje kompleksy, leczą frustrację. Czy jednak napotykasz też taką krytykę, która do ciebie trafia, wpływa na twoje działania?

Wiesz, czasami coś rzeczywiście w tym jest. Trzeba się uważnie wsłuchiwać zarówno w krytykę jak i pochwałę. Kiedyś miałem taki okres w swojej twórczości, że więcej słyszałem tych pochwał - w Internecie też - a teraz? Różnie z tym bywa. Myślę, że jak się jest "na świeczniku", prowadzi się programy hiphopowe w telewizji to zaczyna się dziać różnie. Myślę, że wielu małolatów zazdrości mi na przykład tego, że obcuję ze światem hiphopowym, że to są często moi koledzy czy tego, że sobie tak luźno rozmawiamy. Pewnie wyobrażają sobie, że też siedzą z Sokołem czy z Dabem, palą sobie "lolka", piją piwko i tak dalej.

Czasami jednak trafiam na taką krytykę w Internecie, która jest naprawdę rzeczowa. Ludzie są spostrzegawczy, jest paru wnikliwych obserwatorów naszego życia hiphopowego. Koncertów. Ich uwagi, nawet krytyczne, są cenne.

A co sądzisz o kawałkach nagrywanych w zasadzie tylko do Internetu. Bywa tak, że dwóch lub więcej raperów walczy w ten sposób, na słowa, ze sobą. Te utwory prawie nigdy nie są potem nigdzie publikowane...

Tak, raperzy czasami nagrywają na siebie "dissy" i to idzie przede wszystkim w Internecie. Liczy się tu nie tylko jakość ale też to, jak szybko ktoś zamieści swoją odpowiedź. Niedawno były takie dwa głośne przypadki. Najbardziej znany czyli Tede vs. Płomień 81 i drugi, dużo bardziej spektakularny to Pih, raper z Białegostoku kontra Duże Pe. Dość szybko wymienili się kawałkami, chyba po 4 numery na siebie nagrali. Szczerze powiedziawszy o Pihu nie miałem wcześniej zbyt dobrego zdania a całkiem zgrabnie mu to poszło. Może więc Internet też jest miejscem, gdzie można się nieźle pokazać.

Nie sadzisz, że Internet to przyszłość muzyki? Wielu artystów uważa, że już niedługo muzyka będzie publikowana wyłącznie w sieci. Sami muzycy będą zaś zarabiać na koncertach.

Wydaje mi się, że może być tak: będziesz grał koncert na którym przed sceną będzie dziesięć osób, ale przed komputerami ten sam koncert na żywo będzie oglądało 20000 osób. Może nawet będą mogli reagować, nie wiem, klaskać czy krzyczeć coś tak, żebym ja grając koncert słyszał to jak żywą publiczność. Co do płyt to sądzę, że przynajmniej póki co płyty będą się sprzedawać, lepiej lub gorzej. W sumie ludzie są gadżeciarzami i lubią kupować płyty, mieć je w domu. Problemem w piractwie nie jest to, że ludzie nie chcą oryginałów. Kłopot w tym, że polska młodzież, polscy miłośnicy muzyki nie są wcale tacy bogaci, wręcz są biedni a płyty kosztują wcale niemało. Jak już ludzie płacą sporo za Internet to wydaje im się, że wszystko mają niejako w ryczałcie. Ale z drugiej strony zawsze jest trochę takich małolatów, którzy płytę swojego ulubionego wykonawcy kupią bo wiedzą, że w ten sposób mu się jakoś dokładają. Chociaż jakby dowiedzieli się, ile z ceny płyty dostaje ich ulubiony artysta a ile hurtownia, pośrednik czy wydawca to pewnie zdziwiliby się.

Myślisz, że podejmowane teraz próby zwalczania piractwa powiodą się? Chodzi mi o to, co robią organizacje zajmujące się zbiorową ochroną praw autorskich - żeby daleko nie szukać akcje ZPAV'u. W Stanach tego typu organizacje potrafią pozwać 80-letnią staruszkę do sądu, z tego powodu, że jej córka pobrała powiedzmy 130 empetrójek.

U nas raczej nie ma na to szans. Ja myślę, że ludzie w wytwórni też są w jakiś sposób obligowani do takich działań przez swoje szefostwo. Próbują więc jakoś ścigać piratów, walczyć z nimi. Według mnie jest to jednak walka z wiatrakami i ludzie zawsze znajda sobie możliwość pobrania muzyki bez płacenia. Pamiętajmy, że jest też taka szansa, że ktoś posłucha muzyki w Internecie a potem kupi ją w sklepie, choć raczej rzadko się to zdarza (śmiech)


Zobacz również