Wysłanie 5 mln e-maili to nie przestępstwo...

W każdym razie nie w Wielkiej Brytanii - tamtejszy sąd oczyścił właśnie z zarzutów pewnego młodego człowieka, który zbombardował kilkoma milionami wiadomości e-mail serwer pocztowy swojego byłego pracodawcy, powodując tym samym poważne zakłócenia w pracy firmy.

Londyński sąd orzekł, że mężczyzna (jego tożsamości nie ujawniono) w żaden sposób nie naruszył ustawy Computer Misuse Act - obowiązującego od 1990 r. w Wielkiej Brytanii prawa dotyczącego e-przestępczości. To właśnie w oparciu o tę ustawę nadawca 5 mln e-maili został oskarżony. Sędzia, trzymając się ściśle przepisów CMA, uznał, że popełniony czyn nie nosi znamion "uzyskania nieautoryzowanego dostępu" oraz "dokonania nieautoryzowanych modyfikacji" - a tylko takie działania są w myśl ustawy karalne.

Zdaniem obserwatorów procesu, oskarżony uniknął kary tylko dlatego, że ustawa Computer Misuse Act jest zdecydowanie przestarzała i nie pozwala brytyjskim sądom na właściwie orzekanie w wielu sprawach związanych z współczesną przestępczością internetową. Według nich czyn, którego dopuścił się ów młody człowiek, to klasyczny przestępczy atak Denial of Service, którego celem było wyrządzenie szkody eks-pracodawcy.

Sprawa ta sprowokowała w Wielkiej Brytanii nową falę dyskusji na temat zmodernizowania przepisów dotyczących przestępczości internetowej. Krytycy obowiązujących regulacji zwracają uwagę, iż oczyszczenie z zarzutów osoby oskarżonej w opisanym powyżej procesie niejako sugeruje, że tzw. e-mail bombing jest w Wielkiej Brytanii w pełni legalny.


Zobacz również