X-Com: The Apocalipse

Witaj w X-COM-ie - jednostce walki pozaziemskiej. Odtąd stajesz się częścią tradycji wywodzącej się jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pozwól, że wprowadzę Cię w przebieg dotychczasowej działalności X-COM-u oraz, co ważniejsze, działalności Obcych, na których się natknęliśmy.

Drogi dowódco sekcji

"Witaj w X-COM-ie - jednostce walki pozaziemskiej. Odtąd stajesz się częścią tradycji wywodzącej się jeszcze z końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pozwól, że wprowadzę Cię w przebieg dotychczasowej działalności X-COM-u oraz, co ważniejsze, działalności Obcych, na których się natknęliśmy". Słowami tymi wita nas pokaźny podręcznik, który otrzymujemy wstępując do X-COM-u - niezwykle przydatny, bo jak udowadnia ta świetna gra strategiczna, być łowcą kosmitów wcale nie jest łatwo. Nie jest to bowiem zajęcie na dwa, trzy wieczory - życie niezwykłego miasta i jego ciekawych gości to temat na wiele godzin spędzonych przed ekranem monitora.

Po pewnym niedosycie który zgotowała podwodna kontynuacja gry UFO, nowo powstała APOKALIPSA olśniewa, nie tylko dzięki grafice w wysokiej rozdzielczości, ale także złożonością i bogactwem płaszczyzn na których toczy się rozgrywka. Gra nacechowana jest niesamowitą atmosferą przyszłości, pozornego spokoju który w każdym momencie może legnąć w gruzach. Grafika została potraktowana rzeczywiście bardzo solidnie. W wielu elementach zastosowano technikę ray-tracing, a dobrze odwzorowana rzeczywistość oddaje klimat futurystycznej metropolii. Autorzy ustawicznie raczą nas odgłosami mogącymi przyprawić o zawał serca swoją realnością, a dużo ciekawsze niż w poprzednich częściach poziomy są jeszcze bardziej rozbudowane. Zaserwowane na początku intro zwala z nóg, nie tyle dopracowaniem graficznym, ile ciekawością i dynamiką. Interfejs którym przychodzi nam się posługiwać jest przyjemny w obsłudze, którą ułatwia fakt pojawiania się przypisów przy ikonach pozwalających nam odkryć znaczenie nieco enigmatycznych rysunków. Głównym i chyba jedynym mankamentem programu jest załączona instrukcja, będąca opasłym tomem i zniechęcająca do lektury brakiem uporządkowania. Osobiście wolałem zgłębiać zasady panujące w grze samodzielnie.

Weteranów X-COM z pewnością ucieszy fakt, że gra, nie tracąc nic ze swego uroku, została znacznie rozbudowana i zyskała wiele nowych opcji, a także zmieniła pole działania gracza. Tym razem pod czułą opieką naszych jednostek bojowych znajduje się miasto Mega-Primus. Pomimo że jesteśmy ograniczeni przestrzenią kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, mamy do dyspozycji mnóstwo odmiennych lokacji oraz zupełnie nowe możliwości strategiczne, jakie daje nam współżycie ze złożonym organizmem miasta. Można bezpośrednio ingerować w historię Mega-Primusa, niszczyć i szturmować dowolne budynki, (np. senat, kiedy ogranicza fundusze) a także współpracować lub walczyć z innymi organizacjami, nie tylko tymi tropiącymi biednych zabłąkanych przybyszów. Znajdują się tu także takie ciekawostki jak Świątynia Syriusza czy też fabryka cyborgów z którą możemy prowadzić handel.

Chyba największą innowacją jest możliwość gry w trybie czasu rzeczywistego. Czyni to z APOKALIPSY grę momentami z pogranicza Syndicate i Crusader, oczywiście bardziej dynamicznych, ale o wiele prostszych i nie oferujących takiego spektrum dostępnych działań. Osobiście tę metodę walki stanowczo odradzam niedoświadczonym graczom, nawet po wcześniejszych przeżyciach w X-COM-ie. Podsumowując, gra jest świetna pod każdym względem i każdy znajdzie w niej coś dla siebie - od amatora bardziej ambitnych strzelanek (bitwy w czasie rzeczywistym), aż po wytrawnego stratega (rozbudowa baz i kontakty dyplomatyczne).


Zobacz również