Z wizytą u wróżki

Choć tegoroczne wakacje w branży komputerowej z całą pewnością nie miały nic wspólnego z typowym sezonem ogórkowym, to jednak letnie miesiące bez odrobiny wróżb i zgadywania ''co będzie za 5 czy 10 lat'' to czas stracony.

Choć tegoroczne wakacje w branży komputerowej z całą pewnością nie miały nic wspólnego z typowym sezonem ogórkowym, to jednak letnie miesiące bez odrobiny wróżb i zgadywania ''co będzie za 5 czy 10 lat'' to czas stracony.

Zwykle na tej stronie koncentrujemy się na sprawach ważnych w danej chwili, o których piszemy na następnych stronach. Tym razem postępujemy inaczej - nie komentujmy rzeczywistości, którą każdy może ocenić samodzielnie. Zamieniamy się w proroków, którzy wybiegają myślą w przyszłość, żeby przepowiedzieć, jakie technologie i rozwiązania pojawią się w naszym życiu za kilka lat.

Siłą rzeczy, papier daje przewagę autorowi tekstu - czytelnicy nie mogą bezpośrednio zaprotestować bądź przyklasnąć wygłaszanym tezom. Jednak w dobie Internetu problem ten stał się wirtualny - dosłownie i w przenośni. W przenośni - bo po prostu znika z rzeczywistości. A dosłownie - bo cała dyskusja pomiędzy autorami a czytelnikami może przenieść się na forum internetowe, które zrównuje szanse wszystkich dyskutantów i pozwala w niemal nieskrępowany sposób wymieniać poglądy aż do momentu osiągnięcia konsensusu - przynajmniej w idealnym świecie. I choć nasz świat na pewno nie jest idealny, to forum dyskusyjne dostępne pod adresem www. pcworld.pl/forum z całą pewnością czyni go lepszym. Jeśli zatem nie zgadzasz się z czymkolwiek, o czym powiemy na tej stronie i na następnych, jeśli czegoś się nie dowiedziałeś do końca - nie wahaj się i skorzystaj z podanego powyżej adresu.

Powróćmy po tej krótkiej dygresji do najważniejszego wątku. Czasem najłatwiej wybiec myślą w przyszłość, cofając się w przeszłość. Oczywiście historyczne wydarzenia w żaden sposób nie mogą zagwarantować, że cokolwiek nastąpi w przyszłości, ale mogą nam pokazać, jaki skok technologiczny był możliwy w ciągu choćby 5 lat. O czym zatem pisaliśmy 5 lat temu, co wówczas było szczytem rozwoju technologii? Okazuje się, że wprawdzie większość technologii i całkiem sporo firm odeszło w tym czasie do lamusa, ale nazwy i parametry nie brzmią dla ucha obco. GeForce? Skądś chyba i dzisiaj znamy tę nazwę... Procesor 1 GHz? Może nie robi już wrażenia, ale też zachęca do szybkiej wizyty w muzeum. Dyski 15 GB? Owszem, poszliśmy nieco do przodu, ale większość użytkowników nie przeżyła jeszcze zmiany o rząd wielkości. Jaki z tego wniosek? Pierwszy jest uspokajający. Gdyby ktoś z jakiegoś powodu miał przeoczyć najbliższe pięć lat to - jeśli historia i technologia będą się toczyć, jak dotychczas - obudzi się w świecie znajomym, choć oczywiście znacznie udoskonalonym. Wciąż jednak będziemy prawdopodobnie tkwić w schemacie: więcej gigaherców, więcej megabajtów, szybsze łącza. Nie wydaje nam się jednak, żeby w ciągu 5 lat ten wzrost przełożył się na fundamentalną zmianę w sposobie obsługi komputera.

Zmianą taką byłoby niewątpliwie opracowanie systemów eliminujących wszystkie niedoskonałe składniki interfejsu pomiędzy człowiekiem a komputerem - rękę powolnie wstukującą teksty na klawiaturze lub nieprecyzyjnie prowadzącą mysz, oko, które ze znacznie ograniczoną prędkością odczytuje teksty itd. Bezpośrednie połączenie komputer-myśl wprowadziłoby całkiem nowe możliwości. Wyobraźmy sobie, ilu ludzi dostałoby od życia szansę - warunkiem powodzenia w wielu dziedzinach byłaby tylko siła umysłu, a nie sprawność manualna bądź znajomość określonych narzędzi komputerowych.

Zejdźmy jednak na ziemię. Co prawie na pewno nastąpi w ciągu najbliższych pięciu lat? Przede wszystkim prawdziwa eksplozja wszelkich form łączności bezprzewodowej. Za 5 lat będziemy mogli wpisać adres www.google.com z praktycznie każdego miejsca na ziemi, korzystając z dowolnego urządzenia, choćby z telefonu komórkowego, którego funkcjonalność w zadaniach biznesowych bardzo się zwiększy. Kto wie, czy telefon nie będzie wyświetlał laserowo klawiatury i odczytywał kamerą, które z wirtualnych liter naciska użytkownik? Takie rozwiązania są już dziś, ale zbyt zawodne i za drogie, żeby miały szanse na masowym rynku.

Na koniec krótka anegdota, która może ostudzić głowy zbyt rozgrzane wizjonerstwem i słońcem (w tym roku w Polsce słońce?). Podczas jednej z edycji targów Comdex Bill Gates (znany skądinąd z przepowiedni trafnych inaczej) stwierdził, że gdyby "GM rozwijał samochody tak szybko, jak rozwija się przemysł komputerowy, to wszyscy jeździlibyśmy pojazdami za 25 dolarów, które na kilku litrach paliwa przejeżdżałyby grubo ponad tysiąc kilometrów". GM w odpowiedzi wystosował długi i zabawny list, z którego przytoczymy tylko bardzo krótki fragment: "Gdyby Microsoft produkował samochody, należałoby wcisnąć Start, aby wyłączyć silnik; poduszka powietrzna przed uruchomieniem zadawałby pytanie: Czy jesteś pewien?; wszystkie kontrolki paliwa, oleju i inne zastąpione zostałyby jednym komunikatem: samochód wykonał nieprawidłową operację". I tyle ku przestrodze, aby pamiętać, że postęp to tylko środek do celu, a nie cel sam w sobie.


Zobacz również