Zaistnieć w sieci

Zaufundowanie sobie własnego serwera WWW stało się nadzwyczaj proste

Zaufundowanie sobie własnego serwera WWW stało się nadzwyczaj proste

Nie powinno dzisiaj nikogo dziwić, że zwyczajny użytkownik komputera pracującego w sieci, w prosty sposób może przekształcić go w serwer HTTP. Serwer usług HyperText Transfer Protocol oznacza tutaj ni mniej ni więcej, że komputer ten staje się prawdziwym serwerem WWW, bądź to dla sieci lokalnej (Intranet), bądź sieci globalnej (Internet).

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem jak przebiega instalacja oprogramowania IBM Internet Connection Server dla Windows 95, nie mogłem wyjść z podziwu. Dodatkowego smaku tej sytuacji nadawał fakt, że osoba instalująca tę aplikację robiła to po raz pierwszy w życiu. Mogę to napisać wprost - jeśli komputer posiada swoją nazwę w sieci, wtedy instalacja serwera WWW jest absolutnie automatyczna. Samoczynnie tworzony jest nowy adres WWW i przykładowa strona dostępna jest od razu. Rewelacja!

Zachęcony takim powodzeniem, sam przystąpiłem odważnie do instalacji innego serwera HTTP - Microsoft Personal Web Server dla Windows 95. Tutaj również się nie zawiodłem - instalacja przebiegła jak z płatka. Dodatkowo, w prosty sposób mogłem uruchomić serwer FTP (File Transfer Protocol) i administrować zasobami systemowymi dla obydwu serwerów. Jest to naprawdę łatwe.

Współczesne oprogramowanie, zwłaszcza to dla Windows (95 i NT) staje się coraz przyjaźniejsze w obsłudze - to fakt znany, zwłaszcza osobom, które musiały zgłębiać tajniki UNIX-a. Oprogramowanie internetowe dla najpopularniejszych w świecie PC systemów operacyjnych (Windows) jest już na tyle bogate i na tyle sprawne, że oparcie się na tej platformie nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa kłopotliwych "padów" systemu i tym samym zaburzeń ciągłości pracy. Rzecz jasna, osobisty serwer WWW (Microsoft Personal Web Server) nie jest na tyle wydajną aplikacją, by obsłużyć jednocześnie kilkudziesięciu klientów, lecz do potrzeb kilku jednocześnie pracujących użytkowników nadaje się wyśmienicie.

Inaczej przedstawia się sytuacja produktu IBM-owskiego. Jest równie prosty w instalacji, lecz jego możliwości są nieporównanie większe. Śmiem twierdzić, że potrafi z Windows 95 i PC Pentium-100 z 32 MB RAM, uczynić wydajny serwer internetowy dla 40 klientów pracujących równolegle. IBM Internet Connection Server posiada mechanizmy bezpiecznego przekazywania danych (Secure Socket Layer SSL oraz HTTP-S czyli HTTP Secure), które po przeczytaniu instrukcji (notabene zawartej w dokumentach HTML) można samodzielnie zaimplementować. Serwer ten ma również bardzo dokładny system raportowania błędów oraz wszelkich zdarzeń, co pomogło mi przy poprawianiu skryptów CGI.

Można się spytać, czy serwer WWW na biurku ma sens? Jestem niemal pewien, że nie na każdym biurku, lecz przynajmniej jeden w każdej sieci lokalnej. Korzystanie z zasobów informacji zgromadzonej w dokumentach HTML jest nieporównanie prostsze niż praca z bazami danych, a odpowiednie mechanizmy przeszukiwania istniejących już zasobów są doskonale znane (MS Internet Information Server, Lotus Notes, IntraBuilder itd.).

Ani Intranet ani Internet w samych założeniach nie są zależne od platformy sprzętowej i korzystanie z jednego źródła danych przez operatora z Macintoshem, pracownika z biurowym PC, grafika z Siliconem, jest całkowicie bezproblemowe. Także przesyłanie plików - standard HTTP pozwala udostępniać całe katalogi dyskowe - jest już dobrze rozwiązane. Postępu nie da się powstrzymać, jesteśmy skazani na intranety, które niosą z sobą nowe niebezpieczeństwo - zagłębienie się pracowników w odmęty Internetu, zamiast zajmowanie się pracą. Ale to temat do zupełnie innego artykułu.


Zobacz również