Zapowiedź: Armies of Exigo

W pewnym świecie żyli sobie ludzie z elfami i krasnoludami, radośnie ostukiwani po łbach przez orki i ogry. Potem przyszły złe paskudy i zburzyły cały sielski nastrój... Ktoś nam próbuje udowodnić, że odgrzewany Warcraft może smakować lepiej niż świeży.

Nie, nie opisuję tu gry z cyklu Warcraft, lecz kolejny, troszkę bezczelny klon. Bardziej po pysku dawałby już chyba tylko tytuł Battlecraft albo Warart. Autorzy, zresztą prywatnie wielcy wielbiciele RTS (w tym kilku speców od sieciowej wyrzynki w Starcrafta), odpuścili sobie jednak najwyraźniej na tym polu i oto mamy Armies of Exigo. Jeśli dodamy, że oryginalny Warcraft był bezkrytyczną zrzynką z figurkowej gry Warhammer, to okazuje się, że mamy do czynienia z plagiatem do kwadratu.

Upadek Upadłych

W grze otrzymamy do dyspozycji trzy frakcje, a co za tym idzie trzy kampanie. Pierwszą frakcją jest Imperium - w jej skład wchodzą ludzie (oczywiście rycerstwo), elfy, krasnoludy i gnomy. Ich tradycyjnymi wrogami są Potwory - konglomerat orków, goblinów, trolli, ogrów i jaszczuroludzi.

Rytm odwiecznej wojny pomiędzy wyżej wymienionymi zaburza pojawienie się Upadłych. Ta trzecia frakcja mogłaby być najbardziej obiecująca i oryginalna - są to istoty o naturze roju, pochodzące z innego, umierającego świata. Przybywają, by nażreć się i pomordować w nowej scenerii - u siebie najwyraźniej wszystko już zdewastowali. Autorzy jednak "wzbogacili" tę ekipę o mroczne elfy, szkielety i innych do bólu ogranych złych zawodników.

Pod względem mechaniki Armies of Exigo nie stara się odejść nawet na krok od wytartych schematów RTS. Plebejusze zbierający surowce, produkcja jednostek w znanych dobrze budynkach, wymyślanie ulepszeń, nadużywanie wież obronnych - jeśli za tym zatęskniliście, już wkrótce wasz głód zostanie zaspokojony.

Aby kalka z Warcrafta była wyraźniejsza, zaimplementowany został sztampowy system rozwoju bohaterów w stylu cRPG, czyli łapanie poziomów w zamian za eksterminację wrogów. Rzekomo innowacyjne dodanie drugiego poziomu mapy, czyli podziemi, jakoś też zbytnią oryginalnością nie trąci.

Barwnie i trójwymiarowo

Jednego tej grze nie sposób odmówić: precyzji wykonania. Węgierscy programiści odwalili kawał dobrej roboty. Na podstawie wersji testowych widać, ze silnik pracuje sprawnie i jest tak trójwymiarowy, jak w założeniach miał być silnik Warcrafta III. Czary są widowiskowe, animacje nienajgorsze, tło także prezentuje się malowniczo.

Niestety, engine nie da możliwości wystawiania dużych armii - a nowe tytuły ostatnio nas rozpieściły pod tym względem. Z drugiej strony, gdyby dane nam było poprowadzić większą armię, nie byłby to już Warcraft...Oj, przecież to nie ta gra...A taka podobna...

Środowisko ma być w pełni interaktywne. Już to słyszeliśmy i to wiele razy. Ta interaktywność ma się objawiać przede wszystkim możliwością demolowania niemal wszystkiego, z wybijaniem dziury pomiędzy poziomem powierzchni a podziemiami włącznie.

Czy wszystko to sprawi, że otrzymamy świetną grę? Wątpliwe... Ale może ostateczna wersja zaskoczy nas czymś, może scenariusz rzuci na kolana? Miejmy nadzieję, bo Warcrafta IV to na pewno z tego nie zrobią.


Zobacz również