Zbigniew Braniecki: "Snuliśmy nieśmiałe wizje, że kiedyś Firefox może zdobędzie 10 procent rynku"

Aby uzmysłowić czytelnikom PC Worlda, dlaczego właśnie Firefox 3 ma szansę stać się w najbliższych latach królem przeglądarek, postanowiliśmy porozmawiać z przedstawicielem Mozilli na Polskę, Zbigniewem Branieckim. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się nie tylko, czego możemy się spodziewać w najnowszej wersji aplikacji Mozilli - usłyszeliśmy również, jak niesamowitą satysfakcję może sprawiać uczestniczenie w pracach społeczności Open Source, jak funkcjonuje Mozilla oraz dowiedzieliśmy się, że w polskim zespole znajdują się już dwie przedstawicielki płci pięknej.

Zbigniew Braniecki to piękny przykład, że wystarczy tylko odrobinę chcieć - i bardzo dużo od siebie wymagać - a można osiągnąć naprawdę wiele. W wieku 24 lat jest przedstawicielem Mozilli na Europę Wschodnią i Centralną. Kojarzony jest z Mozillą i Firefoksem. Aktywnie bloguje.

Kiedy na niego czekaliśmy, spodziewaliśmy się gburowatego informatyka, który na nasze pytania będzie odpowiadał niezrozumiałym informatycznym slangiem. Tymczasem z fascynacją słuchaliśmy opowieści o Mozilli Firefox takiej, jaką widzi Zbyszek-zwykły użytkownik. Nie profesjonalista, nie deweloper, ale normalny człowiek, który zniżył się do naszego poziomu i nie wahał się powiedzieć "To mi się podoba" lub "Tamto jeszcze trzeba ulepszyć" zamiast "Ten silnik jest 5 razy szybszy niż tamten".

Oto zapis z tej rozmowy. Jeśli mniej interesuje cię środowisko Open Source i działalność Mozilli w Polsce, a bardziej nowe funkcje Firefoksa 3, zapraszamy do artykułów "Firefox 3 już do pobrania" oraz "Firefox 3 - król przeglądarek".

PC World: Jesteś twarzą Mozilli w Polsce. A oprócz tego masz w społeczności jakieś konkretne zadanie?

Zbyszek Braniecki

Zbyszek Braniecki

Zbigniew Braniecki: Od lutego 2008 roku pod moją opieką są społeczności Europy Wschodniej i Centralnej, co oznacza, że po raz pierwszy w historii mamy oddelegowaną osobę, której zadaniem jest pomoc tym grupom w komunikacji z Mozillą oraz batalia o wzmocnienie mostu między społecznościami. Oczywiście we wszystkich krajach grupy są szalenie samodzielne, jednak upewniamy się, że jeśli tylko Mozilla może gdzieś pomóc, to się tego podejmie. W końcu to te grupy pracują na sukces - aplikacji, fundacji - więc bardzo zależy nam na tym, by mogły też uczestniczyć w efektach tegoż. Skoro udało się doprowadzić do sytuacji, w której Mozilla po wielu latach jest w stanie pomóc w uruchomieniu lokalnego forum, chcemy się tego podjąć. W końcu mamy wystarczająco dużo zasobów - czy to ludzi, czy serwerów - by podołać wyzwaniu. Dotychczas tak naprawdę wszystkie grupy działały oddzielnie, a kontakt z Mozillą ograniczał się do kwestii logistycznych i komunikacyjnych oraz pomocy na etapie dalszych wyborów, zaś w żaden sposób nie mieliśmy możliwości i mechanizmów, które pozwalałyby na opiekę nad społecznościami.

Czyli Rosjanin zwracający się do centrali Mozilli z prośbą o pomoc zostałby skierowany do ciebie?

Prawdopodobnie napisałby od razu do mnie. Warto tu podkreślić, że mamy bardzo dobry kontakt ze społecznością rosyjską. Staram się na bieżąco uczestniczyć w życiu ich forum i pomagać - tak samo, jak jestem uczestnikiem forum polskiego i próbuję aktywizować forum czeskie, wspieram prace nad forum na Ukrainie i w kilku innych krajach.

A zatem jesteś programistą, deweloperem, ale przy okazji masz wiele menedżerskich obowiązków. One ze sobą nie kolidują?

Och, nie nazwałbym tych obowiązków "menedżerskimi", ja się w żadnym wypadku nie czuję menedżerem: nie zarządzam żadnym zespołem, nie kieruję ludźmi. Jednak przez całą moją historię w projekcie Mozilla - czyli od roku 2000 - balansuję na granicy: programuję, ale mam świadomość, że Mozilla skupia tysiące niesamowicie dobrych programistów, od których mogę się uczyć całe życie (i pewnie nigdy ich nie dogonię). Dlatego zawsze trzymałem się granicy między deweloperami a użytkownikami. Tłumaczę to czasem tak, że zajmowałem się tłumaczeniem z języka ludzkiego na programistyczny - i odwrotnie, by ta współpraca trwała.

Ponieważ od 2003 roku pracuję przy społeczności najpierw polskiej, później jako członek zarządu Mozilla Europe byłem związany ze społecznościami związanymi z Mozillą oraz z przeglądarką Flock, idę w kierunku aktywnego uczestnictwa w kontaktach międzyludzkich. Mamy świetnych programistów i ta działka w znacznej mierze jest już zajęta.

Oczywiście tego stwierdzenia nie należy pojmować opacznie. Jak w każdym projekcie open source jest znacznie więcej zadań do wykonania niż ludzi, ale wydaje mi się, że pojawiła się potrzeba usankcjonowania naszych społeczności, ze zdrowymi relacjami pomiędzy wszystkimi grupami i członkami, z błyskawicznym przepływem informacji i możliwością błyskawicznego rozwiązywania problemów. Mniej interesują nas statusy prawne, natomiast chcielibyśmy wypracować silne relacje łączące nas w całość.

Dla przykładu: przeprowadzamy teraz ankiety, na podstawie których staramy się ustalić, jakie społeczności czują z nami silną więź, a gdzie wymagany jest jeszcze dodatkowy wysiłek. Zależy nam, by grupy działały razem i korzystały z efektów wspólnej pracy. Nasze społeczności bardzo aktywnie zajmują się promocją otwartych standardów i wolnego oprogramowania w swoich krajach - a także, jak my to mówimy, "rozsądku w Sieci". W tym też chcemy im pomagać.

Czy "rozsądek" jest terminem oficjalnym? możemy go ujawnić?

Nie, zdecydowanie nie jest terminem oficjalnym - to nasz wewnętrzne określenie na równowagę w Internecie między potrzebami grup zainteresowanych rozwojem Sieci a celem statutowym Mozilli, czyli promowaniem innowacji i wyboru.

Twój entuzjazm mnie porywa! Mam ochotę rzucić wszystko w diabły i też stać się członkiem waszej społeczności Open Source!

Ależ zapraszamy serdecznie! Jednym z dużych osiągnięć grupy polskiej jest fakt, że udało nam się wypracować solidne procedury przyjmowania nowych członków, dzięki czemu - mimo że projekt istnieje 8 lat w Polsce, a 10 lat na świecie - nie siedzą tam znudzeni tematem ludzie, którzy ziewają na samą myśl o zrobieniu czegoś nowego.

Najnowszą zdobyczą w zespole jest koleżanka Joasia i kolega Tomek, którzy doszli do nas 2 miesiące temu. Cały czas staramy się mieszać osoby bardziej doświadczone z tymi, które mają świeże spojrzenie ze względu na krótki staż - i to nam się udaje!

Dlatego powtarzam: zapraszamy serdecznie. Dla każdego znajdzie się ciekawe zajęcie.


Zobacz również