Zbuntowane komputery w filmach, czyli jak człowiek z maszyną walczył

Samoświadomy komputer to, przynajmniej w Hollywood, ogromne zagrożenie dla człowieka. Dlaczego sztuczna inteligencja w filmach zawsze musi się buntować?

Bunt maszyny to w kinematografii temat mocno eksploatowany, a Matrix czy Terminator nie były ani pierwszymi, a już z pewnością nie ostatnimi produkcjami, które go poruszą. Po prostu nowoczesne technologie i komputery pełnią w naszym życiu coraz ważniejszą rolę, więc oczywiste jest, że przemiany te znajdują odzwierciedlenie w sztuce, w tym w sztuce filmowej.

Inna sprawa to sposób, w jaki artyści podchodzą do tej problematyki.

Poważni futurolodzy w swoich przepowiedniach podkreślają pozytywne strony rozwoju technologicznego - a przynajmniej nie wieszczą nam zagłady. Ray Kurzweil, wynalazca i założyciel kilkunastu firm IT, przekonuje m.in. że w przyszłości komputery "znikną" - będą wbudowane we wszystko co nas otacza i będą niezwykle małe. Przestaną też być urządzeniami "podłączonymi do sieci": staną się one równoprawnymi jej elementami. Kurzweil spodziewa się też, że ludzie żyjący już w połowie obecnego stulecia będą bliscy nieśmiertelności - funkcjonowanie ludzkiego organizmu będzie bowiem polegać na współpracy człowieka i maszyn. Z użycia wyjdą takie pojęcia jak "interfejs" czy "użytkownik", ponieważ nastąpi ścisła integracja człowieka z komputerem.

Tymczasem nietrudno znaleźć filmowe dzieła (choć w niektórych wypadkach jest to określenie mocno na wyrost), których fabuła opiera się na utartym schemacie: w bliższej lub dalszej przyszłości sztuczna inteligencja buntuje się przeciw ludziom, czego efektem jest globalna wojna i eksterminacja prawie całej ludzkości, a ostatecznej zagładzie może zapobiec jeden człowiek-superbohater. W ten sposób można, z racji sporych podobieństw, podsumować zarówno Matriksa i Terminatora, oba najsłynniejsze chyba cykle o buncie maszyn.

Dlatego nie będziemy pisać kolejnych elaboratów o tych produkcjach, podobnie jak pominiemy inne hity kinowe ostatnich lat ("Ja, robot" czy "Transformers"). Skupimy się na filmach może nieco mniej znanych - lub dziś zapomnianych - i udowodnimy, że filmowa sztuczna inteligencja uśmierca ludzi (albo przynajmniej próbuje) co najmniej od kilkudziesięciu lat.

"The Invisible Boy" (1957)

Dziesięcioletni Timmy składa i uruchamia robota, którego jego ojciec-naukowiec wraz z kolegami chcieli się pozbyć (Timmy jest nieprzeciętnie inteligentny od czasu, gdy tatuś zaserwował mu sesję z Superkomputerem). Początkowo chłopiec i jego metalowy przyjaciel dobrze się bawią robiąc kawały rodzicom Timmiego, ale sytuacja staje się groźna, gdy okazuje się, że Superkomputer chce przejąć władzę nad światem za pośrednictwem wojskowych satelitów.


Zobacz również